Boks to nasza wspólna pasja

Patronat medialny





 



fightklub

Pobierz pasek ringpolska.pl

Kto jest online?

Odwiedza nas 10586 gości oraz 80 użytkowników.


Magazyn "Champion" opublikował listę 100 najbardziej wpływowych osób w polskim sporcie. W klasyfikacji znalazły się cztery nazwiska byłych lub aktywnych pięściarzy.

Najbardziej wpływową setkę polskiego sportu zamyka aspirujący do prestiżowych tytułów wagi ciężkiej Artur Szpilka (17-1, 12 KO). Na 71. pozycji znalazł się były mistrz świata dwóch kategorii wagowych Tomasz Adamek (49-4, 29 KO), który w listopadzie przegrał na punkty ze Szpilką podczas gali w Krakowie.

67. lokatę w hierarchii najbardziej wpływowych ludzi polskiego sportu przyznano duetowi promotorskiemu - Andrzej Wasilewski, Piotr Werner, współwłaścicielom największej polskiej stajni bokserskiej Sferis KnockOut Promotions.

61. miejsce na liście przypadło czterokrotnemu pretendentowi do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej Andrzejowi Gołocie, z kolei 57. w tej klasyfikacji jest były czempion wagi półciężkiej i junior ciężkiej Dariusz Michalczewski.

Pierwsze miejsce w zestawieniu zajął Zbigniew Boniek, a tuż za nim znalazł się Zygmunt Solorz-Żak, właściciel telewizji Polsat, która często na swoich antenach pokazuje sporty walki. 21. miejsce na liście zajął Marian Kmita, dyrektor ds. sportu w telewizji Polsat, a 68. lokata przypadła Mateuszowi Borkowi, który prowadzi magazyn "Puncher" oraz pracuje przy największych bokserskich imprezach w Polsce pokazywanych w Polsacie.

Zobacz listę 100 najbardziej wpływowych osób polskiego sportu >>

- W Polsce można walczyć, osiągnąć sukces, ale do pewnego poziomu. Tam można zrobić więcej, można zaistnieć. Wierzę, że w Stanach zdobędę mistrzostwo świata - powiedział w Magazynie Puncher Artur Szpilka (17-1, 12 KO), który wkrótce wyleci za ocean, by zacząć nowe, pięściarskie "życie".

- Chcę od nowa budować swoją pozycję. Nie będę miał też takiej presji jak w Poslce, gdzie każdy wymagał ode mnie czegoś. A tam... wiadomo, że ja od siebie wymagam bardzo dużo, jestem ambitnym człowiekiem, ale jadę przede wszystkim po swoją lepszą przyszłość. Boksując w telewizji Showtime wiem, że zobaczy mnie cały świat. Wierzę w przeznaczenie, wierzę, że - nie od razu - ale że zdobędę dla Polski mistrzostwo świata - dodał "Szpila". - Cieszę sie, że będę pracował z trenerem Ronnie Shieldsem, który ma Erislandy Larę. Bardzo lubię oglądać go w ringu, potrafi wszystko. Mam nadzieje, że będę mógł się od niego dużo nauczyć.

Szpilka zapewnił, że w Houston będzie miał świetne warunki do życia i pracy. - Andrzej Wasilewski i Piotr Werner wywalczyli mi taki kontrakt w USA, że tylko się cieszyć i trenować. I jeszcze jedno! Tam będą prawdziwi gladiatorzy, prawdziwi a nie tacy, którzy przed walkami szprycują się. Al Haymon robi świetną rzecz, bo stawia warunek - obowiązkowe testy antydopingowe dla wszystkich jego pięściarzy - tłumaczy Szpilka.

Nasz "ciężki" cieszy się też z innego powodu: - Haymon daje oczciwie zarabiać zawodnikom. Bierze od swoich pięściarzy 10 procent z kontraktu powyżej jakiejś sumy. W moim wypadku to jest... nie wiem - powyżej 600 tysięcy dolarów, więc Haymonowi też będzie zależało, żeby zarobić.

