onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 



Kamil Łaszczyk (24-0, 8 KO) nie był zadowolony ze swojego występu podczas wczoraj gali w Białymstoku. 26-latek wrócił na ring po rocznej przerwie spowodowanej kontuzją ścięgna Achillesa i wygrał na punkty z Andreiem Nurczynskim.

- Na teraz mogę powiedzieć, że nie jestem zadowolony z tej walki. Roczna przerwa jednak robi swoje, ja czułem się po niej zardzewiały. Za bardzo nastawiałem się na mocne pojedyncze ciosy, co sprawiało, że moje ataki były czytelne. Nie biłem z luzu i mówili mi o tym trenerzy w trakcie walki. Ciężko jednak wejść po takiej przerwie i od razu wrócić do najwyżej formy - mówi Łaszczyk.

- Pozostaje teraz wrócić na salę i trenować do kolejnych walk. Mam nadzieję, że moje następne pojedynki będą wyglądały lepiej - stwierdził pięściarz grupy Sferis KnockOut Promotions.

Najbliższy pojedynek Łaszczyk stoczy 11 listopada na Węgrzech. Stawką walki będzie tytuł mistrza Unii Europejskiej wagi piórkowej, a Polak skrzyżuje rękawice z Robertem Makim.