Patronat medialny


 


Kalle Saueland, promotor Mateusza Masternaka (35-3, 25 KO), oczekuje zmiany krzywdzącego dla swojego podopiecznego werdyktu punktowego w sobotniej walce z Johnnym Mullerem (19-4-2, 13 KO). Co ciekawe, opiekunowie "Mastera" w swoich działaniach mają wsparcie prowadzącego karierę Mullera Rodneya Bermana z południowoafrykańskiej stajni Golden Gloves.

- To co zobaczyliśmy w sobotę, to była jedna z najgorszych decyzji sędziowskich w walce rankingowej w historii tego sportu. Dlatego zarówno my jak i Golden Gloves zwróciliśmy się do prezydenta Federacji Boksu Republiki Południowej Afryki z żądaniem zmiany werdyktu - powiedział Sauerland.

- Po zwycięstwie nad Jeanem Markiem Mormeckiem w Paryżu Mateusz zmierzał ku walce o mistrzostwo świata. Nie możemy pozwolić na to, by dwóch niekompetentnych sędziów stanęło na drodze jego przeznaczeniu. Jesteśmy wdzięczni Rodneyowi [Bermanowi], że jest z nami i że sam także złożył skargę. Ufamy, że federacja w Południowej Afryce podejmie właściwą decyzję i odwróci rezultat pojedynku - dodał promotor Masternaka.

Add a comment

Mateusz Masternak (35-3, 25 KO) nie jest zainteresowany rewanżem z Johnnym Mullerem (19-4-2, 13 KO). Z propozycją drugiego spotkania pięściarzy wyszedł promotor zawodnika z RPA Rodney Berman, chcąc w ten sposób "zadośćuczynić" Polakowi za krzywdzący werdykt punktowy w walce rozegranej w sobotę.

"Ani ja ani grupa promotorska Sauerland nie zgadzamy się na żaden rewanż!!! Jedynym słusznym rozwiązaniem jest dla nas zmiana werdyktu sobotniego pojedynku i o to będziemy wspólnie walczyć! Ten pojedynek jeszcze się nie skończył!" - napisał na Facebooku "Master".

Mateusz Masternak w sobotę przegrał z Johnnym Mullerem niejednogłośnie na punkty, mimo że jego rywal dwukrotnie był liczony i doprowadził do celu cztery razy mniej uderzeń niż Polak. Punktacja po dziesięciu rundach brzmiała 95-93, 95-93 dla Mullera i 95-93 dla Masternaka.

Add a comment

Wygląda na to, że kontrowersyjny werdykt sobotniej walki Johnny'ego Mullera (19-4-2, 13 KO) z Mateuszem Masternakiem (35-3, 25 KO) nie zostanie na razie zmieniony. Promotor Afrykanera Rodney Berman, który zapowiadał przekazanie ważnych informacji na temat pojedynku Polaka, właśnie zaproponował "Masterowi" stoczenie rewanżu z jego pięściarzem.

Według wiadomości podanych przez Bermana, promująca Masternaka grupa Sauerland Event zgadza się na rewanż pod warunkiem zróżnicowania składu sędziowskiego - po jednym arbitrze z RPA oraz Niemiec, trzeci sędzia punktujący ma być neutralny. Na razie nie wiadomo, czy na takie rozwiązanie zgodzi się polski pięściarz.

Jednocześnie niemieccy promotorzy Masternaka złożyli oficjalny protest do władz boksu zawodowego w Republice Południowej Afryki, gdzie odbyła się sobotnia walka, żądając zmiany werdyktu. W dokumentach przesłanych przez Niemców znajdują się m.in. statystyki ciosów sobotniego pojedynku, według których Masternak doprowadził do celu czterokrotnie więcej uderzeń od przeciwnika.

Walka, pomimo dwukrotnej wizyty na deskach Mullera, zakończyła się niejednogłośną przegraną punktową Polaka.

Add a comment

Nie jest wykluczone, że dojdzie do zmiany skandalicznego werdyktu punktowego walki Mateusza Masternaka (35-3, 25 KO) z Johnnym Mullerem (20-4-2, 13 KO). "Master" mimo wyraźnej przewagi w ringu i dwóch nokdaunów uległ w sobotę w RPA reprezentantowi gospodarzy.

Promotor Mullera Rodney Berman już kilka chwil po pojedynku, przyznał na Twitterze, że jest "zażenowany" jego oceną przez punktowych. W niedzielę szef grupy Golden Gloves na swoim oficjalnym profilu umieścił fotografię Mullera inkasującego cios Masternaka i opatrzył ją podpisem: "Uwielbiam Johnny'ego, który był wspaniały, ale czasem zdjęcie mówi wszystko."