Zapis wideo rozmowy z Arturem Szpilką na Polsatsport.pl >>

Gdyby Al Haymon był scenarzystą w Hollywood i przyniósł do producenta scenariusz wydarzeń pięściarskich ostatnich tygodni, zostałby wyśmiany, że poniosła go fantazja, że nic się tak pięknie nie układa. Życie jest jednak barwniejsze niż film, a kibice pięściarstwa chyba nie tylko w Ameryce mogą zacierać ręce czekając na 2015 rok, jakiego w tej dyscyplinie sportu nie było już od dekad.

Mistrzostwo świata wagi ciężkiej dla Deontaya Wildera, pierwszego pięściarza z USA od 2007 roku, kontrakt z olbrzymią stacją telewizyjną NBC oraz - tu zdradzam tajemnicę najbliższych dni - równie wielką CBS, to pięściarska burza jakiej w USA nie było jeszcze nigdy.

NBC: wielki boks (prawie) za darmo

NBC, jedna z trzech największych otwartych stacji telewizyjnych w USA, docierająca do do ponad 112 milionów widzów przyjęła od Ala Haymona 20 milionów dolarów za prawo pokazywania 20 gal na żywo. "Premier Boxing Champions" (PBC) to przede wszystkim pięć wieczorów w najlepszym, wieczornym czasie antenowym, dodatkowo pięć dat w sobotnie popołudnie, gdzie stacja telewizyjna spodziewa się spokojnie pobić dotychczasowy rekord oglądalności. Rekord z polskim akcentem - ponad 2,2 mln widzów oglądało w 2014 roku walkę Tomek Adamek - Steve Cunningham, przy reklamie nawet w jednej dziesiątej nie takiej, jaka towarzyszyć będzie walkom PBC.

Zaraz po ogłoszeniu umowy, rozpoczęły się spekulacje, że Al Haymon po prostu wykorzystał do reklamy kablową Showtime, by wrzucić swoich najlepszych pięściarzy na NBC. Szef Showtime, Stephen Espinoza, takie spekulacja szybko wyśmiał:

"Wszystkie walki, które zobaczymy na NBC, były ze mną konsultowane" - mówi Espinoza. - "Mieliśmy możliwość pokazywania każdej z nich na Showtime, ale doszliśmy do wniosku, że długoplanowo, zarówno dla pięściarzy, dla sportu, jak i dla Showtime, będzie lepiej jeśli zawodnicy będą rozpoznawani przez wszystkich, nie tylko pięściarskich, kibiców. Dla niektórych to może nie mieć sensu, ale to dobrze przemyślana, długoterminowa strategia. Nie można jej oceniać jeśli się nie zna naszych planów na najbliższe sześć miesięcy".

Espinoza odrzuca też ideę, że zmniejsza się wartość Showtime, skoro wielkich pięściarzy oglądać się będzie za darmo, bez płacenia 15 dolarów miesięcznie za abonament. "Chciałbym, żeby na NBC oglądało ich 5 milionów, może nawet 10 milionów. Dlaczego? Bo tych pięściarzy będę miał wkrótce ponownie na Showtime. Im więcej kibiców będzie interesowało się pięściarstwem, tym więcej będzie zainteresowanych naszymi pay-per-view oraz Showtime".

Stephen Espinoza, adwokat z zawodu (był głównym prawnikiem Golden Boy Promotions), jest pewny siebie bo już za kilka dni będzie kolejna bomba – kontrakt Al’a Haymona z olbrzymią, także docierająco do około 130 mln widzów stacją CBS. Tym samym CBS, którego własnością jest… właśnie Showtime. Też będą gale za darmo, wielki nazwiska do zobaczenia bez wyciągania wielkich pieniędzy.

Szpilka: "Mam uśmiech na twarzy, kiedy czytam te newsy"

O czym mówi Artur Szpilka? Wcale nie o przenosinach do Teksasu, ale informacji podanej podczas ogłaszania kontraktu z NBC - obowiązkowych testach antydopingowych USADA dla wszystkich występujących na galach pięściarzy.

"Zaraz wyjdzie, kto jest prawdziwym wojownikiem. Haymon wie co robi i zyska sobie dzięki temu dużo sympatyków. Przez sterydy możesz nie tylko przegrać, ale też zginąć. Myślę, że dużo zawodników zostanie zaraz zawieszonych, bo bez tego nie dadzą rady. Tylko się trzeba cieszyć, że idzie lepszy czas dla boksu. Nic, tylko zap…" - mówił w naszej internetowej rozmowie "The Pin".

