Patronat medialny


 


Ewa Piątkowska - z którą zmierzysz się 26 września - wyznała mi, że na samym początku treningi boksu niespecjalnie przypadły jej do gustu. U Ciebie było podobnie?
Ewa Brodnicka: Pojawiałam się na sali trzy razy w tygodniu ucząc technicznych podstaw. W praktyce oznaczało to, że głównie stałam przed lustrem. „Ile można uczyć się stania?” – irytowałam się. Mój ruch ograniczał się właściwie tylko do skakania na skakance. Nie było techniki w parach, nie było tarcz. Brakowało mi bezpośredniego kontaktu, przyszła monotonia. Żmudna, powolna praca. Wraz z dojściem bardziej dynamicznych elementów treningu - i automatycznym skokiem adrenaliny - zmieniłam optykę na boks. Zaczęłam sparować, wyjeżdżać na zawody. Złapałam bakcyla. W tym sporcie kluczowy jest debiutancki sparing. Jeśli wytrzymasz psychicznie jego trudy, zostajesz w nim na dłużej.

Piątkowska twierdzi, że od czasów amatorskich nie poczyniłaś żadnych postępów. Że nie przestawiłaś się jeszcze na styl zawodowy.
Kiedy tego słucham, ogarnia mnie pusty śmiech. Oczywiście zrobiłam olbrzymi postęp. Mój boks zmienił się diametralnie, jest bardziej urozmaicony. Mam lepszy balans tułowia, zadaję więcej ciosów, jestem niżej na nogach. Spójrz chociaż na moje dwie ostatnie walki. Zobacz jak zmieniło się moje ciało. Wcześniej kulało u mnie przygotowanie fizyczne. Poprzedni trenerzy zalecali, abym skupiła się na treningach technicznych. Teraz wspólnie z Krzyśkiem Drzazgowskim budujemy siłę, wytrzymałość i szybkość. Moich obecnych przygotowań nie ma nawet sensu porównywać z tymi, gdy trenowałam z Ewą.

Wypowiedzi Piątkowskiej są ukierunkowane na wzbudzenie zainteresowania wokół jej osoby. Media nie za bardzo się nią wcześniej interesowały, stąd takie prowokacje. Chodzi wyłącznie o to, żeby gdzie tylko się da powiedzieć coś niedobrego na mój temat.

Liczysz, że przygotowania będą Twoim atutem? Przed wrześniową galą wybrałaś górską Łomnicę i obóz w Niemczech. Piątkowska zostaje w Warszawie.
Początkowo braliśmy pod uwagę wyjazd do Stanów Zjednoczonych do Mariusza Kołodzieja, ale wspólnie z promotorem zrezygnowaliśmy z tego pomysłu. Wybraliśmy Niemcy, gdzie spędzimy najbliższe dwa tygodnie. Jesteśmy świeżo po obozie w górach i robieniu wytrzymałości. Biegi, podbiegi, marszobiegi. Trenowaliśmy w Osadzie Śnieżka, gdzie zapewniono mi i Tomkowi Adamkowi wspaniałą opiekę. W Niemczech odbędę konsultacje u świetnego trenera, który przyjrzy się mojej technice i wspólnie z Krzyśkiem obmyśli taktykę na zbliżającą się walkę. Czekają mnie również sparingi z tak rutynowanymi zawodniczkami jak Lucia Morelli i Nicole Boss. Myślę, że przygotowania będą moim niezaprzeczalnym atutem. Zostały zorganizowane na najwyższym poziomie.

Dlatego mówisz, że chcesz jej „wpierd****”?
Mówiła wcześniej, że mnie pobije. Ja określiłam to bardziej dosadnie. To jest boks, nie wiem dlaczego się oburza. Mówi, że nie chce brać w tym udziału, a sama atakuje mnie na każdym kroku. Chodzi mi o personalne ataki i to nie tylko w stosunku do mnie, ale również moich fanów! Wyobrażasz sobie? Ludzie dziwią się dlaczego odpowiadam na jej zaczepki. No ale ile razy możesz udawać, że pada deszcz, gdy ktoś pluje ci w twarz? Ewa stała się strasznie arogancka. Udaje, że przewyższa mnie inteligencją, choć wcale tak nie jest. Nie mam pojęcia jaki ma w tym cel. Może po prostu nie wytrzymuje ciśnienia przed walką.

Pełna rozmowa z Ewą Brodnicką na sporteuro.pl >>