Dziś Berman, także na Twitterze, napisał: "Jutro ważna informacja na temat walki Mateusza Masternaka i Johnny'ego Mullera!!". Czyżby krzywdzący "Mastera" werdykt miał zostać skorygowany, a może Polak otrzyma rewanż? Pozostaje czekać...

Add a comment

W sobotę Mateusz Masternak (35-3, 25 KO) został skrzywdzony przez sędziów w RPA, którzy za zwycięzcę uznali jego rywala Johnny’ego Mullera. – Rewanż nie ma sensu. Przecież Polak wyraźnie wygrał walkę. Spróbujemy zmienić werdykt – powiedział Polsatsport.pl promotor „Mastera” Kalle Sauerland.

Karolina Owczarz: Po sobotniej walce Masternak – Muller, w której dwóch sędziów punktowało 95:93 dla pięściarza z RPA, wszyscy są zgodni - Polak został skrzywdzony.
Kalle Sauerland: Ja się oczywiście pod tym podpisuję. Masternak wygrał tę walkę bardzo wyraźnie. Jesteśmy wszyscy wściekli i rozczarowani. Zdanie podziela również promotor Mullera, który po walce przyszedł do naszej szatni i pogratulował Mateuszowi. Już dziś rozmawiałem z prawnikami. W poniedziałek wydamy oficjalne oświadczenie, w którym poprosimy o zmianę decyzji. W tym tygodniu zobaczymy, dokąd nas to zaprowadzi.

Mówi się, że może sędziowie punktowi nie uznali tego pierwszego nokdaunu.
Nie wiem, bo nie otrzymaliśmy kart punktowych, co jest również niedorzeczne. Ten temat także poruszymy w rozmowach z naszymi prawnikami.

W ogóle nie widzieliście kart punktowych?
Hm… Słyszeliśmy je. To jest jednak boks i tu warto widzieć rzeczy na własne oczy. Kiedy wyjeżdża się na walkę do innego kraju, zawsze występuje ryzyko, ale jeśli chcesz być najlepszy na świecie, musisz podróżować.

Kiedy walczy się na wyjeździe wiadomo, że najlepiej wygrywać przez KO. Masternak był naprawdę tego bliski, jednak znowu nie potrafił zakoćzyć walki przed czasem. Czego mu brakuje?
Nie zamierzam krytykować jego występu nawet w najmniejszym stopniu. Może jedynie to, że wyglądał na trochę zmęczonego w dziesiątej rundzie. On teraz trenuje z nowymi szkoleniowcami – Ulim Wegnerem i Georgem Bramowskim i naprawdę się rozwija. Musimy być cierpliwi. Dla nas ten werdykt właściwie nic nie zmienia. Mateusz przecież nieustannie pnie się w rankingu WBA i naszym celem jest doprowadzenie go do walki o mistrzostwo świata.

Pełna rozmowa z Kalle Sauerlandem na Polsatsport.pl >>

Add a comment

Szok, skandal, niedowierzanie - gdy ogłoszono werdykt po walce Mateusza Masternaka z Johnnym Mullerem w RPA tak właśnie pomyślałem - pisze w "Przeglądzie Sportowym" Kamil Wolnicki.

Polak walczył tak sobie, ale i tak był lepszy od rywala - który zresztą był liczony - o dwie klasy. W boksie było już wszystko. Sędziowie, których nie obchodzi walka, bo werdykt znają już wcześniej, też. Czasem równie dobrze można postawić przy ringu akwarium z rybkami. Te przynajmniej by nie udawały, że cokolwiek je obchodzą wydarzenia w ringu.

Kilkanaście godzin po wszystkim zastanawiam się nad czymś innym. Dokąd zmierza kariera Mateusza Masternaka i jaki plan na niego ma promująca go grupa Sauerland? Fajnie, że oburzyli się na Twitterze po walce w RPA (chociaż zdanie: "Sauerland protestujący przeciwko niesprawiedliwym werdyktom" brzmi jak kiepski żart), ale od dawna nie traktują Polaka poważnie.

Niemcy zawsze potrafili dbać o interes swoich pięściarzy. Tymczasem wysłali Polaka na drugi koniec świata i pozwolili, żeby przekręcono go w walce z niewiele znaczącym rywalem. Możliwe, że dojdzie do rewanżu, Mateusz pewnie go wygra, tylko co to zmieni? Masternak wyjeżdżał jako dość popularny w kraju zawodnik z perspektywami na walki o tytuły. Dzisiaj trudno nazywać go czołowym pięściarzem świata, często występuje na kiepskich galach jako przystawka, a jego promotor najwyraźniej nie ma żadnego pomysłu na karierę Polaka. Czas coś zmienić, bo niedługo będzie za późno.

