onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

W sobotę na gali organizowanej w Nowym Jorku dojdzie do walki unifikacyjnej w wadze lekkiej pomiędzy Wasylem Łomaczenką (11-1, 9 KO) i Jose Pedrazą (25-1, 12 KO). Dla Ukraińca będzie to powrót na ring po operacji prawego barku. Łomaczenko doznał kontuzji w czasie majowej walki z Jorge Linaresem. Grudniowa walka będzie unifikacją tytułów WBA i WBO w kategorii lekkiej. Łomaczenko pas WBA wywalczył, wygrywając z Linaresem, z kolei Pedraza przejął tytuł WBO po zwycięstwie z Raymundo Beltranem. Transmisja w Polsacie Sport Extra. 

Agencja antydopingowa VADA i federacja WBC opublikowały raport z listopadowych testów przeprowadzonych w ramach Clean Boxing Program. 

Łącznie zarządzono 36 kontroli, z których wykonano 31. W przypadku pięciu pięściarzy, w tym dzierżących mistrzowskie pasy braci Charlo, nie można było wykonać testów, bo byli oni niedostępni dla ekipy VADA, co zagrożone jest karą grzywny lub zawieszeniem przez WBC. 

W żadnej z pobranych do kontroli próbek nie znaleziono zabronionych substancji. Wśród sprawdzanych zawodników znaleźli się m.in. Krzysztof Głowacki (dwie kontrole) oraz Deontay Wilder i Tyson Fury (odpowiednio dwie i trzy kontrole).

Donald Curry, Julian Jackson oraz James McGirt zostali wybrani do międzynarodowej bokserskiej galerii sław. Wyboru dokonali dziennikarze zajmujący się tematyką bokserską. Wszyscy mogli oddać głos nawet na pięciu pięściarzy.

O miejsce w Hall Of Fame walczył także Dariusz Michalczewski, jednak nie znalazł się wśród trzech pięściarzy z największą ilością głosów. O wejście do galerii sław mogą ubiegać się wybitni pięściarze, którzy nie boksują od co najmniej pięciu lat.

Donald Curry zdobywał mistrzowskie pasy w wadze półśredniej i super półśredniej, Julian Jackson dzierżył mistrzowskie tytuły kategorii super półśredniej i średniej, zaś James McGirt, który do dzisiaj pracuje jako trener, sięgał po pasy w wadze super lekkiej oraz półśredniej.

Do bokserskiej galerii sław wybrano także matchmakera i promotora Dona Elbauma, sędziego Guya Jutrasa, dziennikarza Lee Samuelsa oraz Teddy'ego Atlasa. Ceremonia wcielenia do galerii sław odbędzie się w czerwcu w Canasocie.

James Prince, menadżer Andre Ward (32-0, 16 KO), nie wyklucza, że były mistrz świata wag super średniej i półciężkiej może zdecydować się na powrót ze sportowej emerytury. 

Nazwisko 34-letniego Amerykanina było ostatnio wymieniane w kontekście możliwych walk ze zwycięzcą turnieju WBSS w limicie 168 funtów Callumem Smithem, królem dywizji junior ciężkiej Oleksandrem Usykiem, a nawet czempionem WBA, WBO i IBF wszech wag Anthonym Joshuą.

- Nigdy nic nie wiadomo, może będzie ciąg dalszy. Andre w tej chwili jest na emeryturze, ale myślę, że wszystko jest możliwe - i tak to zostawię. Jeśli zaistnieje właściwa sytuacja, to nigdy nic nie wiadomo - powiedział Prince. 

Andre Ward w swoim ostatnim występie, w czerwcu 2017 roku zastopował Siergieja Kowaliowa. Niedługo potem ogłosił, że kończy bokserską karierę.

28 listopada do sprzedaży trafiła nowa książka duetu Mike Tyson i Larry Sloman "Żelazna ambicja", ukazując się na polskim rynku nakładem Wydawnictwa SQN. Najlepiej to wydanie zapowie inny duet - największych polskich ekspertów pięściarstwa - Andrzej Kostyra i Janusz Pindera. Oddajemy im głos.

