Miasto Wałcz

Patronat medialny


 

Opalach21 grudnia w stolicy Ghany - Akrze - Przemysław Opalach (13-2, 12 KO) skrzyżuje rękawice z reprezentantem Kenii - Danielem Wanyonyi’em (18-5-2, 15 KO). Dziś oficjalnie potwierdzono miejsce, w którym pięściarze stoczą swój pojedynek: będzie to Accra Sports Stadium.

- Jestem naprawdę pod wrażeniem rozmachu, z jakim organizowana jest cała ta gala w Ghanie. Widziałem zdjęcia tego obiektu, jest ogromny. Z tego co słyszałem, jest w stanie pomieścić 50 tysięcy kibiców. Organizatorzy zapewniają, że są w stanie zapełnić większość miejsc, gdyż będą tam również walki o tytuły WBA International i WBO Africa. Kolejne tytuły - wraz z moimi - zostaną oficjalnie podane w ciągu najbliższych dni. Ta informacja daje mi jeszcze więcej motywacji do treningu, jak i samego zwycięstwa. Wygrana na takim obiekcie to będzie niezapomniane przeżycie – przekonuje Opalach.

Add a comment

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy z boksującym w wadze super średniej Norbertem Dąbrowskim (12-0, 5 KO), który w listopadzie na przestrzeni jednego tygodnia stoczy dwie zawodowe walki - najpierw 9 listopada wystąpi na gali "Ełk Boxing Night", a później 16 listopada skrzyżuje w Białymstoku rękawice z Robertem Świerzbińskim (12-2, 3 KO).

Add a comment

OpalachW pojedynku wieczoru gali w Akrze, Przemysław Opalach (13-2, 12 KO) 21 grudnia skrzyżuje rękawice z Kenijczykiem Danielem Wanyonyi’em (18-5-2, 15 KO). Pojedynek zakontraktowano na 12 rund, jednak olsztynianin przekonuje, że postara się o zwycięstwo przed czasem. „Nie wierzę, by sędziowie dali mi wygrać na punkty” – twierdzi założyciel Wilków Olsztyn.

Kamil Kierzkowski: Wkrótce czeka Cię kolejny zawodowy występ. W grudniu staniesz między ringowymi linami w… Ghanie. Skąd ta – dość oryginalna – propozycja?
Przemysław Opalach
: Dostałem ofertę parę tygodni temu, wydała mi się bardzo ciekawa. Organizatorzy przedstawili przeciwnika, poinformowali, że stawką pojedynku będzie przyzwoity tytuł. Naturalnie – nie o mistrzostwo świata, ale na pewno godny uwagi. Jak już wspominałem, długo się nie wahałem i przyjąłem propozycję. Jaki to będzie pas… nie ma to dla mnie aż tak dużego znaczenia. Również i pieniądze nie są wielkie. Nie można więc powiedzieć, że nawet w przypadku przegranej będzie „super, bo i tak zarobię pieniądze”. Nie. Interesuje mnie tylko wygrana.

- Zawalczysz wkrótce z Danielem Wanyonyi’em. Co wiesz o swoim przeciwniku?
Na chwilę obecną – niewiele. 18 wygranych, 15 przed czasem. Wszystko na swoim podwórku. Mam nadzieję, że uda mi się dotrzeć do jakichś filmów z jego walk. Na pewno nie jest to jednak zawodnik z tzw. "pierwszej łapanki".

- Wygrana na punkty w Afryce może być dość kłopotliwa…
Mówi się, że na wyjazdach trzeba nastawić się na nokaut. I podejrzewam, że tak może być właśnie w tym przypadku. Z pewnością będę gotowy na 12 rund. Jestem jednak nastawiony na to, że muszę wygrać przed czasem. Zwycięstwo na punkty? Nie wierzę, by sędziowie dali mi wygrać.

- Nie obawiasz się problemów związanych z aklimatyzacją? W końcu to nie tylko inny kraj, ale i kontynent…
Na pewno będą jakieś problemy z tym związane. Trudno będzie jednak je wyeliminować. Cóż mogę zrobić? Chodzić przez te dwa miesiące na solarium i saunę, by robić walkę z cieniem? Nie będzie łatwo, ale nie przejmuje się tym aż tak bardzo. Będę tydzień, parę dni przed walką. Miejmy nadzieję, że to wystarczy. W końcu przyjeżdżam na walkę, nie na urlop.

- Potrzebne będą Ci na pewno odpowiednie szczepienia. Organizowałeś już coś w tym kierunku?
Całość mam nadzieję załatwić już w tym tygodniu. Jestem umówiony z lekarzem, przejdę wszystkie konieczne szczepienia. Lepiej chuchać na zimne.

