Boks to nasza wspólna pasja

Patronat medialny





 



fightklub

Pobierz pasek ringpolska.pl

Kto jest online?

Odwiedza nas 9953 gości oraz 106 użytkowników.

Cały czas ostro trenuję, ale jest też chwila na relaks - mówi Artur Szpilka (20-1, 15 KO), który ostatnio walczy najczęściej z... Andrzejem Fonfarą (27-3, 16 KO). W wielu specjalnościach.

- Można ogłosić, że Team Teksas pokonał Team Chicago - powiedział Artur Szpilka tuż po tym, jak wyszedł ze... strzelnicy. Szpilka to oczywiście "Teksas", w "Chicago" występuje Andrzej Fonfara. Panowie, razem ze znajomymi, strzelali do rzutków.

- Wygraliśmy 4:3 w setach! Zabawa była świetna - opowiadał dalej Szpilka. W tle protestował Fonfara, ale Szpilka nie odpuszczał. - Ciągle z nim wygrywam. Doszło do tego, że Andrzej chyba najbardziej lubi robić pompki po porażkach. Graliśmy w ping ponga, koszykówkę i na konsoli w Fifę. Za każdym razem pompował. A przed nami jeszcze wyścig na basenie i rywalizacja o to, kto dłużej wytrzyma pod wodą - zdradził Szpilka.

To wszystko jednak tylko zabawa w wolnym czasie, bo nasi pięściarze przede wszystkim pracują. Fonfara już myśli o zaplanowanej na 16 października walce z byłym mistrzem świata Nathanem Cleverlym, a Szpilka na razie czeka na termin najbliższej walki i nazwisko przeciwnika. - Cały czas ostro trenuję. Wrócę pewnie do ringu w listopadzie lub grudniu. Są trzy nazwiska potencjalnych rywali. Każde znają wszyscy kibice, ale nic więcej nie mogę na razie powiedzieć - tłumaczy Szpilka.

Czytaj o boksie na Eurosport.onet.pl >>

14 sierpnia w Newark swoją trzecią walkę od czasu przeprowadzki do Houston stoczył Artur Szpilka (20-1, 15 KO). Pojedynek nie trwał długo, bo rywal Polaka - Yasmany Consuegra - poddał się po drugiej rundzie, tłumacząc się kontuzją nogi. "Szpila" między liny powróci jesienią. Zdaniem współpromotora pięściarza z Wieliczki Andrzeja Wasilewskiego tym razem poprzeczka będzie zawieszona naprawdę wysoko.

- Jesteśmy absolutnie przekonani, że przyszedł czas na poważne walki dla Artura, ale konkretów jeszcze nie mogę zdradzić - zapowiada współwłaściciel Sferis KnockOut Promotions.

Wasilewski zaznacza jednak, że nie ma pewności, na co obecnie stać jego podopiecznego. Pytany o pomysł trenera Ronniego Shieldsa, by "Szpila" już za dwie walki stanął do rywalizacji o światowy czempiona promotor odpowiada: - Trudno mi zabrać stanowisko, bo walka z Consuegrą nie pokazała nam zbyt wiele. To też miał być poważny pojedynek, jednak zakończył się za wcześnie.

- W starciu z Consuegrą widać było, że Artur był tal podekscytowany wygraną Krzysia Głowackiego, że latał nad ziemią i całkiem stracił koncentrację. W efekcie ta walka w wykonaniu Artura kompletnie mi się nie podobała, ale sądzę, że było tak, bo on po prostu szalał ze szczęścia zamiast boksować swoje. Dla mnie wniosek jest taki, że nie powinno się łączyć walk Artura z innymi ważnymi walkami Polaków, bo on ze swoją emocjonalnością po prostu będzie gubił koncentrację - kończy Andrzej Wasilewski prowadzący karierę Szpilki wspólnie z Piotrem Wernerem.

Przebywający od niespełna pięciu miesięcy w USA Artur Szpilka (20-1, 15 KO) udzielił swojego pierwszego wywiadu po angielsku. Jak widać, "Szpila" coraz lepiej radzi sobie z językiem, choć sam do swoich umiejętności lingwistycznych podchodzi jeszcze z humorem i dystansem: "Haha mój pierwszy wywiad po angielsku. Kali dać kali pić, grunt to próbować" - napisał na Facebooku. Od redakcji: wywiadu nie tłumaczymy, bo oceniając po wcześniejszych komentarzach, większość Czytelników włada angielskim na poziomie "native speaker".

