onet.pl sport


ARTV Chicago




Przegląd Sportowy





   
BRK Gladiator

Patronat medialny





 

 

 

 



Temat startów Artura Szpilki (20-3, 15 KO) na galach mieszanych sztuk walki organizowanych przez federację KSW pojawia się w mediach ostatnio coraz częściej. Dziś "Szpila" i jeden z włodarzy KSW Martin Lewandowski spotkali się na lunchu. Lewandowski fotografię ze spotkania opublikował w mediach społecznościowych, dopisując: "Pozdrawiamy po wspólnym lunchu wszystkich niedowiarków, sceptyków i hejterów."

- Tak, są przymiarki, by Szpilka walczył w KSW. Oczywiście, Artur chce jeszcze wykończyć tematy z boksem, ale przyszłościowo jest zainteresowany zmianą dyscypliny. Tak mi powiedział i możemy to otwarcie napisać. Artur chce, ja chcę, a życie pokaże, co z tego wyjdzie - komentuje współwłaściciel KSW.

Póki co jednak Szpilka, który w ostatnim występie przegrał z Adamem Kownackim, zamierza kontynuować karierę pięściarską. Niewykluczone, że już 2 grudnia dojdzie do długo wyczekiwanej konfrontacji pięściarza z Wieliczki z Krzysztofem Zimnochem (22-1-1, 15 KO).

Wcześniej były challenger do pasa WBC kategorii ciężkiej, który po nieoczekiwanej porażce na razie odpoczywa od mocnych treningów, ma stoczyć jedną walkę "na przetarcie" z nieco słabszym przeciwnikiem. 

Andrzej Wasilewski pojawił się w studiu Polsatu Sport na gali w Międzyzdrojach i wyjawił kilka ciekawych informacji na temat Super Series, a także Artura Szpilki (20-3. 15 KO) i jego ewentualnej walki z Krzysztofem Zimnochem (22-1-1. 15 KO). - Ten temat nie jest już taki świeży i gorący jak był, ale wydaje się, że jest to ciągle walka, która ma inny wymiar. Ostatnie doświadczenia pokazują, że musi być dużo emocji, by PPV się sprzedawało w sposób satysfakcjonujący finansowo - powiedział Wasilewski.

Mateusz Borek: Zapowiadasz dużą walkę Artura Szpilki na początku grudnia. Szpilka będzie boksował w Wieliczce czy może w Stanach Zjednoczonych?
Andrzej Wasilewski: Jeszcze nie mamy dogranych szczegółów. Mamy możliwość boksowania w USA, w Niemczech lub w Polsce. Na dniach musimy podjąć jakieś decyzje.

To będzie rywal średni, dobry czy słaby?
Uprzedzam od razu kibiców - pierwszy rywal będzie bardzo słaby.

Czyli ktoś a'la Ty Cobb?
Nie mam żadnego typu, bo nie wiem w jakim kraju będzie boksować. Natomiast tym razem dopilnuję tego, żeby Artura poprowadzić podręcznikowo. Po prostu trzeba go odbudować - on potrzebuje walki na przetarcie. Wiem, że kibice nie lubię tego słowa, ale w tym wypadku jest to konieczne.

Szpilka będzie gotowy na main event na 2 grudnia?
Wszystko w tym kierunku zmierza...

Krzysztof Zimnoch to jest dobry trop?
Czekamy na galę w Radomiu, natomiast jest to walka, na której temat dostaję dużo maili, zapytań czy do tej walki w ogóle kiedyś dojdzie. Ten temat nie jest już taki świeży i gorący jak był, ale wydaje się, że jest to ciągle walka, która ma inny wymiar. Ostatnie doświadczenia pokazują, że musi być dużo emocji, by PPV się sprzedawało w sposób satysfakcjonujący finansowo.

Artur Szpilka (20-3, 15 KO), który od lat należy do czołówki najaktywniejszych i najpopularniejszych polskich sportowców w mediach społecznościowych, po porażce z Adamem Kownackim postanowił odpocząć od działalności w sieci, o czym poinformowała za pośrednictwem Facebooka narzeczona pięściarza Kamila Wybrańczyk.

