Miasto Wałcz

Patronat medialny


 

Krzysztof Cieślak- Moja kariera mogła zostać poprowadzona zupełnie inaczej, ale liczę na to, że pokażę jeszcze kibicom trochę dobrego boksu - mówi Krzysztof Cieślak (18-4, 5 KO) po rozwiązaniu kontraktu z grupą Babilon Promotion. "Skorpion" w poprzednim roku przegrał obie zawodowe walki, które stoczył w Oświęcimiu i Wołominie, jednak nie traci nadziei na sukcesy w przyszłości. 23 lutego podczas gali "Polsat Boxing Night" zmierzy się z Kamilem Łaszczykiem (11-0, 6 KO).

Dlaczego już nie jesteś pięściarzem grupy Babilon Promotion?
Krzysztof Cieślak:
Nasza współpraca nie układała się, miałem wrażenie, że mieliśmy siebie dość z Tomaszem Babilońskim. Mój kontrakt jeszcze obowiązywał jakiś czas, ale zostałem wykupiony przez mojego nowego menadżera.

Jak teraz będzie wyglądała twoja kariera?
KC:
W lutym najprawdopodobniej czeka mnie walka z Kamilem Łaszczykiem, choć nie podpisałem jeszcze kontraktu na ten pojedynek, ponieważ nie osiągnęliśmy porozumienia w kwestiach finansowych. Daję sobie jeszcze trzy lata boksowania, nie unikam wyzwań, biję się z mocnymi pięściarzami, ale uważam, że mój ostatni rywal był za silny. Nie był to wielki wirtuoz, ale wracałem w tamtym czasie po ciężkim wypadku motocyklowym, nie czułem się najlepiej i prosiłem promotora o słabszego rywala.

Jesteś zły za tę decyzję?
KC:
Jestem zły, że podpisałem kontrakt z grupą Babilon Promotion. Moim zdaniem moja kariera była źle poprowadzona, boksowałem zbyt często, mój organizm nie wytrzymał obciążeń jakie zostały na mnie narzucone, pojawiły się kontuzje, przemęczenie i nie boksowałem tak jakbym chciał. Po moim powrocie do Polski boksowałem niemal co miesiąc w walkach oficjalnych albo pokazowych, żaden młody organizm by tego nie wytrzymał. W wieku 18 lat zawodowy kontrakt zaproponował mi Pan Andrzej Wasilewski, zdecydowałem się jednak na współpracę z Babilon Promotion i to był błąd. Gdybym wybrał inną drogę, to mógłbym teraz być w zupełnie innym miejscu.

Mimo wszystko zdobyłeś kilka tytułów boksując w barwach Babilon Promotion...
KC:
Zgadza się, ale po zdobyciu młodzieżowego mistrzostwa świata IBF występowałem zbyt często i ten sukces został zaprzepaszczony. Rozstaliśmyłem się z Babilon Promotion i teraz liczę na współpracę z innymi grupami, choć jeśli kiedyś Tomasz Babiloński będzie potrzebował mojej pomocy, to może na mnie liczyć. Każdy z nas pójdzie swoją drogą i nie będziemy sobie przeszkadzać.