onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

 

 

 





Artur Szpilka okazał się cięższy od Dominika Guinna podczas oficjalnej ceremonii ważenia przed piątkową Narodową Galą Boksu w Warszawie. Polak wniósł na wagę 111,6 kg, zaś Guinn 107,2 kg.

Kup bilet na Narodową Galę Boksu, zobacz walki Szpilki, Ugonoha, Wacha, Piątkowskiej >>

Wideo z innych wag na naszym kanale Youtube >>

Transmisja imprezy organizowanej na PGE Narodowym w piątek na żywo w TVP Sport od godz. 18, w TVP 1 od godz. 22.45 oraz na Sport.tvp.pl. Zagraniczna transmisja dostępna będzie na narodowagalaboksu.pl.

Pozostałe wyniki ważenia:
Ewa Piątkowska (69,5 kg) - Maria Lindberg (69,2 kg)
Izuagbe Ugonoh (106,6 kg) - Fred Kassi (93,2 kg)
Mariusz Wach (120,8 kg) *
Marcin Najman (106,6 kg) - Richard Bigis (110,2 kg)
Robert Talarek (77,6 kg) - Norbert Dąbrowski (77,9 kg)
Rafał Jackiewicz (73 kg) - Robert Świerzbiński (72,8 kg)

*rywal zostanie zważony za kilka godzin

- Moim zdaniem Szpilka jest bardzo niebezpiecznym zawodnikiem. Jest leworęczny i potrafi bić kombinacjami. Według mnie on wygrywał z Deontayem Wilderem, tylko po prostu został dobrze trafiony - mówi Dominic Guinn (35-11-1, 24 KO), który 25 maja na Narodowej Gali Boksu zmierzy się z Arturem Szpilką (20-3, 15 KO).

Kup bilet na Narodową Galę Boksu, zobacz walki Szpilki, Ugonoha, Wacha, Piątkowskiej >>

Jutro na ring po blisko rocznej przerwie wróci były pretendent do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej Artur Szpilka (20-3, 15 KO). Jego rywalem będzie doświadczony Amerykanin Dominic Guinn (35-11-1, 24 KO), były rywal m.in. Tomasza Adamka i Kubrata Pulewa. Andrzej Wasilewski, promotor pięściarza z Wieliczki uważa, że porażka będzie oznaczała dla "Szpili" koniec bokserskiej kariery.

- Artur wraca na ring w bardzo trudnej sytuacji. Przegrał dwie walki z rzędu, a ostatnia porażka była dla niego naprawdę bolesna. Co by Artur nie mówił i jakby nie był wesoły, to wiemy, że kiedy przyjdzie moment wyjścia do ringu, to nie będzie już tak prosto - tłumaczy w rozmowie z TVP Sport szef grupy KnockOut Promotions.

- Trzecia z rzędu porażka Artura sprawiłaby, że chyba sam byłbym pierwszą osobą, która namawiałaby go na zakończenie kariery. Mało kto o tym pamięta, ale to promotorzy odpowiadają za pięściarzy oraz za ich zdrowie. Mamy jednak nadzieję, że świetny kontakt Artura z trenerem Andrzejem Gmitrukiem i chemia, jaka wytworzyła się między nimi na sali treningowej przełoży się na dobry występ Szpilki w ringu - mówi Wasilewski. 

Pojedynek Szpilka - Guinn będzie jedną z głównych atrakcji Narodowej Gali Boksu. Podczas imprezy organizowanej na PGE Narodowym wystąpią także m.in. Mariusz Wach, Izuagbe Ugonoh oraz mistrzyni świata WBC wagi super półśredniej Ewa Piątkowska.

