onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 



6 lipca w Rzeszowie siódma odsłona KnockOut Boxing Night. W walce wieczoru ulubieniec miejscowych kibiców Łukasz Różański zmierzy się z Izu Ugonohem.

Kiedy dowiedział się pan o walce z Ugonohem?
Łukasz Różański: Taka propozycja padła po raz pierwszy 2-3 tygodnie temu. Zgodziłem się od razu, negocjacje przebiegły błyskawicznie. Dla mnie to znakomita szansa, by usłyszała o mnie cała Polska i by moja kariera nabrała rozpędu. Wreszcie doczekałem się walki wieczoru i nie mogę tego zaprzepaścić.

Wcześniej otrzymał pan jednak inną propozycję.
Zgadza się, w walce wieczoru miałem walczyć z Arturem Szpilką. Było takie zapytanie i ja podobnie jak w przypadku Ugonoha byłem na tak, ale ostatecznie Artur nie wyraził zainteresowania takim pojedynkiem. Słyszałem, że ma walczyć z Dereckiem Chisorą i będę trzymać za niego kciuki, bo zawsze kibicuję Polakom. Wierzę, że jeszcze kiedyś będzie dane nam się zmierzyć. Teraz jednak skupiam się na batalii z Izu, bo to będzie na pewno równie duże wyzwanie jak starcie ze Szpilką. Jak nawet nie większe...

Ugonoh to będzie zdecydowanie najtrudniejszy rywal w pana karierze.
Nie chcę się za szeroko wypowiadać na temat jego umiejętności, bo jak jest naprawdę przekonam się 6 lipca w ringu. We wcześniejszych pojedynkach fajnie wyglądał na tle rywali, jednak tak szczerze to Izu nie ma przecież na rozkładzie żadnego wielkiego nazwiska.

Pełna treść artykułu na Sport.tvp.pl >>