Boks to nasza wspólna pasja

 

 

 





 

onet.pl sport


ARTV Chicago




Przegląd Sportowy







Paweł Głażewski

 
BRK Gladiator

Patronat medialny





 

 



 

fightklub

Kto jest online?

Odwiedza nas 13162 gości oraz 47 użytkowników.

Ostatnio zarejestrowani

  • 19manfred90
  • KondziuM
  • smerfwazniak
  • s-bokota
  • Peve

Artur Szpilka (20-2, 15 KO) po krótkim odpoczynku od treningów po porażce z mistrzem WBC kategorii ciężkiej Deontayem Wilderem i operacji kontuzjowanej lewej dłoni zaczyna wracać do formy.

"Szpila", który nie krył, że na początku roku delikatnie odpuścił dietę, przez co złapał kilka zbędnych kilogramów, zamieścił na Facebooku zdjęcie, na którym prezentuje naprawdę dobrą sylwetkę. "Powoli wracam... 104 może jeszcze zejdę z 2 kg i potem jak ręka będzie sprawna w 100%, siła i walka..." - napisał pod fotografią najwyżej notowany polski "ciężki".

104 kilogramy, o których pisze Szpilka, to blisko 2 kilo mniej niż pięściarz z Wieliczki wniósł na wagę w styczniu przed pojedynkiem z Wilderem.

Zdjęcie. Zobacz aktualną formę Artura Szpilki >>

Efektowne zwycięstwo nad Tomaszem Adamkiem otworzyło przed Erikiem Moliną (25-3, 19 KO) drogę do ciekawych pojedynków. Amerykanin w rozmowie z magazynem Boxing News powtórzył to, o czym mówił już w Polsce - że marzy mu się teraz walka o pas IBF wagi ciężkiej ze zwycięzcą sobotniego starcia z udziałem Anthony'ego Joshuy (15-0, 15 KO) i Charelesa Martina (23-0-1, 21 KO). Pogromca "Górala" na swojej "liście życzeń" uwzględnił też Artura Szpilkę (20-2, 15 KO).

- Idealnym rywalem byłby dla mnie lepszy z pary Joshua - Martin. Chciałbym sprawdzić, czy oni są faktycznie coś warci - powiedział "Drummer Boy". - Wygrany tego pojedynku będzie musiał potwierdzić, że należy do grona super-gwiazd tej kategorii. Ani Joshua ani Martin nie bili się jeszcze z kimś takim jak ja - kimś kto może zranić ich w każdej  rundzie i jednocześnie potrafi przyjąć cios. 

- Bardzo bym chciał zaboksować w Anglii, to byłoby dla mnie spełnienie marzeń, ale powiedziałem też Polakom, że mógłbym u nich znów wystąpić. Mówi się tam o mojej walce z Arturem Szpilką. Jeśli zatem nic nie wyjdzie z Martina lub Joshuy, prawdopodobnie wrócę do Polski, ale boksować mogę z każdym! - oznajmił Eric Molina.

Walka Erica Moliny z Tomaszem Adamkiem była głównym wydarzeniem piątej edycji gali Polsat Boxing Night. Amerykanin zwyciężył przez nokaut w dziesiątej rundzie.

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy z Arturem Szpilką (20-2, 15 KO), w której niedawny challenger WBC wagi ciężkiej opowiedział m.in. o stanie kontuzjowanej dłoni, z której wczoraj zdjęto gips i swoim powrocie na ring. "Szpila" odniósł się także do propozycji walki z sobotnim pogromcą Tomasza Adamka - Erikiem Moliną. 

Goszczący we wczorajszym magazynie "Puncher" Artur Szpilka (20-2, 15 KO) został zapytany o to, czy nie chciałby pomścić sobotniej porażki Tomasza Adamka i zmierzyć się z Erikiem Moliną (25-3, 19 KO). "Szpila", jak można było się spodziewać, na pytanie odparł twierdząco.

- Ja bardzo chętnie, już mówiłem, nawet dziś rozmawiałem z promotorem. Dzwoniłem, mówiłem: Andrzej, dawaj, jedziemy z tym, może w Stanach na Shwotimie - powiedział pięściarz z Wieliczki.

- Myślę, że to by było fajne do sprzedania, poza tym Meksyk - Polska. Byłoby fajnie! - dodał Szpilka, który podobnie jak Eric Molina w zeszłym roku bez powodzenia próbował odebrać Deontayowi Wilderowi tytuł mistrza świata wagi ciężkiej federacji WBC.

Trwa powrót do pełnej dyspozycji Artura Szpilki (20-2, 15 KO), któremu w trakcie styczniowej walki o mistrzostwo świata WBC wagi ciężkiej z Deontayem Wilderem odnowiła się kontuzja lewej dłoni. 

"Szpila" był dziś w Warszawie na konsultacjach u doktora Roberta Śmigielskiego. Zapadła decyzja o zdjęcie gipsu, który zastąpi teraz stabilizator. - O treningach tą ręką na razie nie ma jednak mowy. Jest lepiej niż było, ale jeszcze się trochę zejdzie, potrzebne będą specjalistyczne zabiegi - zaznaczył "Szpila".

Problemy z lewą, mocniejszą, ręką Artura Szpilki pojawiły się już podczas przygotowań do starcia z Wilderem. Kontuzja wyraźnie dała znać o sobie w okolicach szóstej rundy mistrzowskiej walki. Jak się później okazało, uraz był na tyle poważny, że konieczna była interwencja chirurgiczna.

Michał Cieślak (12-0, 8 KO), Michał Syrowatka (14-1, 4 KO) i Artur Szpilka (20-2, 15 KO) podsumują w dzisiejszym magazynie "Puncher" sobotnią galę Polsat Boxing Night.

Cieślak podczas krakowskiej imprezy rozbił dwukrotnego challengera WBC Francisco Palaciosa, Syrowatka wypunktował w rewanżowym starciu Rafała Jackiewicza, zaś leczący od kilku tygodni kontuzję dłoni Szpilka galę komentował jako ekspert Polsatu Sport.

W studio sportowego Polsatu oprócz trzech pięściarzy zasiądą jeszcze Janusz Pindera i prowadzący program Mateusz Borek. Emisja: Polsat Sport News, godz. 20.00.

 

- Delikatnym faworytem jest dla mnie Molina. Nie wierzę, że Adamek może go znokautować, bo w jego ciosach nie ma siły. Bardzo mu jednak kibicuję - mówi Artur Szpilka przed sobotnią galą Polsat Boxing Night. Polski pretendent do pasa mistrza świata wagi ciężkiej przeanalizował kartę walk krakowskiej imprezy.

- Nie mogę się doczekać tej imprezy, bo zapowiadają się niesamowite emocje - mówi Artur Szpilka przed sobotnią galą Polsat Boxing Night. Polski ciężki wciąż ma rękę w gipsie, ale w Krakowie oczywiście się pojawi i koło ringu będzie analizował wszystkie pojedynki. Już teraz zdradził jednak swoje typy.

Tomasz Adamek - Eric Molina 
Oj, czekam na tę walkę z wielką ciekawością! Bardzo kibicuję Tomowi, choć znam Molinę i wiem, że "Góralowi" będzie trudno. Mam za sobą konfrontację z jednym i drugim. Z Adamkiem walczyłem w małych rękawicach, z Moliną sparowałem w wielkich, ale czułem jego ciężką rękę. Jak trafi Adamka, może być problem. Eric jest inteligentnym, choć jednak leniwym pięściarzem. Delikatnym faworytem jest dla mnie Molina. Nie wierzę, że Adamek może go znokautować, bo w jego ciosach nie ma siły. Jeśli jednak będzie Molinę mądrze punktował i zmieniał pozycję, wygra na punkty. Jeśli postawi na inny styl, może się nadziać na kontrę.

Andrzej Wawrzyk - Marcin Rekowski 
To powinno być ciekawie wydarzenie dla polskiej wagi ciężkiej. Faworytem jest dla mnie Andrzej, choć obu stać na zwycięstwo przed czasem. Pamiętam ich sparingi. Ktoś powie, że nie ma sensu się tym sugerować, ale także dlatego stawiam na Wawrzyka. Poza tym, Andrzej ma fajny prawy prosty a Rekowski ostatnio często przyjmuje takie ciosy, co pokazały walki z Oliverem McCallem i Nagy Aguilerą.

