Patronat medialny


 

27 września na gali w Kilonii na ring wróci były mistrz Europy wagi junior ciężkiej Mateusz Masternak (32-2, 23 KO). Polak nie zna jeszcze nazwiska przeciwnika, ale wiadomo już, że podczas tego pojedynku w jego narożniku po raz pierwszy stanie niemiecki szkoleniowiec Uli Wegner.

- Trener Wegner urodził się właściwie w Polsce i nawet przy pierwszym spotkaniu powiedział mi, że my Polacy musimy zdobyć tytuł mistrza świata razem. Na razie pracujemy przede wszystkim nad obroną, na to poświęcamy dużo czasu na treningach - mówi Masternak w rozmowie z Polsat Sport.

- Trener zwraca też uwagę, że brakuje mi dyscypliny taktycznej, która jest niezbędna do wygrywania walk na wysokim poziomie. Według trenera mam już nawet wystarczające umiejętności, aby zostać mistrzem świata, ale brakuje mi kilku elementów od strony taktycznej - analizuje "Master", który w czerwcu przegrał z Yourim Kalengą walkę o tymczasowy pas mistrzowski federacji WBA. Po tej porażce Polak rozstał się z trenerem Piotrem Wilczewskim.

- Mój promotor Kalle Sauerland powiedział po tej walce, że wszystko wyglądało dobrze, ale jego zdaniem mojemu trenerowi brakowało doświadczenia. Powiedział, że chciałby, żebym rozpoczął współpracę z Uli Wegnerem - zdradza Masternak.

Add a comment

Były mistrz Europy wagi junior ciężkiej Mateusz Masternak (32-2, 23 KO) rozpoczął w Berlinie treningi pod okiem nowego szkoleniowca - Ulli Wegnera. "Master" po czerwcowej porażce z Yourim Kalengą rozstał się ze swoim dotychczasowym opiekunem - Piotrem Wilczewskim.

- Jestem Piotrowi bardzo wdzięczny za to, co dla mnie zrobił, to wspaniały trener, ale na tym etapie kariery potrzebuję w narożniku kogoś z większym doświadczeniem - tłumaczy Masternak. - Jestem przekonanym, że Ulli to właściwy człowiek do tej roboty.

- Mateusz zachwycił mnie swoim podejściem do treningów i pracowitością. On już jest klasowym zawodnikiem. Gdy naniesiemy kilka drobnych poprawek, będzie gotów by wrócić na do gry na światowym poziomie - komplementuje nowego podopiecznego Wegner.

72-letni Ulli Wegner od lat pracuje z dwoma mistrzami świata boksującymi w tej samej kategorii wagowej co "Master" - Yoanem Pablo Hernandezem i Marco Huckiem. Wszyscy trzej pięściarze reprezentują barwy tej samej stajni bokserskiej - Sauerland Event.

Add a comment

Ulli Wegner, trener mistrzów świata wagi junior ciężkiej Marco Hucka (WBO) i Yoana Pablo Hernandeza (IBF) ma zostać nowym szkoleniowcem Mateusza Masternaka (32-2, 23 KO).

Możliwe, że będzie to Ulli Wegner - SMS-a o takiej treści napisał nam promotor Kalle Sauerland, pytany przez nas o nowego szkoleniowca Mateusza Masternaka. Po rozstaniu z Andrzejem Gmitrukiem, w trzech ostatnich walkach (również w czerwcowej, przegranej na punkty potyczce z Yourim Kalengą o pas tymczasowego mistrza świata WBA) byłym mistrzem Europy wagi cruiser opiekował się Piotr Wilczewski. Pięściarz nie potwierdził tej informacji, ale wszystko wskazuje na to, że współpraca dobiegnie końca.

Od promotorów z grupy Sauerland Event 27-letni Masternak usłyszał, że najbliższy pojedynek stoczy na przełomie września i października, prawdopodobnie w Niemczech. Wówczas w jego narożniku stanąłby już nowy trener. - Do zmiany szkoleniowca faktycznie może dojść. Ostatnio sam podjąłem decyzję i po zakończeniu współpracy z trenerem Gmitrukiem postawiłem na Piotra. Teraz wyboru dokonają niemieccy promotorzy, którzy przecież są moimi pracodawcami - zaznacza "Master".

