Patronat medialny


 


Tomasz Babiloński, szef grupy Babilon Promotion oraz Richard Torres, nowy manager Francisco Palaciosa (21-2, 13 KO) spotkali się na Manhattanie by porozmawiać na temat najbliższej przyszłości "Czarodzieja". "Pan Babiloński zaproponował Palaciosowi możliwość walki w kwietniu w Polsce, która jest dla nas bardzo interesująca" skomentował spotkanie Torres. "Głowacki jest bardzo dobrym pięściarzem, walka miałaby charakter rankingowy, więc oczywiście, że jesteśmy nią zainteresowani. Myślę, że do końca roku będziemy w stanie odpowiedzieć na zaproszenie Babilon Promotion. W najbliższych tygodniach Francisco będzie już notowany w rankingach, do końca roku stoczy jedną walkę, najprawdopodobniej na Florydzie lub w Las Vegas, na kartach innych promotorów". "Palacios jest dobrym pięściarzem, niewygodnym, bijącym z wielu płaszczyzn - wystarczy zapytać o jego umiejętności mistrza świata, naszego "Diablo" - mówi Babiloński. "Jeśli uda się dograć wszystkie szczegóły, to będzie bardzo wymagającym rywalem dla "Główki" bo wiadomo, że on nie ma czasu na przegrywanie".

Add a comment

WłodarczykW najbliższych tygodniach czeka nas sporo emocji z udziałem bokserów z grupy KnockOut Promotions. O mistrzostwo świata w kategorii junior ciężkiej powalczą kolejno - 2 listopada w Nowym Jorku Łukasz Janik (federacja IBO) i Krzysztof "Diablo" Włodarczyk, który 6 grudnia, będzie bronił pasa WBC. Zaś 23 listopada w Jastrzębiu Zdroju odbędzie się gala Wojak Boxing Night z Pawłem Kołodziejem i Damianem Jonakiem, którzy mają szanse na spektakularne mistrzowskie pojedynki w przyszłym roku. Tak przekonuje Piotr Werner, promotor  i współwłaściciel KnockOut Promotions. Kołodziej w przyszłym roku ma zmierzyć się z bardzo wymagającym Illingą Makubu.

Jakub Kubielas ("Sport"): Podobno niedawno stoczyliście walkę ze słynnym Donem Kingiem.
Piotr Werner: W Peru odbyła się konferencja federacji WBA. W jej rankingach niektórzy nasi pięściarze notowani są bardzo wysoko. Jednym z nich jest Paweł Kołodziej, który w junior ciężkiej sklasyfikowany jest na pierwszym miejscu. I właśnie w jego sprawie stoczyliśmy ciężkie boje. W maju Panamczyk Guillermo Jones, promowany przez Dona Kinga, wygrał przez nokaut z Rosjaninem Denisem Liebiediewem, odbierając mu pas WBA. Okazało się jednak, że był na dopingu i nie wiedziano za bardzo, co z tym fantem zrobić. Dlatego polecieliśmy do Peru z moim wspólnikiem, Andrzejem Wasilewskim, aby przypilnować naszych interesów, właśnie w starciu z Kingiem. Bo jeśli Jones zostałby pozbawiony tytułu, to Liebiediew i kolejny w rankingu, czyli właśnie Kołodziej, powinni walczyć o mistrzostwo świata. Wybrano inne rozwiązanie.

- Jakie?
Odebrano tytuł Panamczykowi, nakazując mu walczyć jeszcze raz z Rosjaninem o prawo walki o pas WBA. Stworzono też drugą parę, w której zmierzą się Ilunga Makabu z RPA i Paweł. Zwycięzcy tych dwóch pojedynków zmierzą się o tytuł mistrza świata. Myślę, że to wszystko wydarzy się w przyszłym roku.

- Kołodziej nie był jedynym pięściarzem, którego interesów broniliście w Peru.
Powalczyliśmy także o Damiana Jonaka, który był sklasyfikowany na pozycji ósmej w  junior średniej. Wysłuchano naszych argumentów i został przesunięty na pozycję piątą. To już bezpośrednie sąsiedztwo mistrzów świata, a przypomnę, że super- czempionem w tej kategorii jest Floyd Mayweather Jr i jest w niej wielu kapitalnych bokserów, choćby Saul Alvarez. Myślę, że rok 2014 będzie dla Damiana bardzo ważny, może uda się wreszcie zrobić wielką walkę.