O boksie przeczytasz również w "Przeglądzie Sportowym" >>

Add a comment

Mateusz Masternak (35-3, 25 KO) po przegranej walce z Johnnym Mullerem (20-4-2, 13 KO) zamieścił na swoim profilu Facebook oświadczenie, w którym ustosunkowuje się do krzywdzącego go werdyktu punktowego. Treść oświadczenia poniżej...

"Drodzy kibice!
Przede wszystkim chciałbym bardzo serdecznie podziękować wam wszystkim za wiele słów wsparcia oraz kciuki!!! Jest to dla mnie niezwykle ważne i daje dużo siły. Jak się wczoraj okazało - nie wystarczy wygrać, żeby wygrać.

Osobiście jeśli chodzi o ring, nie mam sobie nic do zarzucenia. Oddałem Mullerowi trzy rundy, chcąc odpocząć, choć wszystko miałem pod kontrolą. Nie zmienia to jednak faktu, że walkę wygrałem. Tym wszystkim, którzy zarzucają mi, że powinienem skończyć walkę przed czasem, przypominam, że pojedynek odbył się w mieście, położonym 2 tysiące metrów npm i uwierzcie mi, po każdej rundzie walczyłem z własnym organizmem, by nie zemdleć. W pierwych dniach po przybyciu dostawałem zadyszki już podczas lekkiego truchtu. Uważam, że w innych warunkach skończył bym pojedynek przed czasem. Byłem świetnie przygotowany, co było widać na sparingach. Muller niczym mnie nie zaskoczył... choć sposób, w jaki się wygrywa, nie ma tu żadnego znaczenia i nie powinien stawać się pretekstem do tak okropnego przekrętu, którego ofiarą stałem się wczoraj. Werdykt uważam za co najmniej skandaliczny i jedyne rozwiązanie, które mnie usatysfakcjonuje, to jego zmiana na moją korzyść. Nie zgadzam się ze swoimi promotorami, mówiącymi o rewanżu, ponieważ tę walkę wygrałem i nie muszę już nic nikomu udowadniać. Szczerze mówiąc, mam do nich żal, ponieważ gdyby przyjechali tu razem ze mną, to mogliby do takiej sytuacji nie dopuścić. Przez dłuższy czas byłem do tego pojedynku namawiany i kiedy w końcu musiałem się zgodzić, nikt nie pofatygował się nawet, by tam ze mną być.

Promotor Mullera zobowiązał się zrobić wszystko, by werdykt został zmieniony bądź walka uznana za nieodbytą. Czy moi promotorzy zrobią coś więcej niż dodanie komentarza na twitterze, tego nie wiem.
Jestem zdenerwowany i z jednej strony chciałbym zrobić wszystko, by wpłynąć w jakiś sposób na zmianę werdyktu, a z drugiej po prostu odpocząć od tego biznesu, nazywanego sportem."

Add a comment

Rosja, dwa razy Dania, Monako, Niemcy, Francja, znowu Niemcy i wreszcie Republika Południowej Afryki – to rozkład ostatnich walk Mateusza Masternaka. Polskiego zawodnika wagi junior ciężkiej, jeszcze niedawno poważnego pretendenta do ważnych tytułów, mistrzowskich pasów. „Master” jest od czterech lat obwożony po świecie, ale promotorzy z Sauerland Promotions jeszcze nie doszli do wniosku, że walka w Polsce miałaby sens. Może dlatego jej nie robią?

Każdy poważny promotor – poważny czyli taki, który ma pieniądze - stara się zrobić wszystko, żeby swojemu zawodnikowi pomóc. Dlatego Leon Margules robi walki Artura Szpilki w Chicago, a nie w Salt Lake City, bo Mormoni strony na Facebooku poświęconej Arturowi nie mają. Oczywiście, że promotor zawsze kieruje się też finansami, ale jak można połączyć przyjemne (kasa z biletów) z pożytecznym (zawodnik lepiej walczy, mając "swój" doping) to byłoby bez sensu tego nie zrobić. Ekipa Sauerlanda jest widocznie innego zdania, bo Mateusz od 2011 roku, od występu na gali Kliczko - Adamek we Wrocławiu, Polski z perspektywy ringu jeszcze nie widział. Lepiej walczyć i bardziej się to opłaca, w Esbjerg, Kreuzbergu czy Kempton Park niż w Wrocławiu, Krakowie, Poznaniu czy Gdańsku? Widocznie tak, tylko komu? Sportowo, jak widać na przykładzie rankingu Mateusza, na pewno nie.

