Patronat medialny


 


- Wykonaliśmy solidną robotę, teraz już odpoczywam - mówi boksujący w kategorii średniej Kamil Szeremeta (12-0, 1 KO), który w sobotę na gali w Legionowie zmierzy się z Artemem Karpecem (21-0, 6 KO). Pięściarze zmierzą się na dystansie ośmiu rund w umownym limicie wagowym do 71,8 kg.

- Karpec mówi, że jest w życiowej formie? Już słyszałem takie rzeczy przed poprzednimi walkami. Ja z takich słów tylko się cieszę, bo nikt mi nie zarzuci, że wygrałem z kimś nieprzygotowanym, kto był bez formy. Tak samo było rok temu podczas mojej walki z Rafałem Jackiewiczem. Takie zwycięstwa smakują jeszcze lepiej - mówi pięściarz grupy Babilon Promotion.

- W końcówce przygotowań sparowałem z dwoma pięściarzami amatorskimi podobnymi stylem do Karpeca. Pomagał mi także Michał Syrowatka, który jest bardzo szybki. Zrobiliśmy z trenerem Andrzejem Liczikiem wszystko najlepiej jak mogliśmy. Wagi pozostało mi mało do zrzucenia, plecy nie bolą, czyli wszystko idzie zgodnie z planem. Ja ze swojej strony mogę obiecać, że zrobię wszystko, żeby w sobotę wygrać - przekonuje Szeremeta, który ostatni raz boksował we wrześniu, wygrywając pewnie na punkty z Patrickiem Mendym.

Główną atrakcją gali w Legionowie będzie pojedynek wagi ciężkiej pomiędzy Krzysztofem Zimnochem i Amerykaninem Mikem Mollo.

 Kup bilety na galę "Power Punch" w Legionowie >>