Boks to nasza wspólna pasja

 




Patronat medialny





 



fightklub

Pobierz pasek ringpolska.pl

Kto jest online?

Odwiedza nas 13890 gości oraz 67 użytkowników.




Kamil Wolnicki: Czy jest pan nadal trenerem Artura Szpilki?
Fiodor Łapin: To trudne pytanie. Artur chyba już sam o tym powiedział i wszystko wytłumaczył.

Niby tak, ale niewiele z tego rozumiem. Mówi, że wyjeżdża do USA, a jeśli mu się nie spodoba, to wróci do pana.
Największy problem jest taki, że wiem o szczegółach z jego wypowiedzi w telewizji i gazetach. Tydzień przed walką z Tomaszem Adamkiem przekazał mi informacje, które już wcześniej znałem od osób trzecich. Mieliśmy wrócić do tego dwa tygodnie po pojedynku. Teraz tylko słucham. Generalnie nie chciałbym iść jego drogą i rozmawiać przez media. Najpierw powiem wszystko Arturowi.

Nadal nie wiem czy jest pan trenerem Szpilki.
W tej chwili każdy z zawodników, którzy walczyli w Krakowie mają wolne. Artur był raz na sali, ćwiczył sam. Minęliśmy się w drzwiach, uśmiechnęliśmy się i to wszystko. Tego samego dnia wieczorem był w telewizyjnym studio i opowiadał różne historie.

Jeszcze niedawno Artur mówił o panu: Mój trenerek, któremu ufam bezgranicznie.
Nie on pierwszy i ostatni, który zmienia zdanie. Trener nie musi być kochany. Czasem człowiek staje przed dylematem: albo jest kochany i pobłaża zawodnikowi, który później przegrywa raz za razem albo się stawia i później są efekty. A ostatnia walka Szpilki, czyli wygrana z Tomaszem Adamkiem, pokazała, że boksuje lepiej. Zawodnicy w naszej grupie od wielu lat tak do tego podchodzili. Czasem wychodziło, czasem nie. Tym razem granica została przekroczona.

Wyobraża pan sobie, że Artur leci do USA, tam mu się nie podoba i później wraca do pana?
Nie wyobrażam sobie. A wracając do wyjazdu do USA... Dawno temu proponowałem promotorowi Andrzejowi Wasilewskiemu, żeby Artur raz na jakiś czas latał za ocean na miesiąc czy półtora i tam też trenował. To był mój pomysł. Nie pamiętam dlaczego nic z tego nie wyszło, pewnie przez więzienie, do którego poszedł Szpilka, ale już to przerabialiśmy.

A jest pan dalej trenerem Dawida Kosteckiego? Bo też pojawiły się informacje, że nie jest wam po drodze.
Z Dawidem jest inna sytuacja. Kostecki ma przystać na zwyczaje w grupie, które panują tu od dłuższego czasu. I on je bardzo dobrze zna. Chodzi o zasady, które funkcjonują w bokserskim świecie przed walkami. Musi je zaakceptować. Dawid wyszedł z więzienia i chciał działać po swojemu. Wziął żelazko do ręki i się nim poparzył. Zrobi to znowu albo posłucha rad i będzie prasował, trzymając je od dobrej strony.

Pełna rozmowa z Fiodorem Łapinem w "Przeglądzie Sportowym" >>

Andrzej Wasilewski w rozmowie z Wirtualną Polską uściślił wcześniejsze informacje, jakoby Artur Szpilka (17-1, 12 KO) nie miał szans na treningi i występy w Stanach Zjednoczonych ze względu na "dożywotni zakaz" wjazdu na teren USA.

- Określenie dożywotni zakaz nie jest precyzyjne, media szybko to podchwyciły, ale tak nie jest. Przy odpowiedniej dokumentacji i w szczególnych okolicznościach można zdobyć zawieszenie zakazu wjazdu - wyjaśnił promotor "Szpili". - Będziemy musieli przedstawić poważny dokument, podać argumenty, jaki interes mają Stany, aby Artur tam przebywał. Ostateczną decyzję podejmuje urząd, a na to jaka ona będzie nie ma żadnej gwarancji.

Współwłaściciel Sferis KnockOut Promotions odniósł się też do planów Szpiki, by spróbować przynajmniej na jakiś czas wylecieć za Ocean.

