onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

W głównym wydarzeniu gali w Łomiankach Ewa Brodnicka (10-0, 2 KO) pokonała jednogłośnie na punkty  Elfi Philips (6-3-3, 2 KO), zdobywając wakujący pas EBU wagi lekkiej. Po dziesięciu rundach brzydkiej i chaotycznej walki sędziowie punktowali 98-92, 98-93, 98-93, jednak pojedynek był dużo bardziej wyrównany niż wskazywałaby punktacja.

Ton rywalizacji w przekroju całego boju nadawała agresywnie boksująca Belgijka, która ustępując Brodnickiej warunkami fizycznymi, starała się wchodzić jak najczęściej do półdystansu, gdzie zadawała serie ciosów. Polka przyjęła warunki zaproponowane przez rywalkę, momentami ją wyprzedzała, trafiając czystymi uderzeniami i bardzo często ratowała się klinczami.

W Łomiankach swoje walki wygrali również m.in. Nikodem Jeżewski, Robert Parzęczewski, Karolina Łukasik i Sasha Sidorenko.  

Add a comment

Najprawdopodobniej Belgijka Elfi Philips (6-2-3, 2 KO) będzie kolejną rywalką Ewy Brodnickiej (9-0, 2 KO), która ma wrócić na ring 19 grudnia podczas gali w Radomiu. Stawką pojedynku będzie wakujący pas mistrzyni Europy wagi lekkiej.

22-letnia Philips w tym roku stoczyła już trzy walki, notując dwa zwycięstwa i jeden remis. Dla Brodnickiej będzie to pierwsza w karierze walka o prestiżowy tytuł w zawodowym boksie. 

Europejska Unia Boksu proponowała Brodnickiej, aby ta w pojedynku o pas zmierzyła się ponownie z Ewą Piątkowską, jednak obóz 31-letniej "Kleo" nie chciał się zgodzić na takie rozwiązanie.

Add a comment

Niewykluczone, że Ewa Brodnicka (9-0, 2 KO) zaboksuje wkrótce o tytuł mistrzyni świata IBF wagi lekkiej z Victorią Noelią Bustos (14-3, 0 KO) - poinformowała Polska Agencja Prasowa. Do walki miałoby dojść w Argentynie.

26-letnia Bustos pas International Boxing Federation dzierży od dwóch lat. Argentynka po raz ostatni broniła swojego trofeum w sierpniu.

Add a comment

Takiego szumu, jaki przed swoją walką wywołały panie Brodnicka i Piątkowska dawno w polskim boksie nie było. Jeszcze dzień przed pojedynkiem dziewczyny kłóciły się o rękawice, w których miały walczyć. Po pojedynku, który zakończył się niejednogłośnym zwycięstwem Brodnickiej, od razu zaczęto dyskutować o werdykcie i rewanżowej walce. - Kiedyś do tego rewanżu może dojść. Natomiast podkreślam, jeśli do niego dojdzie, to tylko na moich warunkach - mówi w rozmowie z Po Gongu pięściarka Tymex Boxing Promotion.

Jaki smak ma zwycięstwo nad Ewą Piątkowską?
Ewa Brodnicka: Słodki, długo wyczekiwany, dający ogromną satysfakcję i ulgę po całej tej burzy medialnej. Przed walką byłam stawiana na straconej pozycji, ale udowodniłam, że za wcześnie mnie przekreślono. Czułam dużą presję otoczenia, bo ta walka niosła za sobą spory ciężar gatunkowy. Miałam wrażenie, że przygotowywałam się do tego pojedynku z pół roku, a przecież trenowałam dwa miesiące z lekkim hakiem. Dlatego satysfakcja ze zwycięstwa jest bardzo duża.

Czy ta walka jeszcze w piątek była zagrożona?
Zagrożona może nie, ale pojawił się spór o rękawice. W kontraktach było wpisane, jakie rękawice powinien dostarczyć nam organizator. Na liście znajdowały się między innymi Granty, ale ostatecznie do wyboru miałyśmy Everlasty lub Adidasy. Nowe, zapakowane, leżały na stole. Jednak okazało się, że Ewa chciała walczyć w Grantach, które przyniosła z domu. Mój team chciał, żeby organizator zapewnił nam takie same rękawice, ale że takich nie miał, to powstał problem. Ewa powiedziała do mnie, że walczy albo w Grantach albo wcale. Ostatecznie walczyłyśmy w Grantach, które załatwił Tomasz Babiloński, ale trochę czasu minęło zanim wszystko zostało ustalone.