72-letni Ulli Wegner to obok Fritza Sdunka najbardziej zasłużony z aktywnych trenerów w niemieckim boksie zawodowym. Urodził się w Szczecinie. Uprawiał boks jako amator, a trenerką zajmuje się od przeszło 40 lat. Pracował z reprezentacją Niemiec, a po igrzyskach w Atlancie rozpoczął współpracę z grupą Sauerland Event, w której jest najważniejszym szkoleniowcem. Obecnie trenuje m.in. mistrzów świata IBF i WBO wagi cruiser, Yoana Pablo Hernandeza i Marco Hucka, a także czempiona WBO kategorii superśredniej Arthura Abrahama.

- Chciałbym pracować z Mateuszem, ale najistotniejsza jest jego kariera. Jeśli potwierdzi się, że będzie trenował pod okiem Wegnera, uznam to za świetną wiadomość. Jeżeli Niemcy oddadzą Mateusza w ręce swojego najlepszego specjalisty, będzie to oznaczało, że nadal wiążą z nim duże nadzieje - komentuje Wilczewski.

Boks na stronach internetowych "Przeglądu Sportowego" >>

Add a comment

"Nie oglądałem walki Mateusza Masternaka z Yourim Kalengą na żywo, ale potem trzy razy obejrzałem powtórkę i jest mi smutno." - pisze w swoim felietonie na łamach "Przeglądu Sportowego" Dariusz Michalczewski. - "Nasz bokser nie wykorzystał wielkiej szansy na zdobycie pasa mistrza świata WBA wagi junior ciężkiej."

"Jeszcze zanim obejrzałem ten pojedynek, byłem wściekły na polskiego sędziego, który dał wygraną Francuzowi. Gdyby wskazał na naszego, pas należałby do Polaka. Jednak potem przyznałem mu rację. Mateusz przespał pierwsze cztery rundy. Na początku był zbyt pasywny. Tak się nie boksuje, gdy chce się zostać mistrzem świata. Trzeba od razu pokazać, że się ma jaja." - zauważa "Tiger". - "W kolejnych rundach było trochę lepiej, ale ciągle Master był zbyt pasywny. Pamiętam, że w poprzednich pojedynkach zawsze szedł do przodu, a teraz nie wiedzieć czemu obrał taktykę defensywną. Można jednak cofać się i atakować, a nie tylko bronić się."

Michalczewski zaznacza jednak, że mimo porażki nie przekreśla jeszcze "Mastera": "Od dawna sercem jestem za Mateuszem, więc może trudno mi być do końca obiektywnym. Wiem, że wielu straciło wiarę w niego. A ja ciągle liczę, że zostanie mistrzem świata. Nadzieja umiera ostatnia."

Cały felieton Dariusza Michalczewskiego do przeczytania na przegladsportowy.pl >>

Add a comment

Mateusz Masternak (32-2, 23 KO) po sobotniej przegranej w walce o pas WBA Interim wagi junior ciężkiej z Yourim Kalengą wypadł z czołowej dziesiątki rankingu magazynu "The Ring" w swojej klasie wagowej.

"Master" do soboty notowany był na dziewiątej pozycji. Teraz jego miejsce w Top-10 "Biblii Boksu" zajmie Kalenga. Mistrzem "The Ring" w limicie do 91 kg jest Yoan Pablo Herandez, znajdujący się w posiadaniu pasa federacji IBF. Trzy pierwsze miejsca w rankingu należą do czempionów pozostałych federacji: Marco Hucka (WBO), Krzysztofa Włodarczyka (WBC) i Denisa Lebiediewa (WBA).

Poza Włodarczykiem na listach magazynu "The Ring" sklasyfikowanych jest jeszcze dwóch polskich pięściarzy: Tomasz Adamek (szósty w wadze ciężkiej) i Andrzej Fonfara (dziesiąty w wadze półciężkiej).

