onet.pl sport



Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

Norbert Dąbrowski (13-1, 6 KO) zastąpi kontuzjowanego Dariusza Sęka podczas gali, która odbędzie się w najbliższą sobotę w Suwałkach. Dla 25-latka z Warszawy będzie to pierwszy pojedynek od czasu listopadowej porażki punktowej z Robertem Świerzbińskim.

Dąbrowski za trzy tygodnie w Arłamowie spotka się w ringu z niepokonanym na zawodowych ringach Markiem Matyją (4-0, 2 KO) w umownym limicie wagowym do 78,5 kg. Głównym wydarzeniem organizowanej przez grupy AG Promotion i DW Boxing Group imprezy w Suwałkach będzie pojedynek Macieja Sulęckiego z Francuzem Howardem Cospolite.

Nowego przeciwnika w Suwałkach będzie miał z kolei boksujący w kategorii półśredniej Łukasz Maciec (19-2-1, 4 KO), który ostatecznie skrzyżuje rękawice z Chawazi Chacygowem (10-4, 6 KO). 36-latek zastąpił w tym pojedynku kontuzjowanego Andreia Abramieknę.

Add a comment

W swoim siódmym zawodowym występie, Michał Żeromiński (6-1, 1 KO) pewnie wypunktował reprezentanta Białorusi – Andrieja Hramykę (10-9-3, 9 KO). Choć sędziowie nie mieli najmniejszych wątpliwości przy wskazaniu zwycięzcy (wszyscy jednomyślnie punktowali 52-60), radomianin przekonuje, iż walka zdecydowanie nie należała do łatwych.

Kamil Kierzkowski: Udany powrót po ostatniej porażce z Jackiewiczem?
Michał Żeromiński:
Tak, zdecydowanie. Choć oczywiście zawsze mogło być lepiej.

- Przed walką twierdziłeś, że nie były to najlepsze przygotowania w Twojej karierze. Poradziłeś sobie jednak bez większego problemu…
Walka nie była łatwa. Zwłaszcza ze względu na częste faule przeciwnika. Białorusin nie dał mi pokazać tego co potrafię. Dużo trzymał i uderzał głową. Jednak oczywiście i z takimi zawodnikami trzeba umieć walczyć. Nie był to porywający pojedynek jeśli chodzi o techniczny boks.

- Czy Hramyka Cię czymś zaskoczył?
Tak, zdecydowanie zmianą pozycji. Jeśli boksowałby z normalnej, to sądzę, że walka nie trwałaby dłużej niż 3 rundy.

- To już Twoje 6. zawodowe zwycięstwo. Zaczyna powoli kreować się jakaś koncepcja co do przyszłego rywala? Polak – czy ktoś z zagranicy?
Jeszcze nie wiem. Nadal chcę zdobywać doświadczenie jako pięściarz zawodowy. Bardzo dużo, mimo wyniku, dała mi walka z Rafałem Jackiewiczem. Dzięki wcześniejszemu starciu z tak doświadczonym zawodnikiem, w tej walce był u mnie spokój, jakiego w innych walkach jeszcze nie było nigdy.

- Wśród Twoich potencjalnych rywali – z naszego polskiego podwórka – jeszcze niedawno wymieniało się Dawida Kwiatkowskiego. Pomysł został porzucony, czy jednak gdzieś rozpatrujecie walkę z "Dajano"?
Z tym pytaniem należałoby zwrócić się do mojego promotora – Tomka Babilońskiego. Osobiście bardzo chętnie bym powalczył z Dawidem. Taka walka na pewno przyniosłaby wiele emocji. Obaj lubimy "iść na żywioł". Mamy też dość podobną sytuację jeśli chodzi o przygotowania. Dawid pracuje w kopalni, ja u producenta drzwi. Obaj mamy wyjęte codziennie 8, albo i więcej godzin z życia i nie możemy się skoncentrować w 100% na treningach. Jeśli pojawiłaby się jednak taka propozycja… to od razu podpisuję się obiema rękami pod kontraktem na tę walkę. W tej chwili jednak, z tego co wiem, niedawno pojawił się pomysł na inny pojedynek…

- …jakieś szczegóły?
Obecnie jeszcze żadnych stuprocentowo pewnych. Padła pewna, dość luźna propozycja. Niebawem wszystko powinno się wyjaśnić.

Add a comment

Planowana początkowo na 1 marca gala grupy Fight Events w Nowym Dworze Mazowieckim została przełożona na innym termin. Impreza odbędzie się w kwietniu lub maju.