Fragment książki:
Jednego wieczoru walczyłem w Bostonie z Kilbertem Pierce’em. Prowadzili go bracia Petronelli, trenerzy konkurujący z  Cusem. Ich podopiecznym był między innymi Marvelous Marvin Hagler. Pierce był mistrzem regionu. Pojechaliśmy do Bostonu, tym razem Cus nam towarzyszył. Jeden z braci Petronelli powiedział mu, że będę walczył z wielkim, silnym i przerażającym facetem, na co Cus odparł: „Mój chłopak jest tu właśnie po to, aby pokazywać wielkim i przerażającym facetom, gdzie jest ich miejsce”. Strasznie się nakręciłem, ciśnienie dosłownie uchodziło mi uszami. Cus potrafił to we mnie wzbudzić, zamienić mnie w krwiożerczą bestię. Gdy tylko wypowiedział te słowa, byłem gotowy: „Dawaj, skurwielu, zaraz zacznę napieprzać cię po łbie”. Byłem gotów walczyć z tym gościem poza ringiem. Patrzyłem na braci Petronelli i myślałem: „Co ty, kurwa, wygadujesz? Też chcesz oberwać?”. O zadawaniu bólu rozmawialiśmy także na treningach. Na siłowni mieliśmy się uczyć, ale to była nauka poprzez zadawanie bólu. Cus często się śmiał, gdy dochodziły go krzyki ludzi z siłowni. Kochałem go za to. Nie tylko mnie w ten sposób trenował. Pewnego dnia Greg Walsh sparował z chłopakiem ważącym 135 kilogramów. To był pierwszy dzień tego chłopaka u nas. Rano siedział u nas w kuchni, gdzie godzinę przed planowanym sparingiem jadł płatki i wypił chyba ze dwa litry soku pomarańczowego. Cus wszedł akurat do kuchni i wrzasnął: „Co ty wyprawiasz? Przed wyjściem na ring nie możesz tyle jeść i pić”, na co koleś stwierdził, że nic mu nie będzie. Cus odciągnął wtedy Walsha na bok i powiedział mu, że ma wyprowadzać wyłącznie ciosy na korpus. Jeszcze przed końcem pierwszej rundy koleś wymiotował na czworakach. Nad nim stał Cus i powtarzał: „Co ci mówiłem? Co ci mówiłem?”. Tego samego dnia Cus wyrzucił tego chłopaka. Innym razem Walsh sparował z  wielkim czarnym facetem. Chłopak wchodził na ring, gdy Cus zauważył, że koleś nie ma ochraniacza na dziąsła. Stwierdził, że go zapomniał, więc Cus mu na to, że w takim razie nie może boksować. Wtedy gość poszedł do łazienki, zmoczył trochę papierowych ręczników, pozwijał je i wepchnął sobie w usta. „Nie możesz użyć tego jako ochraniacza!”, stwierdził Cus. „Nic mi nie będzie”, uznał pięściarz i wzruszył ramionami. Cus podszedł wtedy do Walsha i powiedział, żeby trafiał tego faceta wyłącznie podbródkowymi. Koleś wytrzymał półtorej rundy, a potem padł na kolana, plując krwią. „Co ci mówiłem? Trzeba było mnie słuchać!” Cus kazał mi łamać innym żebra nawet podczas sparingów! Moim sparingpartnerom mówił natomiast: „To jeszcze chłopak, ale nie myśl sobie, że możesz sobie z nim odpuścić. Daj z siebie wszystko”. Cus uwielbiał tych sparingpartnerów, którzy dawali mi wycisk i spuszczali łomot. Utrzymywał z nimi bliski kontakt i zapewniał im szczególne względy, bo wiedział, że to dla mnie dobry trening. Dbał o to, żeby nie poszli nigdzie indziej.

Już niedługo na kanale Wydawnictwa SQN pojawią się kolejne filmy z historiami opowiadanymi przez Kostyrę i Pinderę. Zachęcamy do zasubskrybowania kanału i włączenia powiadomień, żeby nie przegapić nowości.
Książka jest już dostępna w salonach empik w całej Polsce, a także na labotiga.pl, gdzie do każdej książki dołączana jest puszka napoju Black - do zamówienia tutaj: www.idz.do/ringpolska-tyson

W sobotę na gali w Quebecu Oleksandr Gwozdyk (16-0, 13 KO) sięgnął po pas WBC wagi półciężkiej, detronizując Adonisa Stevensona (29-2-1, 24 KO). Teddy Atlas, który stał w narożniku Ukraińca, mówi, że przy kolejnym zbieraniu typów do rankingu P4P ESPN (Atlas jest jednym z członków panelu rankingowego), zagłosuje na swojego podopiecznego. 

- Gdy do mnie zadzwonią z EPSN w poniedziałek, pytając, czy robię jakieś zmiany w moim top-10, odpowiem: Tak, umieszczam na liście Gwozdyka. Nie mam problemu z tym, że tak się złożyło, iż sam go trenuję i nie obchodzi mnie, co ludzie powiedzą - deklaruje słynny szkoleniowiec i zarazem ekspert amerykańskiej stacji.

- Kiedyś po jednej walce dałem w top-10 Łomaczenkę i wszyscy mnie wtedy zjechali, ale miałem to gdzieś - dodaje Atlas, którego dziesiątka P4P wygląda aktualnie następująco: Łomaczenko, Crawford, Spence Jr, Garcia, S.Alvarez, Gołowkin, Inoue, Usyk, E.Alvarez, Charlo.

Oleksandr Gwozdyk (16-0, 13 KO) awansował na drugą pozycję w rankingu komputerowym Boxrec wagi półciężkiej po sobotnim zwycięstwie nad Adonisem Stevensonem (29-2-1, 24 KO) w walce o pas WBC.

Liderem zestawienia Boxrec jest mistrz federacji WBO Eleider Alvarez, który wyprzedza Gwozdyka i czempiona WBA Dimitrija Biwoła. Stevenson po porażce spadł na piąte miejsce. 

Ranking Boxrec wagi półciężkiej: 1. Eleider Alvarez, 2. Oleksandr Gwozdyk, 3. Dimitrij Biwoł, 4. Badou Jack, 5. Adonis Stevenson, 6. Siergiej Kowaliow, 7. Artur Beterbijew, 8. Joe Smith Jr, 9. Marcus Browne, 10. Sullivan Barrera.

Były mistrz świata WBC wagi półciężkiej Adonis Stevenson (29-2-1, 24 KO), który po wczorajszej przegranej przