Patronat medialny


 

Sponsor grupy KnockOut

Ugonoh iizzz

Izuagbe Ugonoh (16-0, 13 KO), który zrezygnował z walki z Mariuszem Wachem (32-2, 17 KO) na gali Polsat Boxing Night 5 listopada, opublikował na Facebooku oświadczenie, w którym przedstawia swoją wersję wydarzeń, które skłoniły go do podjęcia takiej decyzji. Treść oświadczenia poniżej.

"Przede wszystkim dziękuje za Waszą cierpliwość i mnóstwo dobrej energii, którą mi przekazujecie! Jak już pewnie wiecie nie wystąpię na gali Polsat Boxing Night, która odbędzie się 5 listopada. Wszelkie moje działania były podyktowane walce na tym wydarzeniu, które miało być głównym celem w tym roku. Myślę, że osobiście zrobiłem wszystko, aby na tej gali zaboksować.

Ciężkie negocjacje w tej sprawie prowadził mój promotor. Ja natomiast wykonywałem, to co do mnie należy, czyli ciężko trenowałem by być w szczytowej formie w walce z "wysokim przeciwnikiem", którym miał być Andrzej Wawrzyk. Ciekaw jestem czy sztab Andrzeja w ogóle, o tym wiedział czy było to tylko negocjacyjne zagranie ze strony telewizji. Później powstała zmiana (nie z naszej winy!), ponieważ okazało się, że Andrzej Wawrzyk nie zawalczy ze mną, bo zmierzy się z Mariuszem Wachem.

Oczywiście byliśmy wkurzeni w tej sytuacji, bo mieliśmy pewne ustalenia, które nie były dla nas idealne, ale je mieliśmy! Wynika to z tego, że bardzo chciałem boksować w Polsce, dla moich rodaków, wiec mój team mnie poparł. Następnie jednak promotorzy gali oświadczyli ze Andrzej Wawrzyk wypadł z karty walk, a ja mam zaboksować z Mariuszem Wachem - na tych samych warunkach, które przedstawiono nam wcześniej! Warunkach poniżej naszych oczekiwań, a przede wszystkim standardów!

I tu pojawił się problem, którego ja nie widziałem bo byłem już mocno skupiony na przygotowaniach. Ciężko trenowałem i chciałem po prostu wystąpić przed polską publicznością - to była w moja główna motywacja. Co niestety później obróciło się przeciwko mnie. Gdyby ta sama propozycja padła z jakiegokolwiek innego kraju, w ogóle byśmy jej nie rozpatrywali, ponieważ była po prostu słaba. Mój menadżer podjął decyzje czysto biznesowa, bo jak mawia porzekadło: jeżeli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze.

Jestem osobiście bardzo zawiedziony, bo na początku negocjacji byłem bardziej po stronie polskiej telewizji niż swojego teamu! Co teraz wydaje mi się śmieszne. Ale naprawdę zależało mi, aby zaboksować w ojczyźnie. Cała ta sytuacja już mnie naprostowała, zrozumiałem kto jest kim i jakie kto ma interesy, a więzi w mojej ekipie jeszcze bardziej zacieśniły się.

Przedstawianie mnie w mediach, że rzekomo wystraszyłem się przeciwnika jest nieczystą zagrywką ze strony telewizji, która ma godzić w mój honor i w moja dumę! To negocjacje na zasadzie: dobra Izu albo weźmiesz walkę na naszych zasadach albo jesteś tchórzem! Całe szczęście moi fani od samego początku widzieli, że coś jest nie tak. Jednym z przykładów jest fakt, że od jakiegoś czasu wrzucam na swoim profilu filmiki ze sparingpartnerami sprowadzonymi pod wysokiego rywala.

W sporcie i biznesie następują ciągłe zmiany i nieprzewidywane sytuacje, dlatego nie wykluczam w przyszłości walki na PBN, ale wyłącznie na zasadach, które odpowiadają obu stronom. Chcę Was bardzo serdecznie pozdrowić i zapewnić, że u mnie wszystko OK! W zaistniałych okolicznościach droga troszeczkę się zmieniła, ale cel pozostaje ciągle ten sam!"