Boks w "Przeglądzie Sportowym" >>

- W grudniu, znów w USA, pasa mistrza świata WBC w tej samej kategorii bronić będzie Krzysztof Włodarczyk. Bierze pan pod uwagę inny scenariusz, aniżeli zwycięstwo "Diablo" nad wiekowym Giacobbe Fragomenim?
Podchodzimy do tej walki z pełną powagą, bo w boksie wszystko się może zdarzyć. Ale Krzysiek w tej wadze i w ostatniej walce z Rachimem Czakijewem udowodnił, że jest prawdziwym mistrzem świata. Fragomeni (pierwszą walkę z Polakiem zremisował, a drugą przegrał przed czasem - red.) to taki facet, który ma ogromne serce do walki i Krzysztof będzie się musiał sporo napracować, aby 6 grudnia obronić tytuł w Chicago.

- Jeśli to się uda, to co dalej? Czakijew podobno domaga się rewanżu...
Tak, bo taki był zapis w kontrakcie. Wysłaliśmy im pewną sugestię, aby rewanż odbył się w maju lub czerwcu. I znów w Moskwie. Bardzo chętnie pojedziemy tam jeszcze raz.  Niedawno zgłosił się promotor Grigorija Drozda, który pokonał ostatnio Mateusza Masternaka. Jestem zatem przekonany, że wiosną Krzysiek stoczy dobrą walkę w dobrowolnej obronie tytułu mistrza świata.

Add a comment

Czytaj więcej...

Niepokonany na zawodowych ringach Damian Wrzesiński (3-0, 3 KO) wkrótce stanie przed szansą wzbogacenia rekordu o kolejne zwycięstwo. Popularny "Wrzos" 16 listopada podczas gali w Białymstoku skrzyżuje rękawice z Białorusinem - Siergiejem Urbanowiczem (0-0-1). Walka odbędzie się w limicie wagowym do 60 kg.

Przypomnijmy, że pięściarz ma również zakontraktowaną walkę na 14 grudnia. Przeciwnik na galę Wojak Boxing Night w Pile nie jest jednak oficjalnie potwierdzony.

Add a comment

Saleta

Zapraszamy do lektury wywiadu z Przemysławem Saletą, w której były mistrz Europy wagi ciężkiej komentuje ostatnie wydarzenia w świecie boksu.

- Zacznijmy od walki Władimira Kliczko z Aleksandrem Powietkinem. Czy w pana opinii walka była nieczysta ze strony Ukraińca?
Przemysław Saleta: Szczerze mówiąc to nie. Generalnie to obaj bracia prowadzą swoje walki w dystansie. Nie boksują w zwarciu czy półdystansie. W walce Kliczko - Powietkin wyglądało to tak jak wyglądało, ale to dlatego, że Powietkin zostawiał nogi z tyłu.  Rosjanin nie podchodził nogami, tylko pochylał się do przodu, w związku z tym dlatego walka miała taki przebieg. Był moment w walce, w którym Powietkin się przewrócił, wynikało to właśnie z powodu zostawiania nóg z tyłu. Tak naprawdę to Kliczko nie musiał wieszać się na swoim rywalu, wystarczyło zejść z linii. Dominacja Władimira była niepodważalna, natomiast było widać u Władimira coś, co mnie denerwuje. Mianowice strach przed przyjęciem mocnego ciosu. Dlatego lewy prosty Ukraińca nie funkcjonował tak jak powinien, był ciosem "pchanym". Mogliśmy zaobserwować też sytuację, w której Władimir szedł w kierunku Powietkina z wyprostowanymi rękami, tylko po to, żeby klinczować. Rosjanin jednak nie był wstanie tego wykorzystać. Jeżeli znajdzie się ktoś, kto będzie "szybszy na nogach", żeby umiejętnie skrócić dystans, ponadto będzie posiadał mocne uderzenie, to Władimir może mieć problem.

- Czy ten strach Władimira przed przyjęciem mocnego ciosu wynika z jego trzech porażek? Przypomnijmy, że młodszy z braci Kliczko przegrywał na ringach zawodowych trzykrotnie i wszystkie porażki, były przegranymi przed czasem.
Nie koniecznie, na jego przegrane składały się różne rzeczy.  W przypadku porażki z Ross’em Purittym, było to złe rozłożenie sił. Nie boksuje się dwunastu rund w wadze ciężkiej, w taki sposób w jaki zrobił to w walce z Puirittym. Jeżeli chodzi o walkę z Corrie Sandersem, to pamiętajmy o tym, że Sanders miał bardzo szybkie ręce i mocne uderzenie. Władimir w tej walce za szybko chciał oddać i dlatego się przewrócił. Natomiast walka z Lamonem Brewsterem była  dziwna, tajemnicze okoliczności, które towarzyszyły tej walce, nie zostały wyjaśnione. Władimir podczas walki z Brewsterem wywrócił się wraz ze swoim przeciwnikiem, nie miał siły wstać. Po walce przebadano Ukraińca, wysłano próbki to Los Angeles i te zaginęły w niewyjaśnionych okolicznościach. Generalnie to wydaje mi się ,że Władimir jest w znacznie gorszej kondycji psychicznej niż jego brat Witalij. Pamiętam taką sytuację, w której Władimir miał boksować z solidnym Amerykaninem, nie pamiętam nazwiska tego pięściarza. Niestety zaczął gorączkować przed walką i zastąpił go Witalij, który "z biegu" zastąpił brata i znokautował swojego rywala. To jest dobry przykład odporności psychicznej Witalija.