Dwukrotny pretendent do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej Chris Arreola (36-4-1, 31 KO) jest kandydatem na kolejnego rywala Artura Szpilki (20-1, 15 KO). Do walki miałoby dojść jesienią w Stanach Zjednoczonych. 

Szpilka po podpisaniu kontraktu menadżerskiego z Alem Haymonem w kwietniu przeprowadził się do USA, gdzie rozpoczął treningi pod okiem Ronniego Shieldsa. Od tamtej pory stoczył trzy walki, wszystkie wygrywając przed czasem. W piątek w Newark najwyżej notowany polski "ciężki" pokonał Kubańczyka Yasmany Consuegrę. 

- Ta walka pokaże, co potrafię - twierdzi Szpilka, którego zdaniem Shieldsa od pojedynku o mistrzowski pas dzielą już tylko dwa występy.

34-letni Arreola, który w 2010 roku przegrał na punkty z Tomaszem Adamkiem, nie prezentował ostatnio najwyższej formy. Po majowej porażce przez techniczny nokaut z Bermanem Stivernem w boju o pas WBC wygrał na punkty z Curtisem Harperem i zremisował Fredem Kassim.

Artur Szpilka (20-1, 15 KO) jest zachwycony występem swojego przyjaciela Krzysztofa Głowackiego (25-0, 16 KO), który w piątek w Newark znokautował czempiona WBO kategorii junior ciężkiej Marco Hucka (38-3-1, 26 KO), zdobywając jako czwarty Polak w historii tytuł mistrza świata w boksie zawodowym. Mniej powodów do radości "Szpila" ma natomiast po swojej walce w Prudential Center, która zakończyła się przedwcześnie po tym jak jego rywal Yasmany Consuegra (17-2, 14 KO) podał się, tłumacząc się kontuzją. - Pod koniec roku powinna mnie czekać porządna walka z mocnym rywalem i ona pokaże, co potrafię - zdradza najwyżej sklasyfikowany polski pięściarz wagi ciężkiej. 

Artur, na twoim koncie kolejna wygrana, ale niestety po raz kolejny nie mogliśmy cię obejrzeć dłużej w akcji.
Artur Szpilka: Jestem niezadowolony, że tak się to skończyło, liczyłem na cięższą walkę. Na pewno byłem bardzo zmotywowany, czułem się silny, ale nic to nie dało. Przed wyjściem do ringu oglądałem jeszcze walkę Główki w szatni, emocje były niesamowite!

No właśnie, boksowałeś bardzo agresywnie. Wygrana Głowackiego dodatkowo cię pobudziła?
Nie, taka była taktyka, iść do przodu. I tak będzie w kolejnych walkach.

W tych atakach przyjąłeś od Consuegry kilka prawych prostych, twoi kibice mogli poczuć lekki niepokój...
Wszystko było pod kontrolą. Plan był taki, żeby wywierać na rywalu presję, a ten prawy przyjmować na blok i kontrować. Consuegra przy zadawaniu prawego opuszcza lewą rękę i założenie było takie, żeby ten moment wykorzystać i wejść ze swoim ciosem. Nie do końca to wyszło, bo kilka ciosów zamiast na gardę weszło na głowę, ale czasem trzeba przyjąć, żeby oddać.

Co usłyszałeś od Ronniego Shieldsa po walce?
Ogólnie trener był zadowolony z tego że robiłem to, na co się nastawialiśmy czyli że był pressing, nie było biegu wstecznego. Jego zdaniem Consuegra niekoniecznie miał kontuzję, mógł się po prostu poddać, bo widział, jakie leciały świstaki i kilka razy niewiele brakowało, żebym go ustrzelił.