Według regulaminu - w walce rankingowej - pięściarz może mieć swoje rękawice. Tylko osoba z komisji musi je przed walką obejrzeć.
Być może tak jest, ale nie spotkałam się wcześniej z czymś takim. Byłam przekonana, że rękawice załatwia organizator i byłam zaskoczona tym, że Ewa chciała walczyć w swoich. To nie jest tak, że nie chciałam boksować w Grantach. Po prostu zależało mi na tym, by mieć takie same rękawice jak rywalka, bo Granty naprawdę różnią się od Everlastów. W takich rękawicach jeszcze nie walczyłam. Można powiedzieć, że biłyśmy się na gołe pięści. W przyszłości chciałabym walczyć w bardziej europejskich rękawicach, bo po karierze bokserskiej zamierzam jeszcze coś robić i nie chcę się totalnie rozbić. Po walce chcieliśmy kupić te rękawice od Tomasza Babilońskiego, ale on sobie zażyczył za nie tysiąc euro. Nie skusiłam się na taką promocję.

Oglądałaś już swoją walkę z Ewą Piątkowską?
W poniedziałek oglądałam powtórkę i muszę przyznać, że bardzo się denerwowałam. Prawie spadłam z krzesła. Najbardziej podobał mi się doping moich fanów, dali czadu.

Werdykt wywołał sporo dyskusji, bo sędziowie byli niejednomyślni. Jak Ty oceniasz punktację?
Wiem, że sporo się dyskutuje o werdykcie, ale za bardzo się tym nie przejmuję. Oglądając powtórkę, punktowałam walkę i wyszło mi, że wygrałam dwoma punktami. W boksie nie liczy się ciosów, które lądują na gardzie lub prują powietrze. Liczą się ciosy, które dochodzą do celu. W tym pojedynku byłam bardziej precyzyjna od Ewy i dlatego wygrałam. Pewnie nie byłoby tego zamieszania, gdybym zwyciężyła przez nokaut. Choć, wtedy mogłyby się pojawić komentarze, że moja trenerka podglądała Piątkowską na Legii. Wszystkim się nie dogodzi.

Wiele osób zarzuca Ci, że dużo klinczowałaś. Taki był plan na pojedynek?
Po prostu realizowałam niemiecki plan na walkę. Wprawdzie miałam w klinczu robić więcej rzeczy, ale nie zawsze mi to wychodziło. Nie zgadzam się jednak z opiniami, że ściągałam przeciwniczkę za głowę lub faulowałam. Podobnie boksuje Bernard Hopkins i nikt nie ma do niego o to pretensji. To są wymówki Ewy i trenera Gmitruka, który przecież mógł jej powiedzieć w narożniku, żeby odskakiwała czy kontrowała. Nie zrobił tego i dlatego Piątkowska walczyła na moich warunkach.

Po pojedynku promotorzy Ewy Piątkowskiej zaczęli zgłaszać zastrzeżenia do nieprawidłowego ich zdaniem ochraniacza na tułów, który miałaś na sobie. Kto wydał zgodę na walkę w takim ochraniaczu?
Ochraniacz przed walką sprawdził sędzia ringowy, który nie stwierdził żadnych nieprawidłowości. Pas nie wychodził poza spodenki, czyli był właściwej wielkości. Zresztą takie ochraniacze są zatwierdzane przez federacje podczas walk o prestiżowe pasy. Dlatego śmieszą mnie protesty promotorów Ewy. Ona miała na sobie bardzo podobny ochraniacz, który zasłaniał jej większą cześć brzucha. Cała sytuacja jest próbą podważenia i zdeprecjonowania mojego zwycięstwa.

Po takich walkach kibice zwykle czekają na rewanż. Jesteś chętna, żeby po raz drugi skrzyżować rękawice z Ewą Piątkowską?
W tym momencie jeszcze nie wiem, bo chciałabym się nacieszyć zwycięstwem i pomyśleć o kolejnych walkach, ale nie mówię nie. Kiedyś do tego rewanżu może dojść. Natomiast podkreślam, jeśli do niego dojdzie, to tylko na moich warunkach, bo teraz to ja godziłam się na wszystko. Bardzo zależało mi na tym pojedynku, więc szłam na ustępstwa. Tym razem to Ewie powinno bardziej zależeć.