Rafał Jackiewicz - Michał Syrowatka 
Bez zastanowienia stawiam na Rafała. Obydwu znam i lubię, ale skoro mam analizować na chłodno, widzę wygraną Jackiewicza, który w pierwszej walce obnażył słabości Michała. Poza tym, Rafał idzie do ringu po pieniądze, dla Syrowatki ten pojedynek to całe życie. Pamiętam go z czasów amatorskich i zawsze bardzo przeżywał swoje występy. Teraz bije się o wszystko i psychika będzie miała znaczenie. A Jackiewicz... jak to Rafał, nie pęka. Pytanie jak to będzie z jego wagą, bo wiele razy widziałem, że mu trudno osiągać limit.

Michał Cieślak - Francisco Palacios 
Ten pojedynek to dla mnie największa zagadka z całej karty walk. Kibicuję Cieślakowi, ale minimalnie wyżej oceniam szansę Palaciosa. Jest w ringu mądrzejszy, dobrze się rusza i ma niewygodny styl. Z kolei Michał w pierwszych rundach daje z siebie wszystko, walczy na siłę, a później może mu zabraknąć kondycji. Jeśli trzaśnie Palaciosa na początku tak, że ten poczuje jego moc, będzie dobrze. Oglądałem kilka walk Michała, najczęściej stara się bardzo szybko zniszczyć rywala. Jeśli Michał miałby wygrać, to przed czasem. W innym wypadku może zdecydować spryt i mądrość Palaciosa.

Pełna treść artykułu na Eurosport.onet.pl >>

Artur Szpilka (20-2, 15 KO) mimo ręki w gipsie rozpoczął pracę nad formą przed powrotem na ring. Niedawny pretendent do tytułu mistrza świata WBC kategorii ciężkiej zamieścił w Internecie nagranie z treningu biegowego ze specjalnym przesłaniem dla kibiców i trenera Ronniego Shieldsa, który niedawno wyraził zaniepokojenie nadwagą swojego podopiecznego. 

- Staram się coś ruszać, wracamy do formy. Wracam i nie ma że boli! - mówi na nagraniu "Szpila". - Myślę, że jeszcze miesiąc gipsu, a potem po trzech tygodniach zamierzam się pojawić w Stanach i ogień. Nie myślcie sobie, wracam i zdobędę tego mistrza!

- Ronnie, I'm back, man! You see, I work. I miss you man! - dodał Szpilka, pozdrawiając przy okazji kolegów z sali treningowej w Houston - Edwina Rodrigueza i Jermalla Charlo.

Eric Molina (24-3, 18 KO) rok temu upadł po ciosach mistrza świata WBC wagi ciężkij Deontaya Wildera w 9. rundzie, podobnie jak w styczniu Artur Szpilka (20-2, 15 KO). 34-letni Teksańczyk, który 2 kwietnia na gali Polsat Boxing Night w Krakowie zmierzy się z Tomaszem Adamkiem (50-4, 30 KO) uważa, że Polak się podniesie.

Z olbrzymim Wilderem wytrzymał pan dziewięć rund. Niższy o 15 centymetrów Tomasz Adamek będzie miał czym pana postraszyć?
Eric Molina: Ludzie nie wiedzą o jednym. Nikomu jeszcze tego nie mówiłem, jesteście pierwsi. Popatrzcie, jak w czwartej rundzie walki z Wilderem padam na deski. Zwróćcie uwagę na ułożenie kostki mojej lewej nogi. Poważnie ją wtedy uszkodziłem. Nieraz widziałem, jak bokserzy po takim upadku rezygnują z walki. A ja wróciłem, choć ważę 110 kilogramów. Podniosłem się, zadawałem niezłe ciosy, „kradłem” rundy z jedną sprawną nogą. Jestem dziś bardzo pewny siebie, a ta pewność nie bierze się z niczego. Przegrałem z Wilderem przez nokaut. Nie zwalam winy na kontuzję, lecz eliminuję błędy. Idę do przodu.

Mistrz świata WBC wagi ciężkiej w styczniu, również w dziewiątej rundzie, znokautował Artura Szpilkę. Sparował pan z Polakiem przed tą potyczką.
Szpilka to bardzo fajny facet. Ostro popracowaliśmy. Nie rzucał słów na wiatr. Mówił, że dobierze się do Wilderowi do skóry. I naprawdę się starał. Może aż za bardzo. Dał się trafić kontrującym prawym, który zakończył pojedynek. Szpilka walczy tak, że każdy rywal może być sfrustrowany i zagubiony. Widać, że rozwinął się w Houston. Jest dużo lepszy niż dwa lata temu, gdy przegrał z Bryantem Jenningsem. Walczy w nietypowym rytmie, niestandardowo rusza ciałem, głową. Tak jak Wilder, jest w tym trochę dziwaczny. To będzie problem dla wielu bokserów wagi ciężkiej. Rywal zacznie trafiać dopiero wtedy, gdy wyczuje rytm Szpilki. Ja na początku miałem z tym problem, bo wolno się rozkręcam. Wilderowi też zajęło to sporo czasu, lecz kiedy mu się udało, to zaskoczył Artura i wreszcie go przewrócił.