Add a comment

-  Byłem świadomy stawki pojedynku, a mimo to nie potrafiłem dać z siebie stu procent - mówi "Przeglądowi Sportowemu" były mistrz Europy wagi junior ciężkiej Mateusz Masternak (32-2, 23 KO) o sobotniej porażce z Yourim Kalengą na gali w Monako. Polak nie wykorzystał szansy na zdobycie tytułu WBA Interim.

Przemysław Osiak: Możemy porozmawiać o tym, co wydarzyło się w sobotę?
Mateusz Masternak: Możemy, choć jestem zdruzgotany i załamany swoją postawą. Wiadomo było, że przeciwnik ostro zaatakuje w pierwszych trzech rundach i tyle czasu mogłem mu dać, żeby się wystrzelał. Od czwartej należało już konsekwentnie przyspieszać, a wtedy Kalenga nie wytrzymałby do gongu kończącego pojedynek. Nie potrafię odpowiedzieć, dlaczego tego nie zrobiłem. Byłem lepszy pod względem sportowym, szybszy, dobrze przygotowany... Zawiodłem na całej linii.

Dwóm sędziom, którzy za zwycięzcę uznali Kalengę (116:112 i 115:113, trzeci arbiter punktował 115:113 dla Polaka), nie ma pan już nic za złe?
Tuż po walce podszedłem do tego emocjonalnie, ale teraz nie mam pretensji do nikogo. Poza samym sobą. Wynik 115:113 dla Kalengi, który wypunktował polski sędzia Paweł Kardyni, było właściwą oceną sytuacji.

Ile jest prawdy w tym, że ubiegłoroczna porażka z Grigorijem Drozdem zabrała panu sporo mentalnej siły?
Trudno mi o tym mówić, ale wychodząc na ring na pewno nie myślałem o przegranej z Drozdem, tylko o zwycięstwie nad Kalengą. Nie wystraszyłem się ani agresywnego stylu walki rywala, ani siły uderzenia – choć trzeba podkreślić, że bił naprawdę mocno. Nie dałem z siebie wystarczająco dużo, by zwyciężyć. Zawiodłem wszystkich, a przede wszystkim siebie.

Czego najbardziej zabrakło?
Zdecydowania, prawdziwego głodu zwycięstwa. Andrzej Gołota powiedział kiedyś, że porażka najbardziej boli wtedy, gdy po zejściu z ringu nie jesteś zmęczony. I ja największy ból czuję właśnie dlatego. Nawet po walce z Drozdem nie byłem tak rozżalony. W Moskwie byłem źle przygotowany, pojedynek się nie układał, doszła do tego fatalna kontuzja... W Monako czułem się świetnie pod względem motorycznym, a nie wykorzystałem szansy. Liczę, że kiedyś jeszcze się pojawi.

Mówił pan, że jeśli nie pokona Kalengi, to w świecie wielkiego boksu nie będzie czego szukać. Rozstanie z ringiem w wieku 27 lat trudno jednak sobie wyobrazić.
Boks to całe moje życie, w tej chwili nie mam żadnej alternatywy i naturalne jest, że pozostanę sportowcem. Czekam na decyzję grupy Sauerland, którą zawiodłem już po raz drugi. Nadal wierzę, że jest we mnie potencjał i mogę go rozwijać. Na ringu zostało mi jeszcze dziesięć lat. Stać mnie na dobry boks, ale dziś trzeba sobie powiedzieć jasno i wprost – pogubiłem się.

Co ma pan na myśli?
Nie zdążyłem pozbierać się mentalnie. Byłem świadomy stawki pojedynku, a mimo to nie potrafiłem dać z siebie stu procent. Powinienem był podejść do niego tak, jakbym walczył o życie swoich dzieci. A zamiast tego... Nawet nie wiem, jak mógłbym tę postawę określić.