"Artur jest na tę chwilę odcięty od internetu, żeby odpoczął i nie czytał niektórych waszych miłych komentarzy, za które dziękujemy i niektórych tych mniej miłych. Obiecuję, że będę was na bieżąco informować o tym, co się dzieje u Artura, będę też wstawiać zdjęcia, jak zacznie trenować, ale Artur osobiście nie będzie się udzielał na Facebooku i czytał komentarzy." - oświadczyła partnerka "Szpili", dodając: - Mam nadzieję, że Artur szybko się podniesie i będzie dalej reprezentował nasz kraj. Troszkę pokory się przydało. Będę was informowała o tym, co u niego słychać, jakie są plany na przyszłość. 

Dla Artura Szpilki przegrana walka z Adamem Kownackim była trzecią porażką w zawodowej karierze. Pięściarz z Wieliczki pojedynkiem z "Babyfacem" powrócił między liny po półtorarocznej przerwie.

Jeszcze dwie walki w tym roku ma stoczyć były pretendent do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej Artur Szpilka (20-3, 15 KO). Promotorzy pięściarza z Wieliczki nie chcą dopuścić do kolejnej długiej przerwy w oczekiwaniu na kolejny pojedynek.

Wcześniej planowano, że obie najbliższe walki "Szpili" odbędą się w Polsce. Teraz jednak pojawiła się możliwość, że pierwszy z tych występów będzie miał miejsce poza Polską, niewykluczone, że na terenie Stanów Zjednoczonych.

Pewne jest z kolei, że pod koniec roku Artur Szpilka pokaże się po trzyletniej przerwie polskiej publiczności. Na razie nie są znane szczegóły tego występu, jednak osoby odpowiedzialne za karierę "Szpili" zapowiadają, że będzie to duże wydarzenie.

- Na dzisiaj nie wierzę, żeby taka droga interesowała Artura - mówi Andrzej Wasilewski, jeden z promotorów Artura Szpilki (20-3, 15 KO) pytany o potencjalne występy pięściarza z Wieliczki na galach KSW. Niedawno jeden z właścicieli Konfrontacji Sztuk Walki stwierdził, że drzwi dla Szpilki do największej w Polsce i Europie federacji mieszanych sztuk walki są zawsze otwarte.

- Nie wierzę, żeby w tym momencie Artur był chcociaż minimlanie zainteresowany czymkolwiek innym, niż odbudowaniem swojej kariery bokserskiej i doprowadzeniem za do rewanżu z Adamem Kownackim - twierdzi Wasilewski.

Współwłaściciel Sferis KnockOut Promotions pytany o przyszłość "Szpili" w boksie i mieszanych sztukach walki wskazuje zdecydowanie na szermierkę na pięści.

- Szpilka to sportowiec z wielkimi ambicjami. Znamy się nie od dzisiaj, przeżyliśmy już lepsze i gorsze chwile, ale charakter pozostaje na zawsze. Artur ma ambicje sportowe, nie myśli o jakiś wygłupach - podsumowuje Wasilewski.

Były pretendent do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej Artur Szpilka (20-3, 15 KO) opublikował w mediach społecznościowych nagranie wideo, w którym udzielił pierwszej dłuższej wypowiedzi od momentu lipcowej walki z Adamem Kownackim. "Szpila" na wstępie zaskoczył wyznaniem, które kierował m.in. do Andrzeja Gołoty.

- Chciałem przeprosić Andrzeja Gołotę i innych kolegów po fachu, m.in. Mariusza Wacha, którym zarzuciłem po niektórych walkach brak jaj. To nie jest tak, że brakuje nam jaj, ponieważ wszyscy jesteśmy pięściarzami i ciężko trenujemy, tylko czasami coś się zblokuje w głowie. Człowiek uczy się na błędach, ja się pierwszy raz zblokowałem tak, że nie wiedziałem jak się boksuje - opisuje Szpilka.

- Wchodząc do ringu miałem głowę zawaloną dziwnymi myślami, pierwszy raz mi się to przydarzyło. Budziłem się o 4 nad ranem przed walką, nie mogłem spać, na pewno było też lekceważenie Adama, może dlatego mnie pokarało. To dla mnie ciężki okres, mało się teraz udzielam i zamierzam na razie odciąć się od mediów społecznościowych. Mam nadzieję, że wrócę i dostanę rewanż z Adamem - mówi pięściarz z Wieliczki.