Głównym wydarzeniem marcowej gali miał być pierwszy tegoroczny występ Krzysztofa Cieślaka (21-5, 6 KO), który jak zdradził na Twitterze Mateusz Borek, jest teraz wstępnie przymierzany do rewanżu z Maciejem Zeganem (43-6-2, 21 KO). Pojedynek miałby się odbyć 26 kwietnia w Legionowie.

Add a comment

W walce wieczoru gali "Tymex Boxing Night" w Pionkach Michał Żeromiński (6-1, 1 KO) pokonał na punkty Andrieja Hramykę (10-10-3, 9 KO), udanie powracając na ring po październikowej porażce z Rafałem Jackiewiczem.

W innych pojedynkach rozegranych w Pionkach: Nikodem Jeżewski (5-0-1, 4 KO) zremisował z Andrzejem Witkowskim (9-9-1, 4 KO), Ewa Brodnicka (3-0, 1 KO) zastopowała w pierwszej rundzie Pavlę Votavovą (0-7, 0 KO), Tomasz Duszak (3-0-1, 2 KO) zwyciężył przez TKO w piątej rundzie Artsioma Czarniakiewicza (1-2, 1 KO), a Michał Gerlecki (3-0, 1 KO) wypunktował Michała Szebestika (1-6-1).

Add a comment

Podczas sobotniej gali w Pionkach, Michał Żeromiński (5-1, 1 KO) skrzyżuje rękawice z Białorusinem – Andriejem Hamyką (10-9-3, 9 KO). Popularny "Żeroma", który niedawno został dumnym ojcem, przekonuje, iż od październikowego boju z Rafałem Jackiewiczem wzmocnił się fizycznie.

Kamil Kierzkowski: Na wstępie – gratuluję syna! Jak ringowy "Żeroma" radzi sobie w starciu z nowymi, ojcowskimi obowiązkami?
Dziękuję. Jakoś daję sobie radę z karmieniem… gorzej jest już jednak z przewijaniem. Nie ukrywam, że moja żona Ania wyręcza mnie w większości obowiązków związanych z dzieckiem. Radzi sobie naprawdę świetnie.

- Podejrzewam, że trudno Ci się od niego oderwać. Nowa rola nie wpływa na koncentrację podczas treningów i motywację do spędzania kolejnych godzin na sali?
Jest ciężko, to fakt. Mogę patrzeć się na niego godzinami z dumą, że jestem ojcem. Prawdopodobnie w jakimś stopniu odbije się to na mojej dyspozycji w ringu, bo na treningi rzeczywiście nie zostaje zbyt wiele czasu.

- Myślisz, że syn będzie oglądał Ciebie między linami, trzymał kciuki? To w końcu pierwsza zawodowa walka ojca, którą będzie mógł obejrzeć.
Tej walki jeszcze nie obejrzy, bo jest na to zbyt mały. Ale za rok, dwa – zobaczymy.

- W takim razie – jakiego "Żeromę" zobaczymy w sobotę w Pionkach? Czym będzie różnił się od tego walczącego jeszcze niedawno z Rafałem Jackiewiczem?
Na pewno nabrałem od tego czasu siły. Szczególna w tym zasługa Kuby Janika, mojego trenera od przygotowania siłowego. Wymyślał takie treningi i narzucał takie obciążenia, że nieraz było naprawdę ciężko to wytrzymać. Czuję jednak efekty i jestem mu za to bardzo wdzięczny.

- Zawalczysz niedługo z Andriejem Hramyką. Trudno powiedzieć, by Białorusin w ostatnich pojedynkach miał dobrą passę…. Czego spodziewasz się po swoim rywalu?
Rywali nie powinno oceniać się po ich bilansie. Niejeden już się na tym zdążył przejechać. Oglądałem jego walki i wiem na co go stać. Muszę narzucić swój styl i po prostu go ograć.

- Gdy rozmawialiśmy kiedyś o pięściarzach, z którymi chciałbyś się zmierzyć – wskazałeś m.in. Rafała Jackiewicza. Życzenie spełniło się już w październiku. Jest ktoś obecnie, z kim najchętniej widziałbyś się w ringu?
Z Mannym Pacquiao!(śmiech). A tak poważnie – to bez większych zmian w tej kwestii. W tej chwili zbyt dużo dzieje się w moim życiu, bym mógł wybiegać na tyle w przód. Muszę sobie wszystko poukładać, bo w tym momencie nie jestem w stanie przygotować się do jakiejś prawdziwie poważnej walki.