- Chciałem zapytać o Mateusza Masternaka i jego porażkę z Grigorijem Drozdem. To była weryfikacja umiejętności Masternaka czy wpadka?
Szczerze, to myślę, że  wypadkowa jednego i drugiego. Pewne jest to, że Masternak nie był przygotowany, tak jak powinien być. Źle wyglądał szybkościowo, co jest wynikiem sparingów z zawodnikami  wagi ciężkiej. Sparingi z zawodnikami  kategorii ciężkiej, nie pomogły mu w przygotowaniach, do lżejszeg i szybkiego Drozda. Walki sparingowe mogły pomóc Edmundowi Gerberowi, który szykował się na ruchliwego Derecka Chisorę, a Mateusz min. sparował z Gerberem. Umówmy się,  Masternak nie generuje wielkich pieniędzy, więc przy podpisywaniu kontraktu powinien sobie zdawać sprawę z tego, że będzie wykorzystywany jako sparingpartner. Wydaje mi się, że Masternak powinien być  przygotowywany pod swojego rywala. Następną rzeczą, która była uderzająca to brak taktyki. Ja tam nie widziałem żadnej taktyki, dobrej czy nawet złej. Mateusz po prostu boksował rundę po rundzie, czasem lepiej, czasem gorzej, ale bez żadnego pomysłu.

- Drozd jednak boksował bardzo luźno jak na szkołę rosyjską..
Tak, natomiast Drozd boksował tak jak zawsze. Niewiadoma formy Rosjanina, wynikała z  braku aktywności ringowej, ale jego styl boksowania się nie zmienił. Drozd jest zawodnikiem solidnym w każdej płaszczyźnie swojego warsztatu bokserskiego. Nie jest to pięściarz wybitny w jakimś elemencie. Mam tu na myśli wszystko: technikę, szybkość czy siłę ciosu. Wracając do Masternaka, to chciałbym zaznaczyć, że beznadziejna była praca narożnika Mateusza. Ograniczała się tylko do podbudowania psychicznego typu: "On już nie ma siły".  Jedyna  podpowiedź to lewy/prawy. Jednak  ciosami prostymi  nie można zdobyć czy obronić żadnego tytułu.  Mateusz boksował bardzo sztywno w przeciwieństwie do Drozda, którego głowa cały czas się ruszała, nawet jak nie zadawał ciosów. Przez to był bardzo trudnym celem do trafienia. Kolejna sprawa to weryfikacja szczęki Masternaka - jego odporność na ciosy była do tej pory zagadką. Drozd nie należy do "puncherów" , mimo to nogi Polaka kilkukrotnie się ugięły. W kontekście walki np. z Krzyśkiem Włodarczykiem, możemy sobie wyobrazić co stałoby się gdyby "Diablo" trafił Masternaka. Drozdowi trzeba przyznać, że był świetnie przygotowany: umiejętnie rwanie tempa, pozostawanie w ciągłym ruchu.

Cały wywiad z Przemysławem Saletą na stronie boxingpassion.com >>

Add a comment

Opalach21 grudnia w stolicy Ghany - Akrze - Przemysław Opalach (13-2, 12 KO) skrzyżuje rękawice z reprezentantem Kenii - Danielem Wanyonyi’em (18-5-2, 15 KO). Dziś oficjalnie potwierdzono miejsce, w którym pięściarze stoczą swój pojedynek: będzie to Accra Sports Stadium.

