Sponsorzy grupy KnockOut

Patronat medialny


 

Kamil Łaszczyk (30-1, 11 KO) skomentował na Instagramie nieoczekiwaną porażkę z Yohanem Vasquezem (25-5, 20 KO), której doznał w piątek na gali w Nowym Jorku. Treść wpisu poniżej (pisownia oryginalna).

"Siemanko minęło już kilka dni od mojej walki którą stoczyłem po ponad półtorarocznej przerwie. Kibicie wiedzą jaki miała przebieg... to moja pierwsza porażka od 16 lat boksowania. Nie ukrywam że bardzo mnie przegrana boli. Zawiodłem trenera który poświęcał mi czas. samego siebie oraz kibiców. Jednak długa przerwa od walk bokserskich sparingów i brak regularności zgubiły mnie w tej walce. Taktyka z moim trenerem była całkiem inna jednak górę wziął mój sportowy i wojowniczy charakter oraz głód walki ponieważ powinienem boksować mądrze nie wchodzić w bójkę po tak długiej przerwie. Jest mi strasznie przykro. Jest to dla mnie najcenniejsze doświadczenie jakiego doznałem odkąd przeszedłem na zawodowstwo. Jest to tylko i wyłącznie moja wina. Moje emocje i charakter wzięły górę, czego bardzo żałuję. Tę walkę mogłem wygrać walcząc mądrze, a rytm walki działaby na moją korzyść. Ciężko mi cokolwiek napisać bo nie mogę cofnąć czasu. Jednak na pewno wyciągnę z tej walki wnioski. Gdy przegrywałem w boksie olimpijskim (chociaż uważam że tak naprawdę czując to przegrałem jedną walkę) wyciągałem wnioski i podnosiłem się dwa razy mocniejszy. Nie ukrywam że znowu czuję to samo co wtedy...mimo smutku i żalu jestem zmotywowany jak dawniej do tego by wrócić silniejszymi na pewno mądrzejszym. Jednak jest mi przykro że zawiodłem mojego trenera Piotra Wilczewskiego odraz trenerów Mariusza Cieślaka i Grzegorza Struagale oraz Terrifica Gista, wszystkich którzy dołożyli cegiełkę do mojego wyszkolenia i ciężkiej pracy oraz tych którzy wierzą we mnie i wierzyli. Obiecuję, że zrobię wszystko, by wrócić mocniejszy niż byłem. Będę bazował na doświadczeniu i mądrości, której ta porażka mnie nauczyła. Przepraszam".