onet.pl sport


ARTV Chicago




Przegląd Sportowy

 



   
BRK Gladiator

Patronat medialny





 

 

 

 

- Nie miałoby teraz większego sensu ponownie wystawiać Ugonoha na zawodnika z podobnym doświadczeniem jak Breazeale. Problemem była dla niego stawka i okoliczności walki. Zabrakło doświadczenia i spokoju - mówi Tim Smith, szef prasowy Premier Boxing Champions, po sobotniej przegranej przez nokaut w Alabamie Izuagbe Ugonoha (17-1, 14 KO) z Dominicem Breazeale (18-1, 16 KO).

Przemysław Garczarczyk: Rozmawialiśmy na temat Izu Ugonoha tuż po podpisaniu kontraktu z Alem Haymonem. Czas na ocenę pierwszego testu Izu.
Tim Smith: Wynik, przebieg walki poszedł w świat. Tak na gorąco powiedziałem Izu, że musi opanować nerwy, że musi walczyć bardziej z głową, a nie bić każde uderzenie tak, jakby to miało być ostatnie. Przykład z walki, która była zaraz po jego potyczce z Breazeale'em. Hurd wiedział, że Harrison szybko zaczyna, później jest szansa na zadanie mocnego ciosu, skończenie walki. I tak się stało. Do tego trzeba jednak doświadczenia, spokoju. Na Ugonohu była duża presja, nie tylko dlatego, że rywal był z wyższej półki. Większym, moim zdaniem, problemem była dla niego stawka, okoliczności walki. Wielka gala z udziałem mistrza świata, od razu w pierwszym występie w Stanach Zjednoczonych, to było chyba dla niego trochę zbyt dużo do przetrawienia. Przegrał tak samo z presją chwili, jak z Breazealem, którego chyba nie doceniał.

Sportowo?
Jego umiejętności też, ale jeszcze bardziej faktu, że na pewnym poziomie zawodnicy po prostu się nie poddają, kiedy są w kłopotach. Ci z wyższej półki - jak Breazeale - walczą dalej, są jeszcze bardziej niebezpieczni. Mają serce do walki. Miałem wrażenie, że Ugonoh był już przekonany, że wygrał, choć do tego było jeszcze daleko. Zabrakło doświadczenia, wiedzy o tym, jak zachowują się w kryzysie dobrzy pięściarze.

Jak widziałbyś powrót Ugonoha?
Na razie ma obowiązkową przerwę, narzucaną automatycznie przez Komisję Sportową, bo został znokautowany. Szybkiego powrotu raczej nie będzie. Na pewno z rywalem – albo z rywalami bo powrót może oznaczać więcej niż jedną walkę - z niższej półki. Jeden, może dwa pojedynki na odzyskanie wiary w siebie? Później na ringu z kimś klasy Amira Mansoura czy Travisa Kauffmana? Za wcześnie o tym mówić. Nie miałoby teraz większego sensu ponownie wystawiać Ugonoha na zawodnika z podobnym doświadczeniem jak Breazeale. W przyszłości rewanż Dominic kontra Izu na pewno chciałbym zobaczyć.

Artur Szpilka, Izuagbe Ugonoh - dwóch polskich pięściarzy wagi ciężkiej, którzy w ważnych walka wyglądali dobrze... ale kończyli na deskach. Jest porównanie?
Dla mnie nie ma... bo inny rywal. Problem Szpilki polegał na tym, że jak wszyscy, którzy walczą z Wilderem, zaczął myśleć, że mu dobrze idzie. Syndrom "ten mistrz nie jest taki straszny!". Deontay robi to specjalnie. Zaczynasz się czuć komfortowo, raz czy drugi bomba Wildera mija, chcesz zaatakować... i nagle widzisz sędziego, który liczy do dziesięciu bo doszła prawa Deontaya. Tak było z Arturem. Izu stracił w Alabamie za szybko siły, więc zaczął się bić, a to chyba nie jest jego nasilniejszą strona. Kiedy boksował pod kontrolą, wszystko było w porządku.

Szpilka kontra Ugonoh?
Chyba jeszcze nie teraz, może w przyszłości. Uda się taką walkę zrobić? Szpilka kontra Breazeale to byłaby bokserska uczta. Dwóch chłopaków z wielkim sercem do bitki.

Nie masz uprawnień do komentowania


Najnowsze komentarze