Miasto Wałcz

Patronat medialny


 

Krzysztof CieślakW niedzielę były młodzieżowy mistrz świata wagi super piórkowej Krzysztof Cieślak (18-3, 5 KO) doznał poważnego wypadku motocyklowego i musiał zrezygnować z planowanej na 29 lipca walki o pas WBC International kategorii lekkiej. "Skorpion" przebywa aktualnie w szpitalu ze złamanym obojczykiem oraz zerwanymi wiązadłami w barku. Pięściarz grupy Babilon Promotion pozostaje jednak w optymistycznym nastroju i liczy, że już za kilka miesięcy ponownie wejdzie do ringu.

- Jechałem pożyczonym od kolegi motocyklem ze zbyt dużą prędkością, złapałem pobocze przy zakręcie, zarzuciło mnie i straciłem kontrolę nad maszyną. Po spadku z motocykla uderzyłem w płot i oponę. Mogłem skończyć dużo gorzej, bo wypadek ponoć wyglądał okropnie. Ludzie myśleli, że nie przeżyłem, ale szybko trafiłem do szpitala. Pierwsze godziny były ciężkie. Nie mogłem nawet usiąść, bo od razu mdlałem. W poniedziałek wieczorem udało już mi się normalnie wstawać, więc nie jest tak źle - wspomina Cieślak.

- Dochodzę do siebie szybciej niż spodziewają się lekarze. Rehabilitacji jeszcze nie zacząłem, bo mam całe zdarte plecy, ale w przyszłym tygodniu powinienem już opuścić szpital. To już mój trzeci przypadek, kiedy ocieram się o śmierć, ale najwidoczniej coś mnie jeszcze czeka dobrego na tym świecie, bo Bóg nie pozwala mi odejść - mówi "Skorpion".

- Zakładam sobie, że za pół roku wrócę na ring i tak będzie. Jeszcze na pewno wrócę do boksu, nie powiedziałem ostatniego słowa. Pozdrawiam wszystkich kibiców i mam nadzieję, że już niedługo zobaczymy się podczas jakiejś gali - kończy 27-latek.