Patronat medialny


 


- Bardzo szanuję Łukasza za jego decyzję. Cieszę się, że przyjął ten pojedynek i pokazał, że nie boi się wyzwań - mówi Kamil Szeremeta (6-0, 1 KO) na dziesięć dni przed walką z Łukaszem Wawrzyczkiem (19-2-2, 2 KO). Pięściarz z Oświęcimia wczoraj zgodził się zastąpić w pojedynku z Szeremetą kontuzjowanego Rafała Jackiewicza. Pojedynek pięściarzy odbędzie się 26 kwietnia na gali "Wojak Boxing Night" w Legionowie.

- Byłem bardzo rozczarowany decyzją Jackiewicza o wycofaniu się z walki, ale cieszę się, że mój promotor znalazł tak dobre zastępstwo. Moim zdaniem widowisko na tym nie ucierpi, bo czeka nas świetny pojedynek. Jackiewicz pytał się kim ja jestem, więc odpowiadam mu, że jestem człowiekiem. Człowiekiem z honorem i sportowymi ambicjami, dla którego sukces sportowy bardziej liczy się niż kasa. Moim zdaniem on przy swojej decyzji bardziej kierował się liczeniem pieniędzy niż rozciętym łukiem brwiowym - tłumaczy pięściarz grupy Babilon Promotion.

- Cieszę się, że Łukasz zapowiada świetną formę, bo ja też czuję się znakomicie. Toczyłem 10-rundowe sparingi, więc wiem, że kondycyjnie jestem mocny. Miałem duże wsparcie dietetyka z Centrum Dietetyki Stosowanej w Białymstoku, pracowałem także z psychologiem i wiem, że jestem na taką walkę gotowy. W tej walce czekają mnie trzy fazy: wejść, wygrać i zejść - zapowiada 24-letni Szeremeta.

- Na tym pojedynku mogę na pewno sporo zyskać, Łukasz stoczył ponad dwadzieścia walk zawodowych, zdecydowaną większość wygrał i jest we wszystkich klasyfikacjach wyżej ode mnie. Kibiców czeka na pewno świetna walka - podsumowuje białostoczanin.