- Na koniec: czego można życzyć Ci jako ojcu, a czego życzyć Ci jako pięściarzowi na kilka dni przed walką?
Jako ojcu – przespanych nocy. Jako pięściarzowi – przede wszystkim zdrowia.

- Tego więc życzę w imieniu całej redakcji. Powodzenia w Pionkach!
Dziękuję. Zrobię co tylko będę mógł,  by nie zawieść oczekiwań kibiców. Dam z siebie wszystko. Pozdrawiam czytelników RingPolska.

Add a comment

- W żaden sposób nie jestem zainteresowany kontrolowaniem PZB. Gdybym był, to bym już pewnie dawno to robił, jest to bardzo proste. Ja dzisiejszego PZB się po prostu wstydzę - napisał w komentarzu do dziś opublikowanego na portalu bokser.org tekstu autorstwa Łukasza Furmana Andrzej Wasilewski. Cała wypowiedź współwłaściciela grupy KnockOut Promotions poniżej...

"Pan Furman, jak to ma bardzo często w zwyczaju, kolejny raz mnie dziś zaczepił, kolejny raz ukazał moją osobę w niekorzystny świetle, kolejny raz oszkalował. Popełnił małe wypracowanko na poziomie końcowych klas szkoły podstawowej (bo przecież artykułem dziennikarskim ciężko ten zlepek zdań nazwać), zarzucając mi, że krytykuję to, co się stało w PZB, z zamiarem osiągnięcia własnej korzyści. Kompletna bzdura, kompletne kłamstwo Panie Furman. Jest Pan kompletnie nieuczciwy w swoim wypracowanku...

Wyjaśniam zatem Panu Furmanowi, że - po pierwsze - w żaden sposób nie jestem zainteresowany kontrolowaniem PZB. Gdybym był, to bym już pewnie dawno to robił, bo wierz mi, panie Furman, jest to bardzo proste. Ja dzisiejszego PZB się po prostu wstydzę. Tak jak nigdy nie chciałem kontrolować portalu, który Pan reprezentuje - to pan chciał kontrolować nas. Mam na e-mailu wzór umowy o patronacie medialnym, jaką Pan rozsyłał do promotorów, oczywiście umowy na wyłączność, bo w tym czasie otworzył się portal konkurencyjny do pańskiego - boxingnews.pl. Pamiętam doskonale, nie będzie podpisanej umowy - nie będzie informacji o naszej grupie. I dlatego właśnie powstał portal ringpolska.pl; portal zdecydowanie dużo bardziej rzetelny niż bokser.org, nienapuszczający jednych ludzi na drugich, nie nawołujący do internetowej nienawiści do nikogo...

Nigdy też nie zrobiłem wielu rzeczy, które Pan czy niektórzy Pana koledzy mi przypisują. Już raz wysłałem dokumenty do sądu przeciwko Panu o zniesławienie za obrzydliwy artykuł o mnie - twierdził Pan wówczas, że to rzekomo ja spowodowałem ograbienie Pawła Głażewskiego ze zwycięstwa z Royem Jonesem Juniorem. Dokumenty wycofałem. Dlaczego? Prosiły mnie o to osoby, które wtedy współpracowały z Panem, osoby, które ja bardzo ceniłem... po prostu było mi ich żal. Osoby te zresztą już odeszły z Pana portalu...

Jestem prywatnym biznesmenem, inwestuję w boks pieniądze na własne ryzyko, a struktury PZB to dzisiaj niestety relikt przeszłości. Dopóki statut związku nie zostanie zmodyfikowany, a o wyborze prezesa nie będą decydowały kompetencje kandydatów, a poparcie "kolegów" z terenu, nie jestem zainteresowany uczestnictwem w tym przedsięwzięciu, choć wielokrotnie proponowano mi już kandydowanie na szefa PZB.

Jeśli bokser.org nadal zamierza udawać, że wszystko w PZB jest w porządku, a polski boks amatorski "podnosi się z kolan", to sprawa bokser.org, po prostu ten portal po raz setny mija się całkowicie z prawdą. Nic się nie podnosi, nic się nie poprawia, jest coraz gorzej! A mnie jest po prostu wstyd za dzisiejsze PZB. Od dziecka bywałem w różnych biurach PZB, przez 25 lat widziałem porządek i poważną pracę. To co się teraz dzieje, to jest dno dna.
 