A Łukasz Janik, który zgłasza chęć rewanżu za porażkę sprzed pięciu lat? Byłby pan gotowy na październikowy pojedynek w Polsce?
Byłbym, lecz najpierw muszę odbyć rozmowę z promotorami. Łukasz oglądał walkę z Kalengą i nic dziwnego, że ma nadzieję na lepszy wynik niż w naszej pierwszej walce. Swoją niejednogłośną porażkę z Olą Afolabim ocenia jako największy sukces, podczas gdy moją niejednogłośną przegraną z Kalengą jako największą porażkę. Nie mam nic przeciwko rewanżowi, ale gdyby telewizja Polsat i moi promotorzy doszli do porozumienia, wolałbym się bić z Krzysztofem Głowackim. To lepszy pięściarz niż Janik i zapewne stworzylibyśmy ciekawsze widowisko.

Cała rozmowa z Mateuszem Masternakiem w "Przeglądzie Sportowym" >>

Add a comment

Dan Rafael, ceniony amerykański ekspert pięściarski był zawiedziony postawą Mateusza Masternaka (32-2, 23 KO) w przegranej na punkty walce o pas WBA Interim wagi junior ciężkiej z Yourim Kalengą (20-1, 13 KO).

- Kalenga wraca do domu z pasem po zwycięstwie, które z pewnością powinno być jednogłośne, mimo dziwnej punktacji jednego z sędziów. Kalenga narzucał swój styl walki Masternakowi runda po rundzie i był tym, który zdecydowanie bił mocniej. Ciągła aktywność i agresja Kalengi sprawiła, że Masternak przyjął wiele ciosów i wypadł blado w końcówce swojego słabego występu - czytamy w oficjalnej relacji z walki autorstwa Rafaela, który przed minionym weekendem nie klasyfikował jednak polskiego pięściarza w czołowej dziesiątce swojego rankingu junior ciężkich.

Add a comment

- Mateusz z trenerem obrali złą taktyką, ale jesteśmy drużyną, więc wygrywamy i przegrywamy razem. Musimy jak najszybciej wrócić na właściwy tor, bo ten chłopak ma przed sobą wciąż wspaniałą przyszłość – mówi Polsatsport.pl Kalle Sauerland, promotor Mateusza Masternaka (32-2, 23 KO), który w sobotę w Monako przegrał walkę o pas WBA Interim wagi junior ciężkiej z Yourim Kalengą.

Karolina Owczarz: W sobotę niestety już drugą porażkę w karierze poniósł Mateusz Masternak, który nie zdołał pokonać rywala w Monte Carlo. A Ty jak oceniasz walkę z Yourim Kalengą?
Kalle Sauerland: To była ogromna szansa, której niestety nie wykorzystaliśmy, jednak według mnie starcie było bardzo wyrównane, a trochę nie mieliśmy szczęścia z werdyktem. Przede wszystkim zawiodła taktyka. Masternak jest wspaniałym pięściarzem, a Kalenga to tylko silny facet. Obóz Mateusza założył, że Kalenga szybko się zmęczy, ale to się nie stało. Kiedy zorientował się co się dzieje było już za późno na odrobienie strat. Dla mnie było oczywiste, że od piątej rundy powinien narzucić presję. Teraz postaramy się zorganizować mu rewanż, ale taktyka z pewnością musi być zmieniona.

Nie zgadasz się z werdyktem?
To co się stało nie jest końcem świata, ale według mnie to on wygrał. Kiedy wszedłem do ringu powiedziałem mu, że to była wyrównana walka, ale zrobiliśmy wystarczająco dużo, aby wygrać. Naprawdę tak myślałem, dlatego byłem trochę zaskoczony, kiedy usłyszałem werdykt. Jeśli Mateusz miałby dobrą taktykę mógłby wygrać spokojnie każdą rundę, bo jest pięściarzem innej klasy niż Kalenga, który w tej walce robił może lepsze wrażenie, bo zadawał więcej ciosów, jednak to ciosy Polaka częściej dochodziły do celu. Problem jednak nie leży w werdykcie. Problemem jest to, że on z takimi rywalami nie powinien toczyć wyrównanych walk, to może dziać się przy pojedynkach o mistrzostwo świata. Myślałem, że jedynym zagrożeniem ze strony Kalengi będzie ten nokautujący cios. Nigdy bym nie przypuszczał, że możemy przegrać to starcie na punkty.