Szpilka mówi o obowiązkowych testach USADA, Amerykańskiej Komisji Antydopingowej, obejmujących wyrywkowe, niezapowiedziane testy nie tylko moczu, ale także krwi. Takiemu testowi, na trzy dni przed walką z Adonisem Stevensonem o tytuł mistrza świata został poddany Andrzej Fonfara. W tym samym czasie, na dwóch róźnych piętrach hotelu w Montrealu pojawiło się po dwóch przedstawiceli USADA, a "Polski Książę" nie mógł wyjść przez ponad 2 godziny z pokoju - wszystko było cały czas pod czujnym okiem inspektorów. Nawet wizyta w toalecie. USADA działa w zgodzie z przepisami nie tylko Światowej Organizacji Antydopingwej, ale także Amerykańskiego Komitetu Olimpijskiego oraz standardami WADA.

Jakby tego było mało, zarówno przed, jak po każdej walce, pięściarze serii Premier Boxing Champions, poddawani będą dokładnym skanom mózgu w klinice w Cleveland, prowadzącej od lat najbardziej zaawansowane badania zmian mózgowych u zawodników sportów walki na świecie. Przebadano w niej ponad 600 pięściarzy oraz zawodników MMA, klinika ma poparcie członków Senatu USA i gwarantuje najwyższy profesjonalizm - i co najważniejsze - obiektywność. Nie będzie telefonów od promotora, żeby może coś przeoczyć, o czymś zapomnieć…

W 2015 roku, wielki boks ma szansę dotrzeć to prawie ćwierć miliarda fanów tego sportu w USA. Jeszcze rok temu, może nawet pół roku temu. wydawało się, że pięściarstwo ucieka do Tajwanu, może do Rosji. Takie stwierdzenia można już dziś włożyć między bajki, a że przed szansą stają wszyscy, nie tylko pięściarze "Made in USA" jest chyba oczywiste po przykładach Andrzeja Fonfary, Artura Szpilki, Patryka Szymańskiego, Andrzeja Wawrzyka i pewnie kilku innych. To czy ją wykorzystają, zależy tylko od nich.

Artur Szpilka (17-1, 12 KO) będzie dzisiaj gościem Pawła Wójcika w magazynie sportów walki "Puncher". 25-latka z Wieliczki opowie o perspektywach związanych z podpisaniem kontraktu menadżerskiego z Alem Haymonem oraz planowanym wyjeździe do Stanów Zjednoczonych, gdzie nad bokserskim rozwojem "Szpili" będzie czuwał doświadczony Ronnie Shields.

W studiu "Punchera" obok Szpilki, który w ostatnim zawodowym występie pewnie pokonał na punkty Tomasza Adamka, zasiądzie także Janusz Pindera, stały pięściarski ekspert sportowych anten Polsatu. Początek programu o godz 20.00 w Polsat Sport News.

Planowany na najbliższe tygodnie wyjazd Artura Szpilki (17-1, 12 KO) może przesunąć się w czasie - donosi Wirtualna Polska, powołując się na promotora pięściarza Andrzeja Wasilewskiego

"Ze źródeł zbliżonych do ambasady USA dowiedzieliśmy się, że problemem nie jest wiza. Szpilka dostanie ją bez kłopotu. Chodzi o to, że Polaka wciąż obowiązuje zakaz wjazdu do Stanów Zjednoczonych. Ten sam, który prawie uniemożliwił mu walkę z Bryantem Jenningsem w styczniu 2014 roku. Należy przypomnieć, że Szpilka nie został wpuszczony do Stanów i został zawrócony z lotniska w Chicago z powrotem do Polski. Gdyby teraz poleciał za Ocean, sytuacja by się powtórzyła. Dlatego ambasada USA w Warszawie wystąpiła do amerykańskich urzędników o zniesienie zakazu. I nie byłoby problemu, gdyby nie fakt, że takie sprawy ocenia się tajnie, nie wiadomo, kto podejmuje decyzję, nie ma ścieżki odwoławczej, nie ma terminu, nie ma nawet adresu urzędu, który jest za to odpowiedzialny. Szpilce nie pozostaje więc nic innego jak tylko czekać. Zgoda na wylot może przyjść jutro, ale równie dobrze za trzy miesiące." - czytamy na wp.pl.