Szpilka ostatnie dwa lata spędził w Stanach Zjednoczonych, jednak już za kilka dni ponownie na dłużej pojawi się w Polsce. 28-latek jesienią wróci na ring, a 2 grudnia ma stoczyć poważniejszy pojedynek na dużej gali organizowanej nad Wisłą.

Marcin Najman od kilku lat częściej występuje w roli organizatora gal sportów walki, niż sam na nich występuje. Teraz "El Testosteron" podjął się dużego przedsięwzięcia i zamierza zorganizować bokserską imprezę na Stadionie Narodowym w Warszawie. Gala ma odbyć się 26 maja przyszłego roku.

Najman zgłosił pomysł, żeby podczas imprezy na największym stołecznym obiekcie doszło do jego walki z Arturem Szpilką (20-2, 15 KO), jednak pomysł został szybko odrzucony przez promotorów pięściarza z Wieliczki. Niewykluczone jednak, że "Szpila" na Nardowym wystąpi z innym rywalem.

- Spotkaliśmy sie porozmawiać z Andrzejem Wasilewskim, promotorem Szpilki, o ewentualnych zestawieniach jego zawodników na mojej gali. Nie rozmawialiśmy o zestawieniu Najman - Szpilka, a o ewentualnym zestawieniu Wach - Szpilka, bądź Szpilka - Zimnoch - zdradził Najman.

- Andrzeja Wasilewskiego mozna lubić bądź nie, ale trzeba przyznać, że nikt nie dba tak o swoich zawodników jak on Nikt poza nim w Polsce nie wydał tak wielu pieniędzy na utrzymanie grupy bokserskiej, stypendia dla zawodników i całą związaną z tym infrastrukturę. Powiem szczerze, że za to go podziwiam i niejednokrotnie jak słyszę jak żalą się pózniej na niego co niektórzy jego zawodnicy, to odbieram to z zażenowaniem, bo nikt w tym kraju nie dba tak o zawodników jak Andrzej - mówi "El Testosteron".

Pierwszą imprezą sportów walki organizowaną na Stadionie Narodowym była gala KSW, która sprzedała komplet biletów. Gali bokserskiej na tym obiekcie jeszcze nie realizowano.

Były pretendent do tytułu mistrza świata Artur Szpilka (20-3, 15 KO nie będzie zbyt długo odpoczywał po walce z Adamem Kownackim. Popularny "Szpila" wróci na ring jesienią, a 2 grudnia czeka go poważny pojedynek - zdradził w rozmowie z ringpolska.pl Andrzej Wasilewski, jeden z promotorów pięściarza z Wieliczki.

Wszyscy zastanawiają się, co dalej z Arturem Szpilką. Co na dzisiaj wiemy o jego dalszych planach?
Andrzej Wasilewski: W najbliższych dniach zgodnie z planem Artur wraca do Polski. Aktualnie Artur jest trochę wyciszony i ogranicza kontakty z mediami. Teraz pakuje swoją rodzinę i wraca do Polski.
 
A co wiemy o jego planach sportowych?
Plany sportowe są takie, żeby Szpilka w miarę szybko wrócił na ring i stoczył jedną walkę ze słabszym rywalem. Mamy też plan, żeby Artur ponownie pojawił się w ringu 2 grudnia i wtedy już czeka go poważniejszy pojedynek.
 
Czy obie walki odbędą się w Polsce? 
Tak, tyle mogę potwierdzić.
 
Skoro 2 grudnia czeka go poważna walka, to pewnie pojawiły się konkretne nazwiska na celowniku?
Na razie nie chcemy mówić o nazwisku rywala, ale kibice na pewno będą zadowoleni.
 
Czy to będzie walka w systemie Pay-Per-View?
Na dzisiaj pewne jest tylko to, że Artur Szpilka zaboksuje w Polsce 2 grudnia i będzie to poważniejszy pojedynek, po wcześniejszej tzw. walce na przetarcie jesienią. Na razie nie wiadomo w jakim systemie telewizyjnym się to odbędzie. W tej chwili nie ma to większego znaczenia. 