- Wcześniej wspomniałeś, że zawalczysz o któryś z prestiżowych pasów. Możesz zdradzić jakieś konkrety?
Promotor z tamtej strony prosił mnie jeszcze, bym nic w tej kwestii nie zdradzał. Mogę jedynie powiedzieć, że będzie to jeden z mniejszych tytułów którejś z czterech głównych federacji: WBC, IBF, WBA lub WBO.

- Jak zamierzasz przygotowywać się do tej walki?
Prawdę mówiąc… to już od ponad miesiąca robię trening siłowy. Solidnie się wzmocniłem. Mam nowego trenera od przygotowania fizycznego – Marcina Woźniaka. Pomaga mi w tej kwestii również Bartek Bobrowicz, który przygotowuje obecnie również dwóch zawodników do undercardowych występów w KSW. Oczywiście trenuję dalej pod okiem mojego trenera – Marka Majewskiego. Wiem, że wielu pseudoekspertów twierdziło, że nie nadaje się na trenera. Jest to jednak mój wybór. Bardzo dobrze mi się z nim współpracuje i trenuje. Jest to nie tylko trener, ale i przyjaciel. Nie jestem z tych zawodników, którzy po przegranej zwalniają wszystkich wokół i zrzucają na nich winę. Za porażkę w maju na nikogo winy zwalał nie będę. To ja walczyłem, to ja przegrałem. To moja wina, nie trenera.

- W Ghanie zobaczymy nowego Przemka Opalacha?
Na pewno. Chcę się tak przygotować, by nie mieć do siebie żadnych zastrzeżeń. Od początku do końca wszystko musi być możliwie najbardziej profesjonalne. Najprawdopodobniej cała gaża pójdzie na pokrycie kosztów przygotowań – o ile dodatkowo nie będę musiał dołożyć do tego interesu. Podejmuję jednak ryzyko. Nie zarobię – trudno. Udowodnię jednak, że potrafię boksować.

- Tak na koniec: bierzesz ze sobą olejek do opalania?
Naturalnie! (śmiech). Z filtrem 60-tką. Korzystając z okazji – chciałbym gorąco podziękować i pozdrowić mojego najwierniejszego kibica – moją żonę, którą bardzo kocham. Szczere podziękowania również w kierunku Roberta Wolffa, za całą pomoc z jego strony. Pozdrawiam również Darka Dolkowskiego i Łukasza Dybicha, którzy zawsze wspierają mnie nie tylko na sali, ale i poza nią.

Add a comment

Po sierpniowym, szybkim zwycięstwie nad Ionutem Trandafirem Ilie’em, między ringowe liny powróci wkrótce Przemysław Opalach (13-2, 12 KO). Założyciel "Wilków Olsztyn" 21 grudnia skrzyżuje rękawice z reprezentantem Kenii – Danielem Wanyonyi’em (18-5-2, 15 KO). 12-rundowy pojedynek odbędzie się w Akrze (Ghana, Afryka).

Jak zdradził naszej redakcji olsztyński pięściarz, stawką spotkania będzie jeden z prestiżowych tytułów.

- Mam wiele do udowodnienia. Gdy pojawiła się propozycja - nie wahałem się ani chwili. Zmierzę się z solidnym rywalem na jego własnym terenie. Organizatorzy liczą najwyraźniej na łatwe zwycięstwo swego podopiecznego. Myślą, że rzucają mnie lwu na pożarcie. Zdziwią się… i to bardzo. W grudniu wylatuję do Afryki, robię swoje, a później wracam na święta z kolejnym zwycięstwem, tytułem i dodatkowymi punktami w rankingach. Jakim tytułem? Dopinane są ostatnie rzeczy, jest kilka opcji, w ciągu najbliższych dni wybierzemy najlepszą – przekonuje olsztynianin.

Add a comment

Do sprzedaży trafił niezwykle oryginalny kalendarz na rok 2014. Wydany przed firmę DEM'a kalendarz zawierający ciekawe zdjęcia czołowych polskich pięściarzy promuje kampanię społeczną "Pięściarze Bokserom i nie tylko". W akcji wzięli udział: Mateusz "Master" Masternak, Przemysław Saleta, Albert "Dragon" Sosnowski, Rafał "Wojownik" Jackiewicz, Krzysztof Kosedowski, Iwona Guzowska, Janusz Gortat, Łukasz Maszczyk, Mariusz "Viking” Wach, Paweł Skrzecz i Izuagbe "Izu" Ugonoh. Cały dochód ze sprzedaży kalendarza zostanie przeznaczony na zakup karmy dla rodzimych ośrodków opieki nad zwierzętami. Więcej o kalendarzu na fitfight.pl >>

Add a comment

W sobotę podczas gali w Dzierżoniowie na zawodowym ringu zadebiutuje Patryk Brzeski. 22-latek jest aktualnym mistrzem Polski w wadze super ciężkiej.