- Pomysł Artura, który chce teraz wjechać do Stanów podoba mi się, jednak wrażliwą kwestią pozostają jego relacje z trenerem Fiodorem Łapinem. Tym bardziej, że Artur bardzo dużo zawdzięcza trenerowi Łapnowi, a wiadomo, że Fiodor z Arturem do Stanów nie poleci. Jeśli obaj panowie dojdą do porozumienia, to będziemy mogli przejść do realizacji wariantu wyjazdu Artura do Ameryki. Wariantu, który od dawna był w naszych planach - przyznał Wasilewski, dodając: - Między mną a Arturem nie ma żadnego konfliktu, który chyba media starają się wykreować. Nasza współpraca jest perfekcyjna. Jeśli uda się wylecieć do Stanów będzie tak samo.

- Muszę zmienić coś w swoim życiu i to jest już postanowione. W walkach jestem uzależniony od innych, ale za swoje życie odpowiadam sam. Nie dam nikomu kontrolować swojego życia - powiedział Artur Szpilka (17-1, 12 KO). Młody pięściarz w studiu Polsatu potwierdził informację o chęci wyjazdu do USA i zdradził, co leży u podłoża jego decyzji. Zawodnik musi zmienić otoczenie, aby podnosić swoje umiejętności, a praca z trenerem Łapinem w ostatnim czasie nie układała się najlepiej.

- Z trenerem łączy mnie bardzo wiele, ale każdy z nas ma swoje zdanie i dochodziło między nami do wielu konfliktów. Tak nie może być i musimy znaleźć inne rozwiązanie. Muszę sprawdzić czy jest ktoś w stanie jeszcze mnie czegoś nauczyć. Jeśli nie - będę musiał wrócić do Polski - powiedział Artur Szpilka.

Przemysław Saleta tonował optymistyczny nastrój młodszego kolegi. Według byłego pięściarza wyjazd do USA nie będzie wcale łatwą sprawą, a Szpilkę wiążą również kontrakty promotorskie.

- W walkach jestem uzależniony od innych, ale za swoje życie odpowiadam sam. Nie dam nikomu kontrolować swojego życia. Andrzej Wasilewski i Piotr Werner dali mi słowo, że postarają się pomóc mi w wyjeździe. Andrzej jest kolegą Ala Haymona i miałbym walczyć dla telewizji Showtime - zdradził Szpilka.

Pięściarz zdementował również plotki na temat dożywotniego zakazu wjazdu na teren Stanów Zjednoczonych. - Nie wierzę, że mogę mieć dożywotni zakaz za głupie pobicie. Dostałem wizę na rok czasu, ale oczywiście odwiedzę konsulat. Wszyscy znajomi z USA mówią mi, żebym nie wierzył w te informację. Coś mi w środku mówi, że to jest odpowiedni moment - dodał optymistycznie zawodnik.

Szpilka planuje wylot na trzy miesiące, aby początkowo sprawdzić swoje umiejętności podczas treningów i sparingów i ewentualnie zadecydować o swojej przyszłości.

Materiał video z Arturem Szpilką ze studia Polsatu Sport >>

Walka Artura Szpilki (17-1, 12 KO) z Mariuszem Wachem (28-1, 15 KO) to jeden z pomysłów na główne wydarzenie wieczoru kolejnej gali Polsat Boxing Night. Obaj pięściarze gościli w sobotnim studio Polsatu Sport i zgodnie przyznali, że mogliby rozważyć taką opcję. Bardziej zdecydowany był jednak "Szpila".

- Z Mariuszem jestem kolegą, tylko i wyłącznie kolegą, a w ringu... Jak najbardziej, musi się wszystko zgadzać i czemu nie? - stwierdził bokser z Wieliczki. 

- Traktuję to jako pracę. Jeśli przyszłoby kiedykolwiek nam skrzyżować rękawice, na pewno nie szczędzilibyśmy sobie sił w ringu - odparł Wach, jednak zapytany wprost, czy "wziąłby" pojedynek ze "Szpilą", odparł: - Nie wiem....

- Na pewno ta walka udokumentowałaby, kto jest naprawdę najlepszym polskim ciężkim - wtrącił szybko Szpilka, który 8 listopada pokonał na punkty Tomasza Adamka.