Mariola Gołota za pośrednictwem Facebooka skomentowała sytuację, w jakiej znalazł się Artur Szpilka (20-3, 15 KO) po nieoczekiwanej porażce z Adamem Kownackim. Żona najsłynniejszego polskiego ciężkiego w historii odniosła się w swoim wpisie do słów trenera Zbigniewa Rauby, który jako sposób na problemy zawodnika z Wieliczki widziałby "klapsa w tyłek i "strzał w mordę". Cały wpis Marioli Gołoty poniżej.

"W świecie bokserskim, jesteś tak dobry jak twoja ostatnia walka. Dla Artura Szpilki ostatnia walka, a nawet dwie, nie były dobre. Kryzys w ringu to czas trudnych pytań dla pięściarza.
1. Czy nadal mam pasje? Jeśli trenuje z niechęcią lub trudnością, czas na odpoczynek. Jeśli nie powróci tęsknota za zdyscyplinowanym i spartańskim życiem sportowca, czas odpuścić boks i szukać innej drogi.
2. Czy przyjmie walkę lub kilka "na przetarcie" za mniejsze $ ze słabszymi przeciwnikami, by się odbudować i rozpocząć ponowną wspinaczkę na szczyt?
3. Kto był w moim narożniku, gdy świętowałem największe sukcesy w ringu (niekoniecznie finansowe)?
4. Kto (w przenośni) opuścił mój obóz po porażce?
Artur Szpilka ma nadal duży kapitał popularności, który może wykorzystać w drodze bokserskiej lub biznesowej. To musi być jednak jego osobista decyzja - nikogo innego. Dorosły mężczyzna musi sam podjąć przemyślane, dorosłe decyzje - "klapsy na tyłek" lub gdziekolwiek indziej, nic nie wskórają."

- Arturowi Szpilce nie ma kto dać klapsa w tyłek, strzelić go w mordę i doprowadzić do porządku. To naprawdę fajny dzieciak, ale pozwolono mu na robienie z siebie małpy i mamy tego efekt. Z chłopaka, który mógł być bardzo wielkim zawodnikiem, staje się przeciętnym "bokserzyną" - mówi w rozmowie z Interią Zbigniew Raubo, były trener reprezentacji Polski seniorów, który przed laty doprowadził "Szpilę" do największego sukcesu w karierze amatorskiej, w postaci wicemistrzostwa Europy kadetów w 2005 roku.

Artur Gac, Interia: Oglądał pan walkę Szpilki z Kownackim?
Zbigniew Raubo, trener Szpilki w reprezentacji Polski: Proszę pana, pierwszy raz odważyłem się czekać do późna w nocy.

Żałował pan zarwania nocy?
Na pewno nie żałuję.

Podobnie, jak pierwszy trener "Szpili" Władysław Ćwierz, miał pan problem z odnalezieniem Artura w ringu?
Gdy już kiedyś powiedziałem, że 17-letni Artur Szpilka zrobiłby krzywdę obecnemu, to mało mnie wszyscy nie powiesili. "Co ten Raubo bredzi", "facet jest zazdrosny" - takie opinie słyszałem pod swoim adresem. Później, gdy jeszcze powiedziałem, że lepszym bokserem od Szpilki jest Tomek Adamek, to Artur strasznie się na mnie obraził. Akurat te słowa padły przed walką, którą on wygrał z Adamkiem. Miał do mnie ogromne pretensje, że wypowiadam się w takim tonie. A ja, jako jeden z nielicznych, krytykuję wielu naszych zawodników. Tyle że nie jest to wyśmiewanie się, tylko realna ocena pełnych umiejętności oraz bieżącej sytuacji. Wielu się to nie podoba, ale ja inaczej nie potrafię.

Co miał 17-letni Szpilka, czego obecnie nie ma 28-letni Artur?
Młody Artur bardzo chciał zaistnieć. Miał wielkie ambicje i potężne aspiracje. Był to superfajny dzieciak. Ja naprawdę lubię go do dzisiaj, mimo jego różnych zachowań, za które kiedyś i tak dostanie ode mnie po mordzie.