Wbrew nieprawdom pisanym przez Pana Furmana, podczas ostatnich wyborów w PZB, będąc zaproszonym gościem, lobbowałem w decydującym momencie za panem Górskim. I dlatego teraz, czuję, że mam legitymację, jako człowiek nie do końca w polskim boksie anonimowy, powiedzieć: "Zbyszku, prezesie, niestety kompletnie zawiodłeś środowisko, może to był wypadek, a może nie... Po tym strasznym wydarzeniu cały Zarząd powinien poddać się do dymisji.

A Pan, Panie Furman, przestań pisać ciągle jakieś paszkwile na moją osobę, a potem narzekać w płaczliwym tonie, że nasza prywatna firma nie chce z Wami współpracować. Nie chce i nie musi. To Pan ma z nami problem, to pan przez lata nas skłócał z Andrzejem Gmitrukiem, Tomkiem Adamkiem, Grzesiem Proksą i wieloma innymi. Przestań Pan ciągle dzielić środowisko. Dzielić - to żadna sztuka, sztuką jest łączyć i coś pozytywnego budować..."

Add a comment

Nigdy nie spodziewałem się, że nadejdzie moment, w którym będę w opozycji do wypowiedzi/tekstów jednego z uznanych pięściarzy, jakim jest pan Dariusz Michalczewski. Ale czy są to słowa samego Michalczewskiego?..a może człowieka, który pisze jego tendencyjne blogi, a sam mistrz "podbija" od niechcenia podsuwane mu teksty? To nic złego posiadać edytora swojego bloga, praktykuje to wiele sławnych osób, które po prostu nie mają czasu na pisanie. Jednak są pewne granice dobrego smaku. Myślę, że pan Darek ostatnio znacznie je przekroczył i  obraża krajowe środowisko pięściarskie. Chciałbym przytoczyć kilka cytatów z najnowszego wpisu Dariusza Michalczewskiego i odnieść się do nich...

"Jak słyszę komentarze sprawozdawców zachwycających się pięknym prawym krzyżowym, zastanawiam się, co oni gadają - toż to leci zwykły cep!" - Jeżeli mamy na myśli "cepy" tego samego człowieka, to ktoś tu się myli. Ja mam na myśli "cepy" pięściarza, który przewrócił samego Lenoxa Lewisa i w dodatku uniemożliwił mu wstanie z maty ringu. Mowa oczywiście o Olivierze McCallu, czyli o człowieku, który boksował z ludźmi takiego ringowego formatu, obok których nawet pan nie stał.

"A ten Rekowski? Bokser z przyszłością? Przecież on ma 36 lat! Jest średniej klasy… bramkarzem na dyskotece w Trójmieście. I z takich ludzi robi się bohaterów. Przecież on nawet nie miałby wejścia do sali treningowej Universum, gdy ja tam boksowałem. A tacy "mistrzowie" jak Zimnoch czy Szpilka to mogliby co najwyżej posiedzieć na trybunach jako kibice!!!" - Kto pisze/mówi, że Marcin Rekowski jest pięściarzem z przyszłością?…no właśnie. Co ma dyskoteka do ringu? Rekowski to prawdziwy pięściarz z krwi i kości, bo jak możemy nazwać człowieka, który oddaje się temu co robi, nie oszukuje trenera, kibiców i przede wszystkim siebie? Na miano PIĘŚCIARZA zasługuje każdy zawodnik, który posiada minimum umiejętności i charakter oraz oddaje się treningowi. Definicja tego słowa nie jest zarezerwowana tylko dla mistrzów. "Rex" jest prawdziwym pięściarzem o określonym mniejszym lub większym potencjale. Teraz odnośnie sali treningowej nieistniejącej już  grupy Universum... Bardzo dziwne zasady panowały w Hamburgu,  np. w USA można w większości sal trenować obok wielkich pięściarzy i mam tu na myśli ludzi trenujących boks rekreacyjnie. Oczywiście są pewne etapy przygotowań do walk, które wymagają dyskrecji np. sesje sparingowe. Dlaczego dostaje się Zimnochowi? Przecież to niezły, dobrze ułożony pięściarz, który w  skali starego kontynentu jest bardzo solidny. Szpilka w dalszym ciągu jest zawodnikiem, który jest wart inwestowania. Porażka z mocnym atletą jakim jest Brayant Jennings  nie ma prawa spowodować sportowej degradacji "Szpili". Rzekłbym, że po tej porażce Artur nie cofnął się, lecz stanął w miejscu. Takimi tekstami obraża Pan wielu ludzi. Wspomnę tylko, że pana serdecznym przyjacielem jest Dariusz Snarski, w którego imprezy angażował się pan osobiście... więc?