Pierwszym rywalem Brzeskiego będzie inny debiutant - Białorusin Artsiom Czarniakiewicz. Głównym wydarzeniem tej imprezy będzie starcie w wadze ciężkiej pomiędzy Tomaszem Duszakiem (2-0, 1 KO) i Mateuszem Malujdą (4-1, 1 KO).

Add a comment

Na polskim rynku bokserskim pojawiła się nowa grupa promotorska - Fight Events, której szefem będzie Marcin Piwek, współpracujący do tej pory przy organizacji gal ze stajnią Babilon Promotion. Fight Events podpisało kontrakt z telewizją Orange Sport na transmisję swoich imprez, a pierwsza z nich odbędzie się już 29 listopada w Wołominie. Główną atrakcją tej imprezy będzie pojedynek z udziałem byłego młodzieżowego mistrza świata wagi super piórkowej Krzysztofa Cieślaka (20-5, 6 KO). Swoją drugą zawodową walkę stoczy podczas tej samej gali Piotr Gudel (0-1, 0 KO).

Drugą tegoroczną imprezą Fight Events będzie zaplanowana na 6 grudnia gala w Białobrzegach, gdzie wystąpią m.in. Paweł Głażewski (20-2, 5 KO), Andrzej Sołdra (8-0, 4 KO) i Łukasz Maszczyk (4-1, 3 KO). Rywale polskich pięściarzy nie zostali jeszcze oficjalnie potwierdzeni.

Add a comment

Wracam właśnie ze spotkania z więźniami w Iławie. Rozmawiałem z nimi nie tylko o boksie, głównie o życiu i problemach, jakie ich dotknęły. Niektórzy siedzą za kratkami zamknięci wiele lat. Tragedia. Więzienne klimaty pojawiały się też wokół ostatniej gali boksu w Wieliczce, gdzie głównym wydarzeniem była walka Zimnocha z Binkowskim. Grypserka, cwele, konfidenci... O czym oni w ogóle mówili? To była tragedia.

Poziom sportowy tego pojedynku był słabiutki, ale nie każdy zna się na pięściarstwie i nie każdy to widział. Każdy jednak zobaczył i usłyszał to, co działo się przed i po walce. Nie wiem, skąd oni wzięli tego Binkowskiego. Chłopak przekroczył wszelkie granice. Najpierw wyzwał Zimnocha od konfidentów. Potem obrażał go w ringu. Do tego doszedł Szpilka wykrzykujący coś przy ringu. Paliłem buraka wstydząc się za chłopaków. Przecież to koledzy z branży.

Szkoda, że otwarta telewizja coś takiego pokazuje. Gdyby to chociaż było zakodowane, mniej ludzi by zobaczyło, że boks schodzi na psy. Binkowskiego wyciągnęli z Kanady, a powinni go głęboko schować. Nie dość, że jest słabym bokserem, to w dodatku zamiast myśleć o walce, starał się gryźć i wyzywać Zimnocha. Oglądały to kobiety, dzieci. Ja patrzyłem na to w telewizji i wstyd mi było przed Basią, moją żoną. Aż wyłączyłem telewizor.

Więcej o boksie na stronach "Przeglądu Sportowego" >>

Dziwię się sponsorom, że się reklamują na tego typu wydarzeniach. Dziwię się promotorom, że wyciągają takich Binkowskich. Przecież ten człowiek powinien wrócić do szkoły, by nauczyć się mówić i na pierwszy krok bokserski, gdzie nauczyłby się podstaw pięściarstwa. Zimnoch też się nie popisał. Powinien go znokautować w pierwszej rundzie. Łapałem się za głowę patrząc na to, co dzieje się w ringu. Teraz śmieję się z tych wszystkich, którzy mnie krytykowali. Nie ma porównania z tym, co wyprawia się obecnie. W boksie dzieje się coraz gorzej, a takie wydarzenia, jak walka Zimnocha z Binkowskim tylko pogłębiają kryzys w tej dyscyplinie sportu.

Add a comment

Już tylko kilkanaście godzin pozostało do rozpoczęcia gali "Wojak Boxing Night" w Wieliczce, która tradycyjnie odbędzie się w zabytkowej kopalni soli. Już wczoraj pod ziemią rozpoczęto stawianie konstrukcji ringu oraz instalację infrastruktury telewizyjnej.

http://www.youtube.com/watch?v=E1SW1pQUdiU

Add a comment

Binkowski

Krzysztof Zimnoch (16-0-1, 11 KO) nie będzie w sobotę w komfortowej sytuacji. Nie ma prawa przegrać w Wieliczce z Arturem Binkowskim (16-3-3, 11 KO), a jeśli nie pokona go przed czasem też będą go krytykować.Takie walki jak ta ze sportowego punktu widzenia nie mają większego sensu, ale budzą zainteresowanie, bo Art Binkowski, to kolorowa postać i wie jak podgrzewać takie widowiska.