Nie mam żadnego problemu z wysyłaniem pięściarzy „za chlebem”, kiedy stawka walki jest równa liczbie zer na czeku. Czeku zawodnika oczywiście. Łukasz Janik, Andrzej Wawrzyk, Paweł Kołodziej poszli na głęboką moskiewską wodę bo na szali były tytuły mistrzowskie. Diablo Włodarczyk, jako mistrz zrobił to samo, jadąc na walkę z Grigorijem Drozdem, bo tytuł miał, a pieniądze też były dostatnie. Ale jaki był sens kontraktowania walki w kasynie "Emperors Palace" w Republice Południowej Afryki, z pięściarzem nienotowanym w pierwszej piętnastce żadnego z rankingów wagi junior ciężkiej!? Co miało ewentualne (oczekiwane?) zwycięstwo w RPA dać Polakowi? Do tego były powody, żeby bać się decyzji sędziów ringowych. Wystarczyło przecież popytać tych, którzy zawodowo obstawiają walki pięściarskie, by wiedzieć, że trzeba się trzymać od ryzyka walka w RPA z daleka. Brać walkę w Kempton Park, to jak rosyjska ruletka albo gala na Księżycu.

Johnny "Huragan" Muller, który jest niczym więcej niż - jak zauważył sam Masternak - napompowanym półciężkim, miał być rywalem dla "Mastera" łatwym i przyjemnym. I był, wygrywając może trzy rundy. Nie dla sędziów w Kempton Park, którzy dali pupilowi gospodarzy niejednogłośne zwycięstwo. Od razu zaczęło się wymachiwanie rękami, były głosy rozpaczy zarówno promotorów Masternaka, jak organizatora walk Rodney’a Bermana. "Żenujące" - napisał Berman na "twitterze"... ale jak poprosiłem, żeby opublikował karty walk, to zaległa grobowa cisza. Byłem ciekaw, jak zawodnik dwukrotnie liczony w 10-rundowej walce może wygrać na punkty. Nic. Kart jak nie było, tak nie ma.

Na oficjalnej stronie "Golden Gloves", firmy promocyjnej Bermana, wszystko jest jednak jak trzeba. "Największym przestępstwem sobotniego wieczoru przed 1200 kibicami boksu, było obrabowanie ze zwycięstwa Mateusza Maternaka. Jakim sposobem sędzowie przyznali zwycięstwo Mullerowi jest jedną z tych wielkich tajemnic RPA" - pisze oficjalna strona promotora. Ekipa Sauerlanda żąda natychmiastowego rewanżu - który niczego nie zmieni. Mateuszowi nikt "porażki" z Mullerem nie wykreśli z pięściarskiego życiorysu. Za rewanż też ktoś będzie musiał zapłacić. Jak Mateusz wygra, też nikt tego nie sportowo doceni. Ale... może się to wszystko jednak będzie opłacało? Może już teraz ktoś śmieje się w głos, wchodząc z czekiem do banku?

Add a comment

Krzysztof Smajek: Mateusz Masternak przegrał na punkty w RPA z Johnnym Mullerem. Co pan sądzi, już na chłodno, o werdykcie?
Andrzej Kostyra: Sprawa jest prosta jak konstrukcja cepa - dwóch ślepych facetów sędziowało ten pojedynek i wytypowało wygraną Mullera. Trzeci, jeszcze przytomny, dobrze przeczytał obraz walki. To jest cały boks, który jest sportem bardzo niewymiernym. Sędziuje się tak jak zapraszający by sugerowali. Muller wygrał, patrząc bardzo przychylnym okiem, góra cztery rundy. To wszystko. Jednak dwóch sędziów widziało inaczej. Totalne nieporozumienie. Steve Wonder na galopującym koniu widziałby wygraną Masternaka, a nie widziało dwóch cymbałów, którzy byli sędziami.

Co w tej sytuacji powinni zrobić promotorzy Masternaka?
A co oni mogą zrobić? Pewnie przekażą dalej płyty z walki. Przecież wszyscy widzieli, że to był jeden z większych wałków w tym roku. Ludzie Sauerlanda mówią o rewanżu. Możliwe, że do niego dojdzie, ale po części winny jest sobie sam Masternak. Jak masz przeciwnika zamroczonego, to trzeba go dobić, żeby nie było żadnych wątpliwości. Polak nie dobił rywala i ma kłopot.

Jak zwalczać w boksie tego typu werdykty i patologie?
Jest na to jeden sposób - trzeba znokautować przeciwnika.