Nie jest wykluczone, że problemy z formalnościami sprawią, iż planowany na przełom marca i kwietnia debiut "Szpili" pod skrzydłami trenera Ronnie Shieldsa przypadnie ostatecznie na maj a może nawet czerwiec.

- Jeżeli poczekamy na dokumenty jeszcze kilka tygodni, a na to się zapowiada, Artur poleci do USA dopiero na początku marca. Wtedy Ronnie nie pozwoli mu walczyć po trzech tygodniach wspólnych treningów - analizuje Andrzej Wasilewski.

- Znam Szpilkę, widziałem jego przegraną walkę z Jenningsem. Bardzo chcę go trenować. Moim zdaniem ma wszystko, by zostać mistrzem świata wagi ciężkiej - przekonuje w rozmowie z "Super Expressem" Ronnie Shields, który już niedługo rozpocznie współpracę z Arturem Szpilką (17-1, 12 KO). Polak w najbliższym czasie przeniesie się na stałe do Houston, gdzie będzie trenował pod skrzydłami szkoleniowca wielu mistrzów świata.

- Wiem, że Gołota, Adamek i Wach bezskutecznie próbowali zdobyć mistrzostwo. Szpilka ma jednak szansę być lepszy od każdego z nich. Zwycięstwem nad Adamkiem potwierdził, że już teraz jest jednym z piętnastu najlepszych pięściarzy wagi ciężkiej - uważa Shields, który aktualnie pracuje m.in. z mistrzem świata wagi junior średniej Erislandym Larą oraz będącymi blisko mistrzowskich pojedynków w tej samej kategorii wagowej braćmi Charlo.

- Nigdy jednak nie miałem problemu z trenowaniem zawodników niemówiących po angielsku, spójrz na mistrza świata Kubańczyka Larę. Wszyscy porozumiewamy się językiem boksu. Zresztą Szpilka może się dużo nauczyć od Lary, który też jest mańkutem - twierdzi były szkoleniowiec Mike'a Tysona i Evandera Holyfielda. Shields miał też okazję przez krótki czas trenować z Tomaszem Adamkiem.

Zapis pełnej rozmowy z Ronnie Shieldsem w "Super Expressie" >>

- Niedawno pojawiła się informacja o wyjeździe Artura Szpilki do USA, teraz wiadomo już, że podpisał kontrakt z potężnym Alem Haymonem. Szybko to poszło...
Andrzej Wasilewski: Szczerze mówiąc, to już od pewnego czasu przymierzaliśmy się do takiego posunięcia, ale bardzo spokojnie, bo Artur ma taką pozycję na rynku, że nie musieliśmy robić niczego za wszelką cenę. Teraz doszliśmy do wniosku, że wyjazd Artura będzie dobrym momentem, aby związać się umową z Haymonem i sądzę, że to nie jest ostatni nasz zawodnik, który pójdzie tą drogą.

- To kontrakt krótkoterminowy czy długi?
Kontrakt jest wieloletni, bo kariery naszych zawodników planujemy zawsze w dłuższej perspektywie. Otrzymaliśmy pewne informacje dotyczące dalszych planów współpracy Haymona z telewizją w USA i to dodatkowo utwierdziło nasz w przekonaniu, że nadszedł odpowiedni moment na sformalizowanie współpracy.

- Czyli Szpilka na dłuższy czas opuszcza Polskę, początkowo mówiło się o kilku miesiącach na próbę...
Zaczynamy nową erę w karierze Artura Szpilki. Jesteśmy obecnie na etapie załatwiania Arturowi pozwolenia na wyjazd, wizy pracowniczej. Trwają także poszukiwania na miejscu odpowiedniego apartamentu dla Artura. Jest to zdecydowanie dłuższy i poważny wyjazd, mamy zresztą nadzieję na nawiązanie stałej współpracy w Houston i wyjazd Artura może być tu takim dobrym początkiem. Być może co jakiś czas w Houston pojawiać się będą inni zawodnicy lub trener Łapin. "Ameryka" - to brzmi wspaniale, ale aby naprawdę się tam rozwijać, trzeba do tego znaleźć odpowiednie miejsce, bo prawdę powiedziawszy 90% miejsc w Stanach nie daje żadnych perspektyw rozwoju.