Czy to się stało będzie miało jakiś wpływ na Waszą współpracę?
Żadnego. My wciąż w niego wierzymy. Tym razem miał złą taktykę, ale przecież wszyscy wiemy jakie on posiada umiejętności, dlatego go nie odpuszczę.

Na koniec muszę zmienić temat. Paweł Kołodziej wciąż bardzo chce walki z Yoanem Pablo Hernandezem. Doczeka się?
Ta walka powinna dojść do skutku. Teraz przed Kołodziejem walka eliminacyjna i zobaczymy. Pablo też bardzo chciał tej walki. To wspaniały pięściarz, ale ostatnio miał ogromnego pecha do kontuzji i chorób. Prawdopodobnie wróci na ring w sierpniu, jeśli oczywiście wróci do formy.

Pełna rozmowa z Sauerlandem na Polsatsport.pl >>

Add a comment

Zdaniem Janusza Pindery jedną z przyczyn sobotniej porażki Mateusza Masternaka (32-2, 23 KO) z Yourim Kalengą był fakt, że "Master" nie pozbył się do końca traumy, którą wywołała u niego zeszłoroczna przegrana z Grigorijem Drozdem.

- Polski pięściarz bardzo tamtą porażkę przeżył i prawdę mówiąc do dzisiaj się z niej nie otrząsnął. Zmiana trenera, jak widać, niewiele pomogła. Słowa, że przygotowania były lepsze niż kiedykolwiek, że się znów uśmiecha i nie ma prawa przegrać z Kalengą, były jedynie zagłuszaniem niepokoju - pisze ekspert Polsatu Sport w swoim felietonie zatytułowanym "Człowiek z blizną". - Masternak chciał wierzyć, że z silnym fizycznie, mocno bijącym bokserem z Afryki poradzi sobie bez większych problemów. Ale tak naprawdę, ani on, ani Piotr Wilczewski, jego nowy szkoleniowiec nie wiedzieli jak się zachowa w obliczu takiej próby.

- Okazało się niestety, że blizna po Droździe jeszcze krwawi i to w dużym stopniu  stanęło na przeszkodzie, by sukcesem uwieńczyć podróż do Monaco. To nie był przecież ten Masternak jakiego znałem wcześniej, choć obiecywał, że stary Master wróci. Mam nadzieję, że kiedyś dotrzyma słowa - konkluduje swoje rozważania Janusz Pindera.

Cały felieton Janusza Pindery do przeczytania na stronie Polsatsport.pl >>

Add a comment

"Jak ten dzieciak będzie miał 25 lat, to będzie mistrzem świata. Zobaczysz - to mój drugi Tomek. Jak on się rusza, jakie ma wyczucie dystansu!". Pamiętam te słowa Andrzeja Gmitruka po jednym ze sparingów "Mastera" z Tomkiem Adamkiem, kiedy żadnemu z nas się nie śniło, że Mateusz i Tomek będą kiedyś wchodzili do ringu mając więcej niż 90 kilogramów. W Monte Carlo Masternak miał 27 lat, więc przepowiednia Andrzeja się nie spełniła. Z zawodnika, którego pamiętam z sali w New Jersey też niewiele zostało. Nie wiem dlaczego, nie jestem w polskich/niemieckich salach treningowych, ale szybko się dowiemy jak naprawdę - i czy w ogóle - ważny dla Sauerland Promotions jest Mateusz Masternak. Dla amerykańskich dziennikarzy zaledwie 27-letni "Master" jest już skończony jako pięściarz światowego formatu. Mateusz musi - nie tylko im - udowodnić, że się mylą.

Amerykańskie media o walce Masternak - Kalenga przed galą w Monte Carlo nie pisały zbyt wiele albo prawie wcale. Było parę wpisów ekipy Sauerlanda na twitterze i facebooku, a dla większości moich kolegów po piórze Masternak był faworytem bo "przecież umie trzy razy więcej od silnego ale prostego do boksowania Kalengi". Tych, którzy oglądali walki jednego lub drugiego można by policzyć na palcach jednej ręki - opinie powstawały bardziej ze słyszenia, jakichś legend niż z tego, co naprawdę oglądano. Dla sporej cześci z nich relacjonowałem to, co się dzieje w Monte Carlo na twitterze. Pytania zaczęły się sypać, kiedy napisałem, że Kalenga zupełnie zaskoczył Masternaka faktem, że jednak wie co to jest lewy prosty.