Binkowski szokuje swoim językiem i bezpośredniością, ale to jest gra. On doskonale wie czego od niego chcą. Ludzie mają kupić bilety, włączyć telewizory by zobaczyć czy faktycznie, tak jak obiecuje da Zimnochowi w mordę, albo co gorzej, wpakuje go do trumny, bo i takie słowa również padały.

Poznałem go na igrzyskach w Sydney (2000). Miał wtedy 25 lat i pewność, że może pobić każdego. Nie bał się nikogo, co widziałem w jego oczach, ale na więcej niż ćwierćfinał to nie starczyło. Walkę o awans do strefy medalowej turnieju olimpijskiego przegrał w drugiej rundzie z solidnym Uzbekiem, Rustamem Saidowem.

Miał w sobie dużo uroku, szczerze opowiadał o sobie i swoim boksie. Nie miał złudzeń, zbyt dobrze znał Lennoxa Lewisa, którego podobnie jak jego boksu uczył Adrian Teodorescu, by sądzić, że może zrobić podobną karierę, ale gdyby zaistniała taka konieczność, biłby się też z nim. - Przed nikim nigdy nie pękałem - powtarza do dziś.

Cały tekst Janusza Pindery na Polsatsport.pl >>

Add a comment

Za kilkadziesiąt godzin Michał Żeromiński (5-0, 1 KO) stanie przed najtrudniejszym wyzwaniem w dotychczasowej karierze. Radomianin 19 października skrzyżuje rękawice z byłym mistrzem Europy i pretendentem do światowego czempionatu IBF kategorii półśredniej - Rafałem Jackiewiczem (42-11-2, 21 KO).

Kamil Kierzkowski: Jackiewicz - najbardziej wymagający rywal w dotychczasowej karierze?
Michał Żeromiński: Tak, zdecydowanie.

- Jak przygotowywałeś się zatem do tej walki? Jak oceniasz ten czas?
Przygotowania przebiegały bardzo dobrze. Jestem zresztą w treningu od początku sierpnia. Kwestie siłowe szlifowałem pod okiem Kuby Janika z Crossfit Radom. Zajęcia bokserskie natomiast odbywałem u mego taty – Sławomira...

...a co ze sparingami?
W przypadku sparingów ukłony w stronę zawodników z Radomiaka i chłopaków od kick-boxingu z klubu Puncher Radom. Nie oszczędzali mnie i jestem im za to wdzięczny. Ponadto odbyłem również trzy sparingi z Maćkiem Sulęckim.

- W jakiej formie jesteś na te kilkadziesiąt ostatnich godzin przed walką?
Forma jest bardzo dobra. Nie mogę doczekać się już chwili, gdy staniemy wreszcie między linami.

- W starciu z takim ringowym wyjadaczem jak Jackiewicz - będziesz potrzebował 100% swych możliwości. Jesteś gotowy na 100%?
Zdecydowanie, jestem gotowy na 100%. Ta walka wyzwalała we mnie dużo więcej zaangażowania na treningach, niż wszelkie inne w mej dotychczasowej karierze.

- Artur Szpilka stwierdził w jednym z wywiadów, że – mimo całej sympatii do Ciebie – w jego odczuciu „Rafał Cię zabije”. Czy to, że mało kto stawia na Ciebie – bardziej Cię nakręca…czy jednak trochę gasi?
Każdy ma prawo do swojego zdania. Mnie natomiast tego typu rzeczy jedynie bardziej nakręcają. Wiem, że niewiele osób na mnie liczy i daje mi to dodatkowego kopa, by sprawić im niespodziankę.

- Jak oceniłbyś ten [FILM] z Jackiewiczem w roli głównej?
Dobrze to wymyślił, prawdę mówiąc sam się z tego śmiałem. Rafał ma duże poczucie humoru. Według mnie jest to zdrowe nakręcanie walki i właśnie w ten sposób powinno to wszystko wyglądać. Jest to zdecydowanie lepsze i na wyższym poziomie, niż bezzasadne ubliżanie i wyzwiska w stronę przeciwnika.

- Kogo zobaczymy w twoim narożniku?
W tej kwestii nic się nie zmienia – mój tata i trener Jarosław Soroko.

- Jackiewicz wkrótce będzie walczył również na KSW. Gdybyś Ty dostał taką propozycję – również byś z niej skorzystał?
Z pewnością będę kibicował Rafałowi w KSW. Siebie jednak w MMA nie widzę. Fakt – lubię czasem pooglądać, ale aż tak mnie do tego nie ciągnie. Na pewno nie na tyle, by próbować w tym swoich sił.

- Tak na koniec: jaki wynik walki Zimnoch-Binkowski przewidujesz?
Myślę, że Krzysiek wygra tę walkę w okolicach 3-4 rundy.

Add a comment