- Czy kontrakt z Haymonem zmieni prawnie jego relacje z grupą Sferis KnockOut Promotions?
Z Alem Haymonem Artur ma kontrakt menadżerski, ze Sferis KnockOut Promotions i Warriors Boxing wiąże go kontrakt promotorski.

- Czy w kontrakcie mowa jest o liczbie walk, jakie stoczyć ma Artur?
Wedle kontraktu Artur, o ile nie będzie żadnych nieprzewidzianych przeszkód, powinien zaboksować co najmniej trzy razy w roku.

- To będą pojedynki tylko w Stanach czy Polska też wchodzi w grę?
Oczywiście myślimy głównie o USA, ale nie zapominamy całkowicie o Polsce. Chcemy aby Artur i tu boksował, powiedzmy co trzecią-czwartą walkę.

- Ronnie Shields jest wtajemniczony w plany przyjazdu Szpilki do Houston?
Tak, pomagał nawet trochę w kwestiach apartamentu, ale rozmowy prowadzi w naszym imieniu przede wszystkim Leon Margules z Warriors Boxing.

- Kto teraz będzie decydował o kolejnych krokach w karierze Artura - Al Haymon czy jego promotorzy?
Przy propozycjach walk zdajemy się na Ala Haymona, ale przy ostatecznej decyzji zdanie naszej grupy i naszych partnerów z Warriors Boxing będzie miało znaczenie.

- Podsumowując, operacja "Szpilka w USA" wygląda bardzo poważnie...
Tak, zobaczymy, jak się sytuacja rozwinie, ale myślimy o utworzeniu takiego naszego "przyczółku" w Houston. Wiadomo, że inaczej jest jechać do kogoś, a inaczej być na wyjeździe, ale "u siebie". Na szczęście jako jedyna grupa w Polsce mamy kontakty międzynarodowe pozwalające nam proponować zawodnikom ciekawe kontrakty i interesujące walki. Nie da się ukryć, że, abstrahując już od wyników sportowych walk, byliśmy zaangażowani mniej lub bardziej w praktycznie każdy mistrzowski pojedynek Polaka w ubiegłym roku - począwszy od Włodarczyka i Kołodzieja, a na Fonfarze skończywszy.

- Byli już tacy, którzy myśleli, że tutaj wszystko jest lepsze, ale kiedy się pojawili w USA, zaraz chcieli wracać. Krzysztof Zimnoch nie był szczęśliwy z pobytu w Ameryce, więc wrócił do Polski. Przyszłość pokaże, jak będzie z Arturem Szpilką - mówi Sam Colonna, trener Andrzeja Fonfary o przeprowadzce "Szpili" do USA.

- Rozmawiamy w bardzo zimnym Chicago, ale temat jest gorący - sportowe przenosiny Artura Szpilki z Polski do Stanów Zjednoczonych. Zacznijmy od opinii na temat Ronnie Shieldsa jako trenera.
Sam Colonna: Znam bardzo dobrze Ronniego, przez przynajmniej 15-20 lat, ale bardziej jako trenera pięściarzy z lżejszych kategorii wagowych. Bardzo dobry, wiedzący o co chodzi trener. Byłem zszokowany, kiedy dowiedziałem się, że Szpilka przenosi się do Houston. Będzie miał prawdziwą pobudkę, bo w Polsce był prawdopodobnie kimś specjalnym (w oryginale: The Man), celebrytą, wszyscy go znali, ale w Stanach będzie tylko jednym z wielu. Na pewno nie będzie tak samo jak w Polsce.

