Patronat medialny


 


 

Z powodu pandemii koronawirusa sport na niemal całym świecie stanął. Nie inaczej jest z boksem zawodowym. Wiele wielkich gal, na które kibice czekali z wypiekami na twarzach, zostało przełożonych i tak naprawdę nie wiadomo kiedy się odbędą. Brak gal oznacza brak wypłat dla pięściarzy. - Każdy się boi - przyznał "Super Expressowi" były mistrz świata WBO wagi junior ciężkiej Krzysztof Głowacki (31-2, 19 KO).

- Jeżeli ten wirus nie odpuści to zrobi się bardzo ciężka sytuacja. Ja na szczęście mam za co żyć, bo miałem z czego odłożyć i nie opuścili mnie sponsorzy, za co bardzo im dziękuję - mówi dwukrotny czempion globu w kategorii do 90,7 kg.

Mimo kwarantanny "Główka" aktywnie spędza czas. - Wykańczam ogródek, postawiłem pergole. Jest co robić - uśmiecha się Głowacki, który nie zaniedbuje treningów: - W garażu urządziłem sobie małą siłownię, a w poniedziałek trener Łukasz Malinowski przywiezie mi worek treningowy, będzie na czym ćwiczyć. Nie poddaję się, walczę jak mogę - tłumaczy pięściarz grupy KnockOut Promotions.

Pełna treść artykułu w "Super Expressie" >>