- Jestem naprawdę pod wrażeniem rozmachu, z jakim organizowana jest cała ta gala w Ghanie. Widziałem zdjęcia tego obiektu, jest ogromny. Z tego co słyszałem, jest w stanie pomieścić 50 tysięcy kibiców. Organizatorzy zapewniają, że są w stanie zapełnić większość miejsc, gdyż będą tam również walki o tytuły WBA International i WBO Africa. Kolejne tytuły - wraz z moimi - zostaną oficjalnie podane w ciągu najbliższych dni. Ta informacja daje mi jeszcze więcej motywacji do treningu, jak i samego zwycięstwa. Wygrana na takim obiekcie to będzie niezapomniane przeżycie – przekonuje Opalach.

Add a comment

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy z boksującym w wadze super średniej Norbertem Dąbrowskim (12-0, 5 KO), który w listopadzie na przestrzeni jednego tygodnia stoczy dwie zawodowe walki - najpierw 9 listopada wystąpi na gali "Ełk Boxing Night", a później 16 listopada skrzyżuje w Białymstoku rękawice z Robertem Świerzbińskim (12-2, 3 KO).

Add a comment

OpalachW pojedynku wieczoru gali w Akrze, Przemysław Opalach (13-2, 12 KO) 21 grudnia skrzyżuje rękawice z Kenijczykiem Danielem Wanyonyi’em (18-5-2, 15 KO). Pojedynek zakontraktowano na 12 rund, jednak olsztynianin przekonuje, że postara się o zwycięstwo przed czasem. „Nie wierzę, by sędziowie dali mi wygrać na punkty” – twierdzi założyciel Wilków Olsztyn.

Kamil Kierzkowski: Wkrótce czeka Cię kolejny zawodowy występ. W grudniu staniesz między ringowymi linami w… Ghanie. Skąd ta – dość oryginalna – propozycja?
Przemysław Opalach
: Dostałem ofertę parę tygodni temu, wydała mi się bardzo ciekawa. Organizatorzy przedstawili przeciwnika, poinformowali, że stawką pojedynku będzie przyzwoity tytuł. Naturalnie – nie o mistrzostwo świata, ale na pewno godny uwagi. Jak już wspominałem, długo się nie wahałem i przyjąłem propozycję. Jaki to będzie pas… nie ma to dla mnie aż tak dużego znaczenia. Również i pieniądze nie są wielkie. Nie można więc powiedzieć, że nawet w przypadku przegranej będzie „super, bo i tak zarobię pieniądze”. Nie. Interesuje mnie tylko wygrana.

- Zawalczysz wkrótce z Danielem Wanyonyi’em. Co wiesz o swoim przeciwniku?
Na chwilę obecną – niewiele. 18 wygranych, 15 przed czasem. Wszystko na swoim podwórku. Mam nadzieję, że uda mi się dotrzeć do jakichś filmów z jego walk. Na pewno nie jest to jednak zawodnik z tzw. "pierwszej łapanki".

- Wygrana na punkty w Afryce może być dość kłopotliwa…
Mówi się, że na wyjazdach trzeba nastawić się na nokaut. I podejrzewam, że tak może być właśnie w tym przypadku. Z pewnością będę gotowy na 12 rund. Jestem jednak nastawiony na to, że muszę wygrać przed czasem. Zwycięstwo na punkty? Nie wierzę, by sędziowie dali mi wygrać.

- Nie obawiasz się problemów związanych z aklimatyzacją? W końcu to nie tylko inny kraj, ale i kontynent…
Na pewno będą jakieś problemy z tym związane. Trudno będzie jednak je wyeliminować. Cóż mogę zrobić? Chodzić przez te dwa miesiące na solarium i saunę, by robić walkę z cieniem? Nie będzie łatwo, ale nie przejmuje się tym aż tak bardzo. Będę tydzień, parę dni przed walką. Miejmy nadzieję, że to wystarczy. W końcu przyjeżdżam na walkę, nie na urlop.

- Potrzebne będą Ci na pewno odpowiednie szczepienia. Organizowałeś już coś w tym kierunku?
Całość mam nadzieję załatwić już w tym tygodniu. Jestem umówiony z lekarzem, przejdę wszystkie konieczne szczepienia. Lepiej chuchać na zimne.

- Wcześniej wspomniałeś, że zawalczysz o któryś z prestiżowych pasów. Możesz zdradzić jakieś konkrety?
Promotor z tamtej strony prosił mnie jeszcze, bym nic w tej kwestii nie zdradzał. Mogę jedynie powiedzieć, że będzie to jeden z mniejszych tytułów którejś z czterech głównych federacji: WBC, IBF, WBA lub WBO.

