Patronat medialny


 


Jeden ze znanych promotorów powiedział mi dziś, że jak propozycję dużej walki na HBO dostaje Polak, to inni pięściarze od razu wysyłają swoje kandydatury, wiedząc, że będzie wolne miejsce. Żartował, ale temat "Damian Jonak" zrobił się na tyle głośny, mam w Stanach tyle pytań co się dzieje, że trzeba było  odnowić znajomość z wieloma promotorami, usłyszeć co jest grane. Co jest grane na dzień 12 lutego 2014 roku, bo przecież to boks, gdzie biznesy załatwia się 24 godziny na dobę.

Od razu, na początku: nie wiem w 100 procentach jaki jest prawny/promotorski polski status Damiana, to sprawa między nim, a promotorami, Andrzejem Wasilewskim i Piotrem Wernerem. Nie wiem czy poszło o pieniądze, czy o coś zupełnie innego - ten tekst z żadną ze stron "nie trzyma". Wiem na pewno, że panowie mają całkowicie rozbieżne opinie i pewnie chcieliby  mieć  problem z głowy. Jak najszybciej bo inaczej nikt na tym nie wygra.

Na dzień dzisiejszy, patrząc z tej strony Oceanu, temat Jonaka dla promotorów w USA nie istnieje. Szef Top Rank Bob Arum, po telefonie i piśmie od Leona Margulesa, reprezentującego interesy Andrzeja Wasilewskiego, że Jonak wolny promocyjnie/managersko nie jest, przysłał zwrotne pismo, że w takim razie nie jest Damianem zainteresowany. Do tego Arum akurat w tej kategorii wagowej nie ma zupełnie nikogo, a - chyba że się nagle zmienił w wieku 84 lat - zawsze lubił swoje wewnętrzne, bezpieczne walki.  W Golden Boy jeszcze na dzień 12 lutego 2014 roku nikt o Jonaku nic nie wiedział, a zresztą Golden Boy robi tyle biznesów z Margulesem, że temat byłby dla Richarda Schaefera raczej niewygoodny. Oczywiście boks to przede wszystkim biznes, więc podejrzewam, że gdyby  Schaefer (czy ktokolwiek  inny z promotorskiego biznesu w Stanach) chciał, to mógłby się z duetem Wasilewski/Werner dogadać. Pecunia non olet.

Nie ma też zainteresowania ze strony Don King Promotions. King na razie jest na wojnie, zablokował walkę Ricardo Mayorgi, któremu pomaga Iwajło Gocew, pomagający Jonakowi, więc rozmowa raczej by się między panami nie kleiła. Piszę, że "Iwajło pomaga Jonakowi" i chyba mogę tak myśleć, skoro to właśnie Bułgar przyprowadził Damiana na mleko i ciasteczka do domu Boba w Las Vegas? Nie ma z Jonakiem także nic wspólnego "Main Events", a z liczących się na rynku graczy zostaje oczywiście Mayweather Promotions. Tylko czy ktoś kiedyś widział Ala Haymona udowadniającego swoje racje przed sądem? Wdającego się w przepychanki prawne?

Na ostatniej gali w Chicago, gdzie tak dobrze wypadli obaj Polacy, Kamil Łaszczyk i Patryk Szymański, w głównej walce wieczoru, po bardzo widowiskowym pojedynku Robert Garcia pokonał Norberto Gonzaleza. Obaj są w kategorii Damiana, Garcia występował w roli zastępcy, na przygotowania miał  dwanaście dni, ale zawalczył tak dobrze, że kto wie czy nie wskoczy w miejsce Polaka na walkę z Jamesem Kirklandem do HBO. Tak się robi kariery, tak się przebija do dobrych pieniędzy.

W ostatnim czasie  myślałem, że będę miał kilka okazji do oglądania "polskich testów prawdy", ale o sportowej części mogłem pisać tylko kiedy walczył w Nowym Jorku Artur Szpilka. Życzę Jonakowi, podobnie jak Mariuszowi Wachowi, żebym ja mógł pisać, a kibice oglądać ich prawe proste, a nie cytować paragrafy. Już nużace dla wszystkich  staje się analizowanie, kto komu obecnie doradza i kto  mówi prawdę, a kto kłamie. Brutalna, jak ten sport, pozostaje jedna prawda: liczą się tylko ci, którzy są na ringu. Reszta to kibice.

http://www.youtube.com/watch?v=k-sUbVH2Hmk