W jednym z ciekawszych pojedynków gali w Legionowie, Dawid Kwiatkowski (8-2, 3 KO) uległ na punkty Michałowi Żeromińskiemu (7-1, 1 KO). – "Żeroma" był tego wieczoru po prostu lepszy – twierdzi popularny "Dajano".

- Najwidoczniej nie tak solidnie przepracowałem okres przygotowawczy. Miałem trochę na głowie, ale nie ma się co usprawiedliwiać. Przegrałem. Jak nie poprawię obrony, to nie mam po co wracać do ringu. Ktoś z mocniejszym ciosem by mnie pewnie szybciutko skasował. Tu już nie ma zabawy w kotka i myszkę. To nie był kelner, boksowałem z bardzo dobrym pięściarzem, który pokazał mi moje błędy – mówi oświęcimianin.

- Dziękuję Michałowi za dobrą walkę. Na pewno chciałbym w przyszłości mieć możliwość, by mu się zrewanżować. Przedtem jednak czeka mnie dużo pracy nad obroną. Na takim poziomie nie wystarczy boksować sercem, trzeba czegoś więcej. Dziękuję panu Andrzejowi Drobiszowi za zorganizowanie mi walki z "Żeromą" oraz sponsorom, którzy są zawsze ze mną i mi pomagają. Jeszcze udowodnię na co mnie stać – podsumowuje Kwiatkowski.

Ładuję komentarze...