Patronat medialny


 


- Ja wychodzę do ringu, uszczęśliwiam publiczność i wracam do domu - mówi Patrick Mendy (16-8-1, 1 KO), który w sobotę na gali Polsat Boxing Night zmierzy się z Kamilem Szeremetą (11-0, 1 KO). Pięściarze w Łodzi stoczą walkę w kategorii średniej.

Jesteś po raz kolejny w Polsce. Wydaje się, że naprawdę lubisz ten kraj.
Patrick Mendy: Zdecydowanie. W Polsce czuję się jak w domu, przecież zdobyłem tutaj tytuł.

Co wiesz o swoim sobotnim przeciwniku?
Szczerze powiedziawszy nie wiem o nim zbyt wiele, nie oglądałem jego walk, bo mnie to nie obchodzi. To nie jest doświadczony zawodnik. Narzucę mu swój styl, jestem przecież większym wojownikiem i do tego głodnym boksu. Przyjechałem tu wykonać swoją robotę, czyli wygrać walkę. On jeszcze nie mierzył się z kimś takim jak ja. Chcę, żeby ludzie kupowali bilety i zobaczyli coś wyjątkowego! Tygrys jest w Polsce!

Patrząc na rekordy, wydaje się, że obaj nie lubicie nokautować rywali…
Ludzie mówią, że trzeba nokautować rywali, co wcale nie jest prawdą. Trzeba bić przeciwnika, sprawiać mu ból. Tak, żeby na drugi dzień czuł ten ból jeszcze bardziej. Jeśli nokautujesz szybko, marnujesz czas, który spędziłeś na treningach. Przecież publiki, która przyszła cieszyć się boksem, nie zadowoli jednorundowa potyczka. Trzeba ukarać przeciwnika, tak, żeby długo o tobie nie zapomniał i z bólu nie mógł jeść przez kilka kolejnych dni.

Zapis pełnej rozmowy z Patrickiem Mendy na Polsatsport.pl >>