Kup bilet na Narodową Galę Boksu, zobacz walki Szpilki, Ugonoha, Wacha, Piątkowskiej >>

Ludzie zawsze będą się czepiali. Piotr Żyła to fajny chłopak, ale nagle wszyscy uznali, że muszą komentować jego życie prywatne, choć tak naprawdę nic o nim nie wiedzą. Roberta Lewandowskiego chcieli nosić na rękach, a po mniej udanym meczu wszystko się odwraca. Bez sensu – mówi Artur Szpilka, który 25 maja będzie walczył na PGE Narodowym w Warszawie z Dominickiem Guinnem. Nam opowiedział o depresji, mediach społecznościowych, nowym domu i o tym, kogo ratowałby przed rekinami.­

Zarobił pan kilka milionów złotych, wprowadził się do nowego domu. Mówią, że Szpilka to „spasiony kot”, któremu już się nie chce boksować na poważnie. To prawda?
Artur Szpilka: Zawsze musimy zaczynać nasze rozmowy od prowokacji? Dobrze, niech będzie. Powiem tak: po porażce z Adamem Kownackim sportowo spadłem bardzo nisko i o tym dobrze wiem. Mogłem powiedzieć: „Dość”. Miałem chorą rękę, a w takim stanie nie było sensu dalej walczyć. Na szczęście przyjechał do mnie brat, któremu zawsze będę za tamten dzień dziękował. Mati nie pije alkoholu, ale zrobił wyjątek. Jedziemy samochodem, a ten po kolejnym piwie nagle wydarł się do mnie: „Co ty, k..., robisz? Chcesz walczyć z 45-latkami na KSW? Walczyłeś o mistrzostwo świata, a teraz takie coś? Poje... cię?!”. Byłem w szoku, bo wcześniej nie słyszałem, żeby mówił w ten sposób. A on wrzeszczał, że odechciało mi się od porażki z Adamem. Wkurzyłem się i zebrałem się w sobie. Musiałem.

Guinn może panu zagrozić?
Jestem innym zawodnikiem niż w ostatniej walce. I to z wielu powodów. Mam zdrową rękę, to przede wszystkim. A Guinn? Nie upada, a walczył ze świetnymi pięściarzami. Widział już w ringu wszystko, ma doświadczenie i siłę. Pięściarz z wiekiem może tracić szybkość, ale reszta zostaje.

Jak ma pan przegrywać z Guinnem, to lepiej już za dobrą kasę turlać się w klatce.
A czy ja mówię, że z nim przegram? Uważam tylko, że na tę chwilę to dobry przeciwnik. Wracam po dwóch porażkach i chcę iść krok po kroku przed siebie.

Rozmawiamy w pana domu pod Warszawą i nowe lokum robi wrażenie. Finansowo się panu udało.
Gdyby nie wyjazd do Ameryki, nie miałbym tego wszystkiego. Wiele rzeczy zrozumiałem i doceniłem. Tylko ja wciąż nie powiedziałem ostatniego słowa. Chcę pokazać dobry boks w Warszawie. W moim narożniku jest „genialny żółw”, czyli trener Andrzej Gmitruk. Bardzo go szanuję. Zresztą, każdy z moich trenerów coś mi dał, a mówię też o Fiodorze Łapinie i Ronnim Shieldsie. Nigdy nie spotkałem kogoś takiego, jak Fiodor. To perfekcjonista i człowiek z zasadami. Ronnie to luzak, a zarazem ktoś, kto wprowadzał odpowiednią atmosferę. Teraz jest Andrzej i nigdy wcześniej nie pracowałem z kimś, kto byłby jednocześnie tak dobrym psychologiem i miał „bokserskie oko”. Nie potrzebuję dzisiaj kogoś, kto mnie kopnie w tyłek, a mentora. Kimś takim jest trener Gmitruk.

Pełna treść artykułu w "Przeglądzie Sportowym" >>

- Nie boję się powiedzieć, że byłem w depresji. Ale na szczęście wyszedłem z tego. I to jest mój największy sukces. Choroba nie była spowodowana tylko porażkami, ale głównie kontuzją ręki. Miałem różne myśli, nawet te najgorsze, by rzucić boks. Zastanawiałem się nad przejściem do MMA. Teraz jednak mój trener, Andrzej Gmitruk, tchnął we mnie nowe życie. W piątek zobaczycie to w ringu - mówi w rozmowie ze Sport.pl Artur Szpilka, który w piątek podczas Narodowej Gali Boksu zmierzy się z doświadczonym Amerykaninem Dominikiem Guinnem.

14 sierpnia 2015 roku. Mówi ci coś ta data?
Artur Szpilka: Nie.

Odniosłeś wtedy swoje ostatnie zwycięstwo. Twój rywal, Yasmany Consuegry (17-3, 14 KO), z powodu kontuzji kolana nie wyszedł do trzeciej rundy.
Trochę czasu minęło, ale to nie jest prawdziwy obraz. Po walce z Wilderem miałem mieć kolejne pojedynki w USA, ale moi przeciwnicy wypadali z gal, więc wychodziło tak, że ciężko trenowałem, a z nikim się nie biłem. Teraz, pod okiem Andrzeja Gmitruka, wreszcie mam normalne przygotowania. Normalne, czyli takie, podczas których nie czuję bólu w lewej ręce. Świetną robotę wykonali doktor Lubański, a także doktorzy Zaorski i Ruosso, czyli ten sam który operował Roberta Kubicę. Pierwszy raz od prawie pięciu lat nie mam kłopotów z ręką! To ich zasługa.

Zmieniłeś też trenera. W styczniu rozpocząłeś treningi w Warszawskim Centrum Atletyki z Andrzejem Gmitrukiem. Możesz go porównać do Fiodora Łapina, z którym pracowałeś przez wiele lat?
Do obu mam wielki szacunek. Trener Gmitruk ma wspaniałe oko, widzi wiele rzeczy. Patrzy na moje błędy i od razu stara się je niwelować. Fiodor to tytan pracy, bardziej skupiał się na przygotowaniu fizycznym. Bardzo cenię go jako szkoleniowca, ale też jako człowieka. Mało jest tak charakternych ludzi jak on. Teraz jednak jestem bardzo zadowolony ze współpracy z trenerem Gmitrukiem. Jestem pewien, że w piątek zobaczycie starego "Szpilę". Znowu mam głód walki.

Jeśli wciąż marzysz o dołączeniu do światowej czołówki, to nie możesz pozwolić sobie na przegraną. Byłaby to twoja trzecia porażka z rzędu.
Niedawno przechodziłem przez bardzo trudny okres. Nie boję się powiedzieć, że byłem w depresji. Ale na szczęście wyszedłem z tego. I to jest mój największy sukces. Choroba nie była spowodowana tylko porażkami, ale głównie kontuzją ręki. Miałem różne myśli, nawet te najgorsze, czyli żeby rzucić boks. Zastanawiałem się nad przejściem do MMA.

Pełna treść artykułu na Sport.pl >> 

 

- Guinna na pewno łatwiej będzie znokautować ciosami na dół, niż na górę - zapowiada w rozmowie z TVP Sport Andrzej Gmitruk, trener byłego pretendenta do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej Artura Szpilki (20-3, 15 KO), który w piątek podczas Narodowej Gali Boksu skrzyżuje rękawice z Dominikiem Guinnem (35-11-1,24 KO). Szkoleniowiec "Szpili" docenia przede wszystkim doświadczenie Amerykanina, który w swojej karierze boksował m.in. z Tomaszem Adamkiem czy Kubratem Pulewem.

- Niezwykle istotna w tej walce będzie dyscyplina taktyczna. Absolutnie nie obawiam się o przygotowanie motoryczne Artura i jego kondycję. Jestem pewien, że pod tym względem Artur wytrzyma świetnie, ale musi być cały czas skoncentrowany i konsekwentnie realizować taktykę - przekonuje Gmitruk.

- Guinn to rutyniarz, nikt go nigdy nie znokautował, ale wielu próbowało. Potrafi przyjąć cios, ale także świetnie się broni i potrafi odpowiadać. Łatwiej trafić go mocnym ciosem na tułów, niż na szczękę i na tym będziemy się skupiać - zdradza trener "Szpili".

Dla Szpilki będzie to pierwszy występ od lipca ubiegłego roku. Pojedynek pięściarza z Wieliczki, podobnie jak walki z udziałem Izuagbe Ugonoha oraz Ewy Piątkowskiej, zostaną pokazane w TVP 1. Cała gala będzie transmitowana w TVP Sport. W środę pięściarze pokażą się na treningu otwartym, zaś w czwartek wszyscy staną naprzeciw siebie podczas oficjalnej ceremonii ważenia.

Kup bilet na Narodową Galę Boksu, zobacz walki Szpilki, Ugonoha, Wacha, Piątkowskiej >> 

Najnowsze komentarze