Myślę, że jednym z powodów, które zadecydowały o wyborze Shieldsa był fakt, że Ronnie był jednym z głównych autorów znakomitego przygotowania Tomka Adamka do walki z Chrisem Arreolą - chyba jednej z najlepszych Tomka. Co do specjalizacji Shieldsa w trenowaniu lżejszych kategorii wagowych - co można z tych umiejętności przenieść do wagi ciężkiej?
Pewne rzeczy można, ale musisz pamiętać, że ciężki nie potrafi zrobić tego samego co ten lekki. Pamiętam jak pracowałem z Adamkiem, kiedy dawałem mu wiele testów, treningów szybkościowych, to mówił do mnie: "Sam, ja walczę w półciężkiej, nie w średniej!". Trzeba dostosować się do umiejętności, możliwości każdego pięściarza. Nie można wszystkich trenować tak samo. Tak poznaje się wielkich trenerów - oni wiedzą, co pięściarz już w sobie ma. Potrafią to z niego wydobyć.

Największe zagrożenie dla Artura związane z przenosinami do USA?
Nie wiem czy to zagrożenie, ale szybko przekona się, że po tej stronie Oceanu trawa niekoniecznie jest bardziej zielona. Czasami pięściarze zaczynają kombinować, że powinni robić to czy tamto, ale patrząc długofalowo, więcej osiągasz kontynuując to, co robiłeś już wcześniej. Ale o tym przekonujesz się później. Nie twierdzę, że przenosiny Szpilki okażą się złym pomysłem, może być to plus lub minus, ale ja zadałbym sobie pytanie - dlaczego zmieniać to, co się już sprawdziło? Miał ostatnią dobrą walkę, ma chyba tylko jedną przegraną…

Tak - z Bryantem Jenningsem w styczniu 2014 roku…
No właśnie, a zresztą ja uważałem, że Szpilka nie był jeszcze gotowy na taki pojedynek. Powinien mieć kilka innych walk, żeby przygotować go do pojedynku z kimś klasy Jenningsa. Przeskoczył z pięściarzy klasy D czy C na kogoś z klasy A+.

- Podsumowując twoją opinię na temat przenosin Artura. Użyłeś słowa "zszokowany", ale zakładając, że wszystko dobrze się ułoży, co Szpilka może zyskać z takiej zamiany miejsc?
Na pewno coś zyska, bo zawsze coś zyskujesz: doświadczenie, sparingi z walczącymi bardziej “po amerykańsku” rywalami. Zobaczymy, czy będzie zadowolony. Za trzy miesiące Artur może powiedzieć, że to był błąd, że chce wracać do Polski. Już to widziałem. Miałem takich pięściarzy. Byli już tacy, którzy myśleli, że tutaj wszystko jest lepsze, ale kiedy się pojawili w USA, zaraz chcieli wracać. Krzysztof Zimnoch nie był szczęśliwy z pobytu w Ameryce, więc wrócił do Polski. Przyszłość pokaże jak będzie ze Szpilką.

Leon Margules potwierdził w rozmowie z magazynem "The Ring", że być może już wiosną tego roku na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych odbędzie się gala boksu z udziałem Andrzeja Fonfary (26-3, 15 KO) i Artura Szpilki (17-1, 12 KO). "Szpila" w tym tygodniu podpisał kontrakt menadżerski z najbardziej wpływową postacią światowego boksu Alem Haymonem, z którym wcześniej związał się już "Polski Książę".

- Myślę, że Szpilka i Fonfara to byłby fajny duet. To byłoby duże show w Nowym Jorku albo Chicago, gdzie Fonfara jest bardzo popularny - stwierdził współpromujący obu pięściarzy partner biznesowy Ala Haymona i grupy Sferis KnockOut Promotions.

Fonfara i Szpilka mieli już okazję boksować w USA na jednej gali - w sierpniu 2013 roku ich zwycięskie pojedynki, odpowiednio z Gabrielem Campillo i Mikem Mollo oglądało na żywo na stadionie White Sox w Chicago kilkanaście tysięcy widzów. 