Szykujący się do powrotu na ring po kontuzji Krzysztof Zimnoch (17-0, 1 11 KO) przyznał w rozmowie z Hitfirstboxing.com, że nie  pali mu się już do walki z Arturem Szpilką (17-1, 12 KO). Jak się okazuje, powrotem do tematu pojedynku, który miał uświetnić trzecią edycję gali Polsat Boxing Night, nie jest także zainteresowany "Szpila".

- Dajcie spokój... - kwituje Szpilka pytanie o starcie z Zimnochem. - Jeżeli będzie się zgadzać kasa, to czemu nie, ale niech sobie najpierw na to zapracuje, bo wygrywając Binkowskim po ciężkiej walce, nie obrażając Artka... Wychodzi Cieślak i robi porządek.

- Ja nie unikam walki z Zimnochem, niech się tylko pieniążki zgadzają. Dla mnie jedyna opcja na walkę z nim to "zwycięzca zgarnia wszystko", a nie żeby to był dla niego strzał życia - dodaje pięściarz z Wieliczki, który 8 listopada wypunktował Tomasza Adamka.

"Szpila" na ring powrócić ma 31 stycznia pojedynkiem na gali Wojak Boxing Night w Toruniu. Później chciałby na jakiś czas wyjechać do USA, by tam poszukać szansy na dalszy sportowy rozwój.

Video. Szpilka o swoich planach i walce z Zimnochem >>

Wyjeżdża Pan podbić Amerykę i szukać nowych bodźców treningowych?
Artur Szpilka: Na pewno. Ale to wszystko się okaże dopiero w niedalekiej przyszłości. Czy mi się tam spodoba, czy znajdę coś dla siebie odpowiedniego. Na pewno lecimy do Miami na trzy miesiące, żeby odpocząć, a przy okazji ja wykorzystam ten czas, by potrenować w różnych gymach z różnymi trenerami.

Walka z Adamkiem dobrze się sprzedała w systemie pay-per-view?
Nie wiem, ale czytałem, że poszło 200 tysięcy pakietów. Trudno mi jednak powiedzieć, ile w tym jest prawdy. Z tego co wiem, to praktycznie każdy to oglądał. Chociaż mnie to akurat nie interesuje, nie mam z tego ani grosza. Gażę miałem ustaloną wcześniej, a ile sprzedano pakietów, nie moja sprawa.

Niektóre media twierdziły, że jest inaczej. Że dostanie Pan również wynegocjowany procent z pay-per-view.
Nie ma takich szans. Choć fajnie by było.

To prawda, że pojawiały się ostatnio pewne różnice zdań między Panem a trenerem Fiodorem Łapinem?
Myślę, że między mną a trenerem jest wszystko ok. Różni nas pewnie to, że mamy swoje zdanie i silne charaktery. Jak jednak mówię, z trenerem pracuje się bardzo dobrze, aczkolwiek chciałbym spróbować czegoś nowego.

Na jakie sprawy patrzycie inaczej?
Nie no, niech to zostanie między nami. Po co mają ludzie o tym wiedzieć? W pewnych kwestiach się różnimy, aczkolwiek zawsze dochodzimy do jakiegoś konsensusu i próbujemy ustalić wszystko tak, by było dobrze dla nas obu. Teraz jednak chcę znaleźć nowy bodziec, który da mi kopa i zmieni mój styl boksowania. Tak właśnie było na początku z trenerem Łapinem. Poznałem go i wszystko było super, wiedziałem, że się uczę, a teraz to mi po prostu zeszło gdzieś na boczny tor. Dlatego chcę wrócić do tego, co było. Czyli znaleźć nowego trenera i zobaczyć, jak mi z nim będzie. Wybić się i nauczyć czegoś nowego.
 

Artur Szpilka (17-1, 12 KO) tuż po wygranej z Tomaszem Adamkiem zadeklarował, że w przyszłym roku chciałby na kilka miesięcy wyjechać do Stanów Zjednoczonych. Pięściarz z Wieliczki zdradził, że chciałby spróbować współpracy z nowym trenerem i zmienić na pewien czas środowisko.

Wygląda jednak na to, że pogromca byłego mistrza świata dwóch kategorii wagowych może zostać zmuszony do zmiany planów.

