Patronat medialny


 



Paweł Kołodziej (33-0, 18 KO) rozpoczyna decydującą fazę przygotowań do zaplanowanej na 27 września walki z mistrzem świata WBA wagi junior ciężkiej Denisem Lebiediewem (25-2, 19 KO). Pięściarz z Krynicy Zdroju w ostatnich miesiącach przymierzany był do kilku mistrzowskich pojedynków, z których żaden nie doszedł do skutku. Zawodnik grupy Sferis KnockOut Promotions ma nadzieję, że tym razem pech będzie go omijał.

- Nie jestem sobie nawet w stanie tego wyobrazić, że miałoby się nie udać. Takie przekładania walk i ciągłe przygotowania, to coś strasznego - twierdzi Kołodziej. - Bardzo to rozbija psychicznie i ciężko sobie z tym poradzić. Po zamieszaniu z Hernandezem nie mogłem dojść do siebie przez kilka miesięcy. Oczywiście, że podświadomie cały czas ten dystans jest, ale nie mogę sobie na to pozwolić. Za chwilę zostaną dwa tygodnie, będę miał potwierdzenie i co wtedy? Muszę być zawodowcem cały czas - dodaje.

Lebiediew będzie zdecydowanie najtrudniejszym rywalem, z którym Kołodziej spotka się na zawodowych ringach. Rosjanin przegrywał tylko z Marco Huckiem oraz Guillermo Jonesem, który w walce z Rosjaninem został złapany na stosowaniu niedozwolonych środków dopingujących.

- Oglądałem walkę z Huckiem na żywo i zarówno moim, jak i wielu ekspertów zadaniem Lebiediew został tym werdyktem skrzywdzony. To naprawdę świetny zawodnik. Dużo porusza się w ringu i myśli, a do tego mocno bije z obu rąk. Jest to dla mnie wielkie sportowe wyzwanie, z czego bardzo się cieszę - komentuje 33-latek.

- Trzeba będzie go zagryźć. Nie ma innego wyjścia. Tam trzeba będzie wszystko postawić na jedną kartę i z taką świadomością jadę do Moskwy – podsumowuje Kołodziej.

Pełna wersja artykułu na Polsatsport.pl >>

http://www.youtube.com/watch?v=AMtz2Gt9ojY