Był też wpis, że po pięciu rundach jest 5-0 dla Kalengi bo "Master" nie za bardzo wiadomo na co czeka. To znaczy wiadomo: Mateusz nie miał tej walki wygrać, tylko Youri ją przegrać. Kalenga miał się zmęczyć i dać się obić albo znokautować. "Można wyczekiwać na zmęczenie rywala ale nie przez połowę walki i bez ciosów. Nie muszą to być bomby, ale muszą być ciosy. Coś trzeba sędziom pokazać. Szkoda mi Mateusza" - skomentował kiedy rozmawialiśmy o walce Tomek Adamek.

Dla mnie ta porażka Mateusza jest dla niego samego gorsza niż z Drozdem w Moskwie. Bo wtedy się bił, a w sobotę skończył ją świeży. Od razu przypomina mi się Andrzej Gołota w szatni Madison Square Garden po walce z Johnem Ruizem. Wściekły bardziej na siebie niż na sędziów. "Zaj…. sprawę! Popatrz na mnie - ja zupełnie nie jestem zmęczony. Trzeba było wejść na Ruiza i go skończyć, a nie przejmować się czy się nie zmęczę jego zapasami" - mówił Andrzej. Tamta walka w Nowym Jorku była zupełnie inna niż ta w Monte Carlo, ale została przegrana w ten sam sposób. Czyli na własne życzenie.

Amerykańscy dziennikarze zaledwie 27-letniego Mateusza Masternaka jako pięściarza światowego formatu już skreślili...

Rob Smith, East Side Boxing: "Kalenga zadawał więcej ciosów, był znacznie aktywniejszy od Masternaka. Trudno było przypuszczać żeby Masternak wygrał walkę skoro silniejszy od niego Kalenga robił w ringu znacznie więcej. Od początku walki do 9 rundy Kalenga próbował nokautujących ciosów, ale nawet kiedy później już był zmęczony, Masternak nie robił tego, co powinien. Dla Masternaka była to druga porażka w ostatnich czterech walkach i dokładnie wyznacza jego miejsce na światowej scenie bokserskiej. Jest niezłym "contenderem", ale nie ma w sobie tego czegoś, koniecznego by kiedykolwiek zostać mistrzem świata".

Scott Gilfoid, Boxing News 24: "Kalenga przez pierwsze osiem rund całkowicie przyćmił Masternaka. Nawet w ostatnich czterech rundach, kiedy Kalenga osłabł, to ciągle był znacznie aktywniejszy od przeciwnika. Nie wiem na czym polegał problem Masternaka, bo przecież powinien zadawać więcej ciosów ale jedyne, na co go było stać, to kilka uderzeń na rundę. Nie mogę powiedzieć, żebym był pod wrażeniem jegop występu. Tyle szumu medialnego, a Masternak wyglądał bardzo, bardzo przeciętnie - zupełnie nie klasa światowa."

Takich komentarzy jest więcej. Niektórzy jeszcze walki nie oglądali (Dan Rafael z ESPN), ale trudno, żeby opinie były inne od tych na przykład z Boxingscene (piszą o szoku i "boksowaniu na wstecznym z cepiarzem") czy Fighthype (dziwią się "egzotycznej punktacji przy wyraźnym zwycięstwie Kalengi").

Zdanie na zakończenie. Masternak mówiący po walce, że "sędziowie widzieli to inaczej, zwłaszcza ten z Polski", powiedział jedno zdanie za dużo. Po pierwsze ten z Ameryki widział 116-112 dla Kalengi, a po drugie jak szukasz winnych, to nie zaglądaj w stronę sędziego Kardyniego do Poznania. Popatrz bliżej.

Add a comment