- Artur ma dożywotni zakaz wstępu do Stanów. Na początku roku ten zakaz został na chwilę zawieszony ze względu na wyjątkową sytuację, czyli zbliżającą się walkę. Teraz takiej sytuacji nie ma - mówi "Super Expressowi" Andrzej Wasilewski, promotor Szpilki, nawiązując do sytuacji ze stycznia, kiedy Polaka nie wpuszczono na teren USA z powodu problemów z prawem z przeszłości.

- Będziemy stawać na rzęsach, by pomóc Arturowi, ale obawiam się, że będzie to wymagało bardzo dużo pracy i potężnych nakładów finansowych - dodaje promotor - Kolejne pytanie, kto go będzie tam trenował? Fiodor Łapin nie jest zadowolony, że o jego planach wyjazdu dowiedział się jako ostatni. Już podczas przygotowań do walki z Adamkiem starli się parę razy. Tych niewiadomych jest coraz więcej - mówi Wasilewski, współwłaściciel grupy Sferis KnockOut Promotions.

Sobotnia walka Artura Szpilki (17-1, 12 KO) z Tomaszem Adamkiem (49-4, 29 KO) w dniu unifikacyjnego boju Bernarda Hopkinsa z Siergiejem Kowaliowem nie miała szans zogniskować na sobie uwagi pięściarskich kibiców z całego świata, jednak wynik pojedynku wieczoru gali Polsat Boxing Night nie przeszedł bez echa w środowisku bokserskim.

- Po walce odebrałem bardzo miłego mejla od Ala Haymona, najpotężniejszego obecnie promotora na świecie. Napisał, że oglądał walkę Artura, podobało mu się, i kilka innych tego typu rzeczy. To oczywiście nie oznacza, że dostaniemy od razu jakąś świetną propozycję, ale pokazuje, że akcje Artura za oceanem znów rosną - zdradził "Polska The Times" promujący "Szpilę" Andrzeja Wasilewski, ucinając także spekulacje na temat ewentualnej potyczki Szpilki z Krzysztofem Włodarczykiem: - Na dziś nie ma tematu walki Szpilka - Włodarczyk.

Artur Szpilka na ring powróci 31 stycznia na gali Wojak Boxing Night organizowanej w Toruniu. Nazwisko rywala boksera z Wieliczki nie jest jeszcze znane.

Cały tekst czytaj w "Polska The Times" >>

Temat walki Krzysztofa Włodarczyka (49-3-1, 35 KO) z Arturem Szpilką (17-1, 12 KO) jeszcze do niedawna wydawał się abstrakcyjny, jednak po sobotnim zwycięstwie "Szpili" nad Tomaszem Adamkiem to właśnie konfrontacja byłego już czempiona WBC wagi junior ciężkiej z ambitnym 25-latkiem z Wieliczki jest najczęściej wymienianym zestawieniem w kontekście kolejnej gali Polsat Boxing Night.

"Diablo" jeszcze przed walką Adamek - Szpilka deklarował, że gdyby już miał zmierzyć się z którymś z głównych aktorów sobotniej gali, to bliżej byłoby mu do boju ze "Szpilą". 

- Pojedynki między rodakami to takie bezsensowne wybijanie się nawzajem, ale z drugiej strony... gdybym zobaczył gotową kasę na stole, z pewnością bym się zastanowił - stwierdził Włodarczyk, a wywiad przypomniał dziś portal Eurosport.onet.pl.

Na reakcję Szpilki nie trzeba było długo czekać... - Jeżeli siano by się zgadzało? To nie widzę żadnych obaw i z przyjemnością pokażę Diablo, że waga ciężka nie jest dla niego - napisał "Szpila" na Facebooku.

Artur Szpilka między liny powrócić ma 31 stycznia w Toruniu. Krzysztof Włodarczyk czeka na wieści w sprawie rewanżu z Grigorijem Drozdem, do którego najpóźniej dojść powinno w maju.

Artur Szpilka (17-1, 12 KO) nie będzie zbyt długo odpoczywał po sobotnim zwycięstwie nad Tomaszem Adamkiem na Polsat Boxing Night. Pięściarz z Wieliczki na ring powróci już 31 stycznia podczas organizowanej przez grupę Sferis KnockOut Promotions gali w Toruniu.

- Umówiłem się z promotorami, że teraz stoczę dwie walki ze słabszymi rywalami niż Adamek, a potem zobaczymy - przyznał po starciu z "Góralem" Szpilka, który zamierza w przyszłym roku na jakiś czas wyjechać do USA.