We wtorek Artur Szpilka podpisał wieloletni kontrakt z uznanym przez wielu najpotężniejszym człowiekiem boksu zawodowego Alem Haymonem. Mógłbyś opowiedzieć coś więcej o tej historii?
Andrzej Wasilewski: Od wielu tygodni prowadziliśmy, w absolutnie przyjaznej atmosferze, rozmowy z amerykańskim promotorem Leonem Margulesem. On jest zarówno bliskim współpracownikiem Haymona, a przy okazji naszym wieloletnim partnerem i przyjacielem. Zacznijmy od tego, że kilka miesięcy temu zdecydowaliśmy się, aby polski, doskonały pięściarz Andrzej Fonfara, podpisał umowę z Haymonem. Poobserwowaliśmy jak to działa i działa bardzo dobrze. W związku z tym zdecydowaliśmy, żeby budzący największe emocje polski pięściarz Artur Szpilka także się z nim związał. To rzeczywiście otwiera drogę do największych walk i wyzwań sportowych. Pozwala także na mądre prowadzenie zawodnika i możliwości zarabiania naprawdę dużych pieniędzy.

Na czym ma polegać ta współpraca?
Na budowaniu pozycji Artura w telewizjach amerykańskich. Wszystko wskazuje na to, że stanie się zawodnikiem, który będzie regularnie boksował w telewizji Showtime, czyli bardzo prestiżowej stacji. Także na doborze przeciwników, na negocjacji bardzo dobrych dla niego warunków finansowych, ale i na możliwości goszczenia raz na jakiś raz Artura w Polsce i tu organizowaniu jego walk. Wszystkim nam zależy, aby kontakt z polskimi kibicami, mediami, dziennikarzami i stacją telewizji Polsat, której przecież Artur zawdzięcza cała swoja karierę, był absolutnie utrzymany.

Haymon to człowiek, o którym wiemy bardzo niewiele. Ciężko było Wam się dogadać?
Rozmowy z nim są bardzo proste i konkretne. On ma stworzony pewien model współpracy biznesowej, na który trzeba się zgodzić albo odrzucić i pozostać dobrymi znajomymi. Podjęliśmy decyzję, że chcemy Arturowi tę szansę dać. On jest bardzo ambitny i głodny sukcesów. To też prawdopodobnie nie jest ostatni zawodnik, który zwiąże się kontraktem menadżerskim z Haymonem . Szczególnie, że już wypracowaliśmy sobie ciekawe warunki tej współpracy. Pierwsze rozmowy, wiele tygodni temu były zupełnie inne niż te ostatnie. Artur ma doskonałe warunki. Na pewno żaden polski pięściarz nie zbliżył się i pewnie nie zbliży do takich warunków.

Pełny zapis rozmowy z Andrzejem Wasilewskim na Polsatsport.pl >>

Artur Szpilka (17-1, 12 KO) pod skrzydłami nowego trenera Ronniego Shieldsa ma być pięściarzem ofensywnym, lepiej niż do tej pory operującym lewą ręką - takie wnioski można wysnuć z wypowiedzi amerykańskiego szkoleniowca cytowanych przez dziennikarza ESPN Dana Rafaela. 

- Widziałem go już wcześniej, ma interesujący styl. Ten dzieciak potrafi walczyć, a ja mam duże doświadczenie z ciężkimi - powiedział o "Szpili" Shields, który w przeszłości pracował m.in. z Mikem Tysonem, Evanderem Holyfieldem i Tomaszem Adamkiem.

- Czekam na rozpoczęcie naszej współpracy. Obejrzałem wiele walk Szpilki. Myślę, że on najlepiej sobie radzi, gdy idzie do przodu, bo potrafi iść do przodu, wyprowadzając serię ciosów, a to rzadkość u zawodników wagi ciężkiej - analizuje trener z Houston. - Wielu ciężkich, gdy idzie do przodu, zadaje tylko jedno uderzenie. Szpilka bije najpierw kombinację, a gdy zrani rywala, siada na nim i próbuje go znokautować.

Shields twierdzi, że elementami, które szczególnie będzie chciał doskonalić u swojego polskiego podopiecznego, są praca nóg i lewa ręka [silniejsza - Szpilka jest mańkutem - red.].

Artur Szpilka do USA wylecieć ma w przeciągu miesiąca, wtedy też rozpocznie treningi pod okiem Ronniego Shieldsa. Kolejną walkę bokser z Wieliczki stoczy najprawdopodobniej na przełomie marca i kwietnia, być może w Chicago. 

ISSN: 2082-9760

Najnowsze komentarze