Domyślam się, że przed walką w szatni było nerwowo, nie wiedziałeś kiedy wychodzisz do ringu, Głowacki bił się z Huckiem...
Wiedziałem, że wchodzę po Główce, jeżeli walka się skończy do dziewiątej rundy, rozgrzewałem się. Wiedziałem, że był liczony, ale nie widziałem czy się podniósł, ale jak usłyszałem okrzyki, to wiedziałem, że jeszcze coś się dzieje. Weszliśmy do innej szatni i zobaczyliśmy że Główka boksuje i wszystko jest OK. Potem przyszedł nokaut, coś niesamowitego! Dawno czegoś takiego nie widziałem!

Shields stwierdził kilka dni temu, że za dwie walki mógłbyś walczyć o pas. To realne, biorąc pod uwagę, jak się ułożyła walka z Consuegrą?
Myślę, że tak. Teraz pod koniec roku powinna mnie czekać porządna walka z mocnym rywalem i ona pokaże, co potrafię.

A kogo byś widział w roli Krzysztofa Głowackiego? Poznałeś już trochę rynek amerykański...
Walka z BJ Floresem byłaby ciekawą opcją, to jest zawodnik bardzo tutaj rozpoznawalny, jest ekspertem NBC na galach Premier Boxing Champions. To byłaby dobra opcja dla Główki.

W Polsce pojawiły się głosy krytyczne pod adresem gal Ala Haymona. Chodziło np. o klasę rywala dla Sulęckiego. Jak to wygląda z perspektywy USA?
Nie żartujmy sobie! Przecież tu każdy bokser się pcha do tego, by boksować u Ala Haymona. Rywal dla Maćka był zmieniony i to się zdarza, Maciek szybko go złożył i zarobił. Przyjdzie czas na mocniejszych. Prawda jest taka, że tutaj ludzi obchodzi tylko to, co pokazuje telewizja, a nie wszystkie walki gali, a to co było w telewizji było super!

Najwyżej klasyfikowany polski pięściarz wagi ciężkiej Artur Szpilka (20-1, 15 KO) pokonał przez techniczny nokaut po drugiej rundzie Yasmany Consuegrę (17-2, 14 KO). Walka zakończyła się z powodu kontuzji kolana Kubańczyka.

Popularny "Szpila" od pierwszych sekund zdecydowanie ruszył na przeciwnika, spychając Consuegrę do obrony. Pięściarz z Wieliczki zaczepiał rywala prawą ręką i polował na mocne uderzenia lewą rękawicą.

Consuegra sporadycznie odpowiadał, ale nie chciał wejść w otwartą wymianę z Polakiem. W drugiej rundzie Kubańczyk doznał kontuzji kolana i dwukrotnie padał na deski po ciosach Szpilki z prawej ręki. Consuegra po konsultacji z lekarzem nie zdecydował się wychodzić do trzeciego starcia.

Dla Szpilki była to trzecia tegoroczna wygrana. Wcześniej "Szpila" wygrywał z Ty'em Cobbem i Manuelem Quezadą.

Artur Szpilka (19-1, 14 KO) dziś w nocy zmierzy się w Newarl z Yasmany Consuegrą (17-1, 14 KO). "Szpila" podczas swojego wystąpienia na środowej konferencji prasowej nie zapomniał jednak wspomnieć o pojedynku Krzysztofa Głowackiego (24-0, 15 KO) z mistrzem świata WBO wagi junior ciężkiej Marco Huckiem (38-2-1, 26 KO). - Jestem podekscytowany, bo będziemy boksować dla polskiej publiczności. Mój wielki przyjaciel Krzysztof Głowacki - wierzę, wiem, że skopie tyłek Huckowi. Nie mogę doczekać się tej walki. Tutaj nikt nie wie, kim jest Huck, może tylko fani boksu. To nie jest jego dom. Zobaczy, co to Ameryka. Ja będę walczył z Kubańczykiem, mam nową rodzinę, wspaniałych trenerów Ronniego Shieldsa i Danny'ego Arnolda, nie mogę się doczekać. Za każdym razem staję się lepszym pięściarzem i wyczekuję nowego wyzwania. Dziękuję za szansę Alowi Haymonowi, Leonowi Margulesowi i innym. Zapraszam na walkę, zobaczycie, że będzie dobra! - powiedział coraz lepiej radzący sobie z angielskim "Szpila".

ISSN: 2082-9760

Najnowsze komentarze