Nic więcej?
Niestety, nic się z tym nie da zrobić. Tak będzie do końca świata, bo w boksie nie ma jednoznacznego sposobu oceny. Kontrowersje w boksie były, są i będą.

Czy Mateusz Masternak powinien mieć pretensje do promotorów, że wysłali go do dalekiej RPA?
Jakie pretensje?! Powinien być wdzięczny, że dostał od nich kolejną szansę i że po przegranych z Drozdem i Kalengą nie postawili na nim krzyżyka. Mało tego, promotorzy obiecali "Masterowi", że jak wygra z Mullerem, to zorganizują mu walkę o mistrzostwo świata.

Co dalej będzie z karierą Masternaka?
Znalazła się na zakręcie. Jeśli dojdzie do rewanżu z Mullerem i Mateusz go wygra, to może jeszcze wróci gry o dużą stawkę. Na razie jest na bocznym torze, ale jest nadzieja, że dostanie jeszcze jedną szansę. Wtedy jednak nie może być kunktatorstwa w jego wykonaniu, bo nie ukrywajmy, trochę tego było w jego poczynaniach. „Master” wiedział że wygrywa, ale nie zaryzykował i nie postawił kropki nad i. Mówiłem w trakcie transmisji, że potrzeba jeszcze jednego nokdaunu w końcówce, żeby rozwiać wszelkie wątpliwości. Tego jednak zabrakło i stało się to, czego się obawialiśmy.

Istnieje ryzyko, że Sauerland zrezygnuje z usług Masternaka?
Sauerland za pośrednictwem mediów społecznościowych wysłał w świat informację, że chce rewanżowej walki z Mullerem, więc raczej nie myślą o rozstaniu z Polakiem.

O boksie przeczytasz także na pogongu.wordpress.com >>
Po Gongu na Facebooku >>

Add a comment

Steve Wonder na galopującym koniu widziałby to, czego nie widzieli dwaj sędziowie walki rozgrywanej w Emperors Palace w RPA pomiędzy Mateuszem Masternakiem z Johnnym Muellerem. Tych dwóch błaznów (bo inaczej trudno ich nazwać) widziało wygraną Mullera 95:93, mimo że Afrykaner był zdecydowanie słabszy, przez większość walki obrywał straszliwe ciosy, był dwa razy na deskach (raz w 5 rundzie raczej po pchnięciu, ale już w siódmym starciu po potężnej kontrze z prawej ledwie dotrwał do gongu).

Masternak po części sam sobie jest jednak winien. Powinien Mullera znokautować, dobić. Przecież wiedział, że walczy w kasynie, a ruletka sędziowska przeważnie wskazuje na wygraną miejscowego boksera.

Bracia Nisse i Kalle Sauerlandowie (promotorzy Masternaka) już oficjalnie zapowiadają, że chcą rewanżu Mateusza z Mullerem, ale nieoficjalnie na pewno są wkurzeni, bo nagrywali na jesień walkę Polaka o mistrzostwo świata (z Lebiediewem?). Master i sędziowie pokrzyżowali im plany.

W ogóle Masternak ma ostatnio pecha, poza ringiem także, bo okradła go opiekunka dziecka, potem złodzieje zwinęli mu rower. A teraz jeszcze obrabowało go w RPA dwóch cymbałów zwanych sędziami. Ale w Ewangelii napisano, że „z rana bywa smutek, wieczorem wesele”. Życzę Mateuszowi, żeby miał niedługo wesoły wieczór w ringu. Na pocieszenie (marne, bo marne) mogę tylko dodać, że nie jest pierwszym polskim bokserem, którego przekręcono na zagranicznych ringach.

Pełny tekst Andrzeja Kostyry na Polsatsport.pl >>

Add a comment

Nie trzeba było czekać długo na pierwsze komentarze po skandalicznej decyzji punktowej w przegranej przez Mateusza Masternaka (35-3, 25 KO) walce z Johnnym Mullerem (20-4-2, 13 KO). Co ciekawe jako jeden z pierwszych pojedynek skomentował promujący zawodnika z RPA Rodney Berman, który na Twitterze napisał po prostu "Jestem zażenowany".

Na wpis Bermana szybko odpowiedzieli prowadzący karierę "Mastera" bracia Kalle Nisse Sauerland: "Nie masz się czego wstydzić. RPA to nadal świetny kraj do boksowania. Po prostu dwóch punktujących klaunów zniszczyło świetną galę."

"Masternak został kompletnie obrabowany w Południowej Afryce. Absolutny wstyd. Masternak miał rywala na deskach w piątej i siódmej rundzie. Chcemy natychmiastowego rewanżu!" - dodali opiekunowie polskiego pięściarza.

Add a comment