Gdyby obóz przeciwniczki zaproponował rewanż - na przykład - za pół roku, to jaka byłaby dzisiaj Twoja odpowiedź?
Nie, bo w tym czasie planujemy zupełnie inną walkę. Możliwe, że jeszcze w tym roku stoczę jakiś pojedynek rankingowy, a potem chcemy powalczyć o pas. Muszę się skupić na tym, nie mogę myśleć tylko o Piątkowskiej. Jeszcze przed galą Polsat Boxing Night obie mówiłyśmy w wywiadach, że po walce nie będziemy miały ze sobą nic wspólnego i każda pójdzie w swoją stronę. Nic się w tej kwestii nie zmieniło. Teraz nie ma sensu planować rewanżu.

Cały wywiad z Ewą Brodnicką na pogongu.wordpress.com >>

Add a comment

- Rozważamy złożenie protestu w sprawie walki Piątkowskiej z Brodnicką - powiedział ringpolska.pl Andrzej Wasilewski - współpromotor Ewy Piątkowskiej (7-1, 4 KO), która podczas sobotniej gali Polsat Boxing Night uległa niejednogłośnie na punkty Ewie Brodnickiej. Współwłaściciel grupy Sferis KnockOut Promotions ma zastrzeżenia m.in. do suspensorium, w którym boksowała zwyciężczyni pojedynku kobiet.

- To jest suspensorium treningowe do ćwiczenia ciosów na korpus i nie można z niego korzystać w oficjalnej walce - tłumaczy Wasilewski. - Trener Andrzej Gmitruk protestował w tej sprawie jeszcze przed rozpoczęciem walki, jednak jego uwagi zostały zignorowane przez sędziego i szefa związku boksu zawodowego Krzysztofa Kraśnickiego. Co do samej punktacji to w mojej opinii minimalnie, ale lepsza była Piątkowska, wygrała jednym bądź dwoma punktami. Przy mocnej nieświadomej antypatii sędzia mógł widzieć remis, ale nie wiem, jak mógł widzieć zwycięstwo Brodnickiej. 

- Kolejna sprawa to sposób prowadzenia pojedynku przez arbitra ringowego, który pozwalał na ciągłe klinczowanie przez Brodnicką. Klincz to oczywiście element bokserskiego rzemiosła, wykorzystuje się go, ale powinno się przy okazji próbować przeprowadzić jakąś akcję. Tutaj tego nie było, było po prostu trzymanie i blokowanie akcji Piątkowskiej przy biernej postawie sędziego - kontynuuje opiekun srebrnej mistrzyni WBC. 

Wasilewski skomentował także budzące sporo kontrowersji przerwanie tuż przed ostatnim gongiem walki Marcina Rekowskiego (16-2, 13 KO) z Nagym Aguilerą (20-9, 13 KO). - Przyznam, że nie oglądałem jeszcze na spokojnie całej walki po powrocie z USA, ale zamierzam to wkrótce zrobić i odniosę się do sprawy - stwierdził współpromotor "Rexa".

Add a comment

Ewa Brodnicka (9-0, 2 KO) pokonała niejednogłośnie na punkty Ewę Piątkowską (7-1, 4 KO) podczas gali Polsat Boxing Night w Łodzi. Po ośmiu zaciętych rundach jeden sędzia punktował 79-73 dla Piątkowskiej, z kolei dwaj pozostali wskazali na zwycięstwo Brodnickiej stosunkiem 77-75.

Pojedynek lepiej rozpoczęła Piątkowska, która po ciosie z lewej ręki posłała rywalkę na deski. W drugim starciu "Tygrysica" ponownie była zdecydowanie lepsza, ale od trzeciego starcia Piątkowska zaczęła mieć problemy z chaotycznym stylem Brodnickiej.

Kolejne starcia były bardzo wyrównane. Piątkowska pozwalała przeciwniczce na częste klincze, obie zawodniczki próbowały atakować, jednak ich ciosy rzadko dochodziły do celu. W finałowych minutach tempo walki spadło, ale żadna z pięściarek nie chciała dać za wygraną.