Czy Szpilka za rok lub dwa lata zostanie mistrzem świata?
Sądzę, że ma potencjał i opiekują się nim właściwi ludzie. Nie umiem podać powodu, dla którego miałby nie sięgnąć po jeden z pasów. Jest młody, ma mnóstwo czasu. Jeśli potrafi podnieść się po porażce i wyciągnąć wnioski, tak jak ja, może zostać mistrzem. Dlaczego nie? Niech tylko dobrze odpowie sobie na pytanie: co zrobiłem źle w walce z Wilderem?

Wilder zapowiedział, że zostanie niekwestionowanym mistrzem świata. Pobije wszystkich? 21 maja w Moskwie zmierzy się z Aleksandrem Powietkinem. Wielu ludzi sądzi, że Amerykanin potknie się już teraz.
Z nim jest jak ze Szpilką – nie sposób się do niego przygotować. Nie ma sparingpartnerów, którzy będą walczyć jak Wilder. Nikt nie uderza w taki sposób. I na tym wielu bokserów się przejedzie. Myślę, że Deontay może dość łatwo zunifikować wszystkie pasy. Tyson Fury (mistrz WBA i WBO – przyp. red.) jest lepszy w obronie niż Wilder, uważniejszy i lepiej balansuje tułowiem. Jak na faceta, który mierzy ponad dwa metry, rusza się wspaniale, ma znakomity refleks i dobry lewy prosty. Jednak Deontay ma coś lepszego – może go znokautować jednym ciosem. I on byłby moim faworytem.

Pełna treść rozmowy z Erikiem Moliną w "Przeglądzie Sportowym" >>

Zaledwie miesiąc wystarczył Arturowi Szpilce (20-2, 15 KO), żeby przytyć ponad 10 kilogramów. – Bigos, chleb z szynką, do tego tatar do oporu i były efekty - śmieje się polski pięściarz, który właśnie skończył kulinarne wakacje. - Czas się za siebie zabrać! - mówi Szpilka.

Niemal dokładnie dwa miesiące temu Artur Szpilka walczył z Deontayem Wilderem o pas mistrza świata wagi ciężkiej federacji WBC. Przegrał przed czasem, a później przyleciał do Polski na operację ręki. Po zabiegu został w kraju i... - I zacząłem jeść, bo z ręką w gipsie i tak nie mogłem trenować. Od lat nie mogłem sobie pozwolić na wiele potraw, a teraz wręcz przeciwnie. Bigos, chleb z szynką, do tego tatar do oporu. Przed walką z Wilderem ważyłem 105 kilogramów, a później w miesiąc złapałem ponad dziesięć kolejnych. Dzisiaj ważę 116 kg, ale w pewnym momencie było nawet o trzy więcej. To jeszcze nie jest rekord, bo po wyjściu z więzienia ważyłem 124 kilogramy! Byłem wtedy gruby jak nie wiem co, ale też silny - wspomina Szpilka.

Polski ciężki zapowiada jednak, że już skończył z dotychczasową dietą. - Jestem właśnie na badaniach krwi, żeby wszystko dokładnie sprawdzić. Zresztą, od pewnego czasu codziennie biegam po kilka kilometrów, robię przysiady, macham hantlami. Krótko mówiąc, zacząłem się ruszać. Trzeba się ogarniać i wracać do normalności - śmieje się Szpilka, który tak naprawdę tęskni przede wszystkim za możliwością normalnego trenowania. - Gdybym miał zdrową rękę, już bym normalnie trenował w USA. Tak naprawdę tylko na to czekam - mówi pięściarz z Wieliczki. Na razie jednak nie ma o tym mowy. "Szpila" wciąż ma rękę w gipsie i zostanie jeszcze jakiś czas w Polsce.

O boksie przeczytasz także na Eurosport.onet.pl >>

ISSN: 2082-9760

 

 

Najnowsze komentarze

Zapraszamy