- Jak zamierzasz przygotowywać się do tej walki?
Prawdę mówiąc… to już od ponad miesiąca robię trening siłowy. Solidnie się wzmocniłem. Mam nowego trenera od przygotowania fizycznego – Marcina Woźniaka. Pomaga mi w tej kwestii również Bartek Bobrowicz, który przygotowuje obecnie również dwóch zawodników do undercardowych występów w KSW. Oczywiście trenuję dalej pod okiem mojego trenera – Marka Majewskiego. Wiem, że wielu pseudoekspertów twierdziło, że nie nadaje się na trenera. Jest to jednak mój wybór. Bardzo dobrze mi się z nim współpracuje i trenuje. Jest to nie tylko trener, ale i przyjaciel. Nie jestem z tych zawodników, którzy po przegranej zwalniają wszystkich wokół i zrzucają na nich winę. Za porażkę w maju na nikogo winy zwalał nie będę. To ja walczyłem, to ja przegrałem. To moja wina, nie trenera.

- W Ghanie zobaczymy nowego Przemka Opalacha?
Na pewno. Chcę się tak przygotować, by nie mieć do siebie żadnych zastrzeżeń. Od początku do końca wszystko musi być możliwie najbardziej profesjonalne. Najprawdopodobniej cała gaża pójdzie na pokrycie kosztów przygotowań – o ile dodatkowo nie będę musiał dołożyć do tego interesu. Podejmuję jednak ryzyko. Nie zarobię – trudno. Udowodnię jednak, że potrafię boksować.

- Tak na koniec: bierzesz ze sobą olejek do opalania?
Naturalnie! (śmiech). Z filtrem 60-tką. Korzystając z okazji – chciałbym gorąco podziękować i pozdrowić mojego najwierniejszego kibica – moją żonę, którą bardzo kocham. Szczere podziękowania również w kierunku Roberta Wolffa, za całą pomoc z jego strony. Pozdrawiam również Darka Dolkowskiego i Łukasza Dybicha, którzy zawsze wspierają mnie nie tylko na sali, ale i poza nią.

Add a comment

Po sierpniowym, szybkim zwycięstwie nad Ionutem Trandafirem Ilie’em, między ringowe liny powróci wkrótce Przemysław Opalach (13-2, 12 KO). Założyciel "Wilków Olsztyn" 21 grudnia skrzyżuje rękawice z reprezentantem Kenii – Danielem Wanyonyi’em (18-5-2, 15 KO). 12-rundowy pojedynek odbędzie się w Akrze (Ghana, Afryka).

Jak zdradził naszej redakcji olsztyński pięściarz, stawką spotkania będzie jeden z prestiżowych tytułów.

- Mam wiele do udowodnienia. Gdy pojawiła się propozycja - nie wahałem się ani chwili. Zmierzę się z solidnym rywalem na jego własnym terenie. Organizatorzy liczą najwyraźniej na łatwe zwycięstwo swego podopiecznego. Myślą, że rzucają mnie lwu na pożarcie. Zdziwią się… i to bardzo. W grudniu wylatuję do Afryki, robię swoje, a później wracam na święta z kolejnym zwycięstwem, tytułem i dodatkowymi punktami w rankingach. Jakim tytułem? Dopinane są ostatnie rzeczy, jest kilka opcji, w ciągu najbliższych dni wybierzemy najlepszą – przekonuje olsztynianin.

Add a comment

Do sprzedaży trafił niezwykle oryginalny kalendarz na rok 2014. Wydany przed firmę DEM'a kalendarz zawierający ciekawe zdjęcia czołowych polskich pięściarzy promuje kampanię społeczną "Pięściarze Bokserom i nie tylko". W akcji wzięli udział: Mateusz "Master" Masternak, Przemysław Saleta, Albert "Dragon" Sosnowski, Rafał "Wojownik" Jackiewicz, Krzysztof Kosedowski, Iwona Guzowska, Janusz Gortat, Łukasz Maszczyk, Mariusz "Viking” Wach, Paweł Skrzecz i Izuagbe "Izu" Ugonoh. Cały dochód ze sprzedaży kalendarza zostanie przeznaczony na zakup karmy dla rodzimych ośrodków opieki nad zwierzętami. Więcej o kalendarzu na fitfight.pl >>

Add a comment

W sobotę podczas gali w Dzierżoniowie na zawodowym ringu zadebiutuje Patryk Brzeski. 22-latek jest aktualnym mistrzem Polski w wadze super ciężkiej.

Pierwszym rywalem Brzeskiego będzie inny debiutant - Białorusin Artsiom Czarniakiewicz. Głównym wydarzeniem tej imprezy będzie starcie w wadze ciężkiej pomiędzy Tomaszem Duszakiem (2-0, 1 KO) i Mateuszem Malujdą (4-1, 1 KO).

Add a comment