"Gdy widzę te gale pokazywane przez Polsat, to wstydzę się, że boksowałem. Dziwię się tej stacji, że pokazuje pięściarstwo na tak nędznym poziomie." - Panie Dariuszu, wstydzić się pan nie musi, chyba, że pierwszej walki z Graciano Rocchiganim. Wszyscy wiemy o czym piszę, do momentu przerwania walki było "do jednej bramki" - wiadomo dla kogo. A kto to był Kay-Day-King, Alejandro Lakatos, Darren Zenner i kilku innych?

"Gala w Opolu to nawet nie był nędzny kabaret, to było bokserskie Bollywood. Jestem przekonany, że prezes Solorz tego nie ogląda, bo gdyby widział, co jest pokazywane w jego telewizji, nie zgodziłby się na coś takiego." - Polsat to nie RTL, HBO czy Showtime, więc nie oczekujmy cudów jeżeli chodzi o budżety gal, większość środków promotorzy zdobywają sami. O czym my w ogóle piszemy?

Dziwię się  twierdzeniom Dariusza Michalczewskiego. Sprawia wrażenie człowieka, które nie żyje w rzeczywistym świecie bokserskim. W dalszym ciągu zapomina, że pięściarze boksujący nad Wisłą nie mają za sobą stacji, która ingeruje w dobór przeciwników do walk wieczoru i co za tym idzie ustala wysoki budżet, który może pokryć angaż dobrego pięściarza z zachodu czy wschodu.

http://www.youtube.com/watch?v=W9_Dxs51QvI

Add a comment

Andriej Hramyka (10-9-3, 9 KO) będzie rywalem Michała Żeromińskiego (5-1, 1 KO) w walce wieczoru gali "Tymex Boxing Night" 8 lutego w Pionkach. Bokser z Białorusi boksował już w przeszłości z Polakami, ulegając Michałowi Chudeckiemu, Arielowi Kransopolskiemu, Sasunowi Karapetyanowi i Krzysztofowi Rogowskiemu.

Dla Michała Żeromińskiego lutowy występ będzie powrotem na ring po pierwszej porażce w karierze, poniesionej w październiku w boju z Rafałem Jackiewiczem.

Add a comment

Niezwykle trudny test czeka na gali "Wojak Boxing Night" w Opolu boksującego w kategorii ciężkiej Władimira Letra (1-1, 1 KO). Reprezentujący stajnię Boxing Production były mistrz Polski wag półciężkiej i ciężkiej zmierzy się z niepokonanym na zawodowych ringach Agitem Kabayelem (8-0, 6 KO), który przez ostatnie tygodnie sparował w Warszawie z Arturem Szpilką, Marcinem Rekowskim i Andrzejem Wawrzykiem, a niebawem wybiera się na wspólne zgrupowanie z Odlanierem Solisem.

- Władimir niefortunnie rozpoczął zawodową karierę, ale ostatnim efektownym zwycięstwem w Wałczu na pewno wymazał z  pamięci kibiców wcześniejszą wpadkę w Białymstoku - mówi promujący Letra Dariusz Snarski. - Zdaję sobie sprawę, że Kabayel to wymagający przeciwnik, ale z drugiej strony wiem, na co stać mojego zawodnika. Władimir ma za sobą sesje sparingowe w Finlandii, będzie w formie.

Głównym wydarzeniem gali w Opolu będzie pojedynek w królewskiej dywizji - pomiędzy Marcinem Rekowskim (12-0, 10 KO) i Oliverem McCallem (56-13, 37 KO). W innym ciekawym boju w najwyższej klasie wagowej spotkają się Andrzej Wawrzyk (27-1, 13 KO) i Danny Williams (45-20, 34 KO)

Kup bilet na galę w Opolu na ebilet.pl lub eventim.pl!

http://www.youtube.com/watch?v=3UqLVHvZm3U

Add a comment

Dariusz Snarski, olimpijczyk, były pięściarz zawodowy, a obecnie promotor i trener będzie dzisiaj gościem programu "As Wywiadu". Emisja pełnego odcinka o godz. 20.00 w telewizji Sportklub.

http://www.youtube.com/watch?v=VT3MbL_pUcE

Add a comment