- Dobrze mi się trenuje z trenerem Łapinem, ale chciałbym też zobaczyć, jak to wszystko wygląda W Stanach. Chciałbym spróbować czegoś nowego, pobędę tam trzy miesiące, posparuję, potrenuję. Jeśli znajdę tam to, czego szukam, to zostanę, jeśli nie, wrócę do Polski - wyjaśnił "Szpila".

W sobotę na gali Polsat Boxing Night Artur Szpilka (17-1, 12 KO) odniósł największy sukces w swojej karierze, pewnie pokonując na punkty Tomasza Adamka. "Szpila", marzący o wielkich walkach w kategorii ciężkiej, planuje teraz wyjechać na jakiś czas do USA. - Chcę zobaczyć jak ćwiczy się tam. Wiem jak wyglądają bardzo dobre i ciężkie zajęcia z trenerem Łapinem. Teraz popatrzę co robią tam, za oceanem- mówi pięściarz Sferis KnockOut Promotions w wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego".

Kamil Wolnicki: Minęło już kilkanaście godzin od pana wygranej z Tomaszem Adamkiem. Zdążył pan ochłonąć?
Artur Szpilka: Tak, spokojnie. Odespałem noc, spędzam teraz czas z rodziną. Fajnie jest.

- Po walce wyglądał pan na trochę oszołomionego.
Raczej na zmęczonego. Chciałem szybko wracać do hotelu. Zastanawiałem się też, czy mogłem dać z siebie więcej. (...)

- Po walce pan i Tomek zachowaliście się z wielką klasą gratulując sobie wzajemnie.
Tomek sobie na to zasłużył tym, co osiągnął w całej karierze. A ja? Cóż, pewnie byłem czasem gburowaty, ale to wynikało najczęściej z bezsilności. Chciałem walki, a coś nie wychodziło. Udowodniłem już przecież kibicom i wszystkim krytykom, że chcę spotykać się mocnymi rywalami i potrafię z nimi walczyć. I że to nie tylko słowa. Narzekają, że niektórzy nasi biją się z kelnerami, a ja od razu po porażce rzucam się na głęboką wodę. Ale ja wiem, gdzie mogę coś ugrać. Co prawda przed pojedynkiem z Bryantem Jenningsem też tak myślałem, a okazało się, że nic z tego. I szczerze mówiąc, nie chciałbym z nim teraz rewanżu. Potrzebuję jeszcze czterech-pięciu walk i dopiero wtedy, gdy się uda. Bo to moje marzenie. Na razie spotkam się z dwoma trochę słabszymi rywalami. (...)

- Powiedział pan, że wkrótce pojedzie do USA, na początek na trzy miesiące. Pytanie co dalej ze współpracą z trenerem Fiodorem Łapinem. Rozstajecie się?
Rozmawialiśmy, chcę dalej z nim pracować, bo dobrze nam się trenuje. Chcę jednak zobaczyć jak pracują inni, pojechać do Ameryki. Nie mogę zamykać się w jednym schemacie. Postanowiłem, że po styczniowej walce ruszę na trzy miesiące i sprawdzę czy znajdę tam coś, co pozwoli mi stać się lepszym. Jeżeli tak będzie, zostanę na dłużej. W przeciwnym wypadku wracam i pracuję z moim trenerem.

- Prawdziwy boks jest w Ameryce... Gdzieś to już słyszałem.
Tak, wiem, Tomek tak często mówił. Ale ja tak nie twierdzę, choć na pewno mają tam więcej sparingpartnerów. Chcę zobaczyć jak ćwiczy się tam. Wiem jak wyglądają bardzo dobre i ciężkie zajęcia z trenerem Łapinem. Teraz popatrzę co robią tam, za oceanem. Będę miał wtedy jakieś porównanie, bo teraz mi tego brakuje.

- Dokąd dokładnie pan jedzie?
Są trzy miejsca. New Jersey, Miami i później Chicago. Wyjadę z moją kobietą, tylko pies zostanie. Zobaczymy co z tego wyjdzie i jak wszystko się poukłada. Pojeżdżę, potrenuję...

Cała rozmowa z Arturem Szpilką na stronach "Przeglądu Sportowego" >>

ISSN: 2082-9760

Najnowsze komentarze