Dlaczego chce pan podnieść na niego rękę?
Bo należy mu się parę "zdrowych" klapsów. Nie od kumpla z podwórka, tylko w dobrej wierze od trenera, który chciałby go sprowadzić na ziemię. Przede wszystkim przypomnijmy sobie, na czym opierał się skuteczny boks Szpilki. Fajnie "siedzący" na lewej nodze mańkut, jego prawa ręka bez przerwy coś robiła. Chodząc cały czas boksował z kontry, skutecznie wciągając rywali. Widział lukę, trafiał i kończył. A dzisiaj popełnia dokładnie te same błędy, które robili jego przeciwnicy, z którymi wygrywał. Szkoda, że nie ma nagranej walki z finału mistrzostw Polski juniorów w Radomiu, którą "Szpila" toczył z Jarkiem Hutkowskim. Ten pojedynek sędzia przerwał w drugiej rundzie na skutek 15-punktowej przewagi Artura.

Co ta walka dzisiaj by pokazała?
W niej Artur boksował naprawdę bardzo poprawnie. Nie leciał, jak głupi, nie pajacował. Prostymi ciosami oszukał naprawdę dobrego Jarka. Hutkowski chciał zrobić wiele, ale Artur "siadł" na lewą nogę i prawą ręką cały czas mu przeszkadzał. Zbliżał się, kontrował, były zakroki, skuteczne haki. Dzisiaj nie ma pięciu procent Artura Szpilki sprzed 10 lat.

Chce pan powiedzieć, że w ostatnich latach "Szpila" zmarnował cały swój potencjał?
Oczywiście! On zapomniał boksować. No bo jak można, w wadze ciężkiej, wystawiać głowę, ręce trzymać na jajach i jeszcze być wychylonym w stronę przeciwnika. Co on sobie myślał? Że Adaś tego nie widział? Widział to Deontay Wilder i widział to Kownacki. Gdyby Adam był bokserem naprawdę wysokiej klasy, tobym nic nie mówił. Tyle że na dzisiaj to rzetelny rzemieślnik, który lubi boksować, ale do tej pory robił to chyba dla zabawy, hecy i spełnienia marzenia. Trzeba oddać, że ma szybkie ręce, ale kombinacje będzie składał tylko wtedy, gdy przeciwnik mu na to pozwoli. W innym przypadku nie mają racji bytu.

Cała rozmowa ze Zbigniewem Raubo na Interia.pl >>

Od walki Artura Szpilki z Adamem Kownackim minęło dziesięć dni. Czy Artur pozbierał się już po tej porażce?
Andrzej Wasilewski: Tak, jak zawsze był wulkanem pozytywnej energii i nie mogliśmy sprawić, by choć na chwilę się skupił, tak teraz jest na odwrót. Potwornie przeżywa przegraną, moim zdaniem to nie tylko najtrudniejsze chwile w jego karierze, ale w ogóle w całym życiu. Artur niestety całkowicie zlekceważył rywala, a boks już nie raz i nie dwa udowodnił, że potrafi dotkliwie ukarać pychę i brak pokory. Tak właśnie było w tym przypadku.

Jak poskładać tak rozbitego zawodnika?
Łatwo nie będzie, w takiej sytuacji z Arturem jeszcze nie byliśmy. Trudno teraz powiedzieć jak będzie reagować jego głowa, ale chciałbym, by w miarę szybko stoczył jedną, dwie walki. Może się przecież okazać, że emocjonalnie się błyskawicznie odbuduje, a potem już mocno pokornie trzeba będzie też odbudować karierę. Wspaniałych ofert nie ma się jednak co spodziewać, porażka z Kownackim to ogromny krok w tył.

Rozmawiał pan już z Arturem o jego przyszłości?
Tak. Artur chciałby już wiedzieć co dalej, z kim następna walka, ale ja go tonuję i uspokajam. Nerwy i emocje są najgorszymi doradcami, na razie jeszcze za gorąco na konkrety. Na pewno wraca do Polski, amerykański sen amerykańskim snem, ale nasz piękny kraj to nasz piękny kraj. Większość rzeczy ma zamkniętych, oddaje mieszkanie i do dziesięciu dni powinien się u nas pojawić.

Pełna treść artykułu na Sport.tvp.pl >> 


Najnowsze komentarze