Ostatecznie po ośmiu rundach sędziowie wypunktowali niejednogłośną wygraną Brodnickiej, dla której było to najcenniejsze zwycięstwo w zawodowej karierze.

Add a comment

- Nie mogę doczekać się walki - mówi Ewa Brodnicka (8-0, 2 KO), która jutro na gali Polsat Boxing Night zmierzy się z Ewą Piątkowską (7-0, 4 KO). Pojedynek odbędzie się na dystansie ośmiu rund w kategorii super lekkiej.

Add a comment

Nie słabnie napięcie przed walką Ewy Brodnickiej (8-0, 2 KO) z posiadaczką pasa WBC Silver Ewą Piątkowską (7-0, 4 KO). Już za tydzień na gali Polsat Boxing Night pięściarki skrzyżują rękawice w pojedynku na szczycie polskiego kobiecego boksu.

- Piątkowska ma dużo do powiedzenia na mój temat kiedy nie ma mnie w pobliżu. Kiedy weszłam do garderoby przed naszym wspólnym występem w magazynie Puncher, to nawet nie podniosła głowy. Wyczułam u niej strach - przekonuje w rozmowie z Polsatsport.pl zawodniczka promowana przez Mariusza Grabowskiego.

- Wygrywam wojnę psychologiczną z Piątkowską. W programie Puncher ona była wyraźnie zdenerwowana, uciekała wzrokiem. Ewidentnie bała się, była spięta jak agrafka, wyglądała jakby była na środkach uspokajających. Wydaje mi się, że tak ją zestresowało wystąpienie przed kamerami i spotkanie swojej rywalki - twierdzi Brodnicka, która pomimo nagłej zmiany sztabu szkoleniowego jest zadowolona ze swoich przygotowań.

- Sparingi w Niemczech dały mi bardzo dużo, potem wróciłam do Polski i trafiłam pod opiekę Karoliny Łukasik. Forma jest naprawdę bardzo dobra - podsumowuje Brodnicka.

Pełna rozmowa z Ewą Brodnicką na Polsatsport.pl >> 

http://www.youtube.com/watch?v=9QtYFrjMR04

Add a comment

Spore poruszenie w polskim środowisku bokserskim wywołała niedawna informacja, że Karolina Łukasik-Koszewska kilka tygodni temu rozpoczęła współpracę trenerską z Ewą Brodnicką (8-0, 2 KO) i o fakcie tym nie poinformowała kolegów i koleżanek z Legia Fight Club, gdzie na co dzień trenuje, w tym rywalki swojej nowej podopiecznej Ewy Piątkowskiej (7-0, 4 KO). Ewa Brodnicka w zachowaniu swojej opiekunki nie widzi nic złego i sprawę bagatelizuje. 

- To nie było planowane zagranie, ale jeśli Ewa Piątkowska czuje się tak mocna i zapowiada, że mnie znokautuje, to nie powinna się przejmować tym, że ktoś zobaczy jej sparingi - komentuje z uśmiechem zawodniczka Tymex Boxing Promotion.

Nieco odmiennego zdania jest przygotowujący Piątkowską do walki Andrzej Gmitruk. - Myśmy się dowiedzieli dosłownie z prasy, że taka informacja jest. Jeśli jest coś takiego, to się informuje, podchodzi i mówi "pracuję w drugiej grupie" - ocenia słynny szkoleniowiec. 

Zdziwienia sytuacją nie kryje też kolega Piątkowskiej z sali treningowej Maciej Miszkiń. - To dla mnie zaskoczenie, tym bardziej, że obserwowałem Karolinę podczas jednego ze sparingów Ewy i dziwiło mnie, że jest tak mocno zainteresowana tym sparingiem. Nie mogła oderwać wzroku od ringu - opowiada "Handsome".

Walka Ewy Piątkowskiej z Ewą Brodnicką będzie jedną z atrakcji czwartej edycji gali Polsat Boxing Night, zaplanowanej na 26 września w Łodzi. W głównym pojedynku wieczoru Tomasz Adamek (49-4, 29 KO) zmierzy się z Przemysławem Saletą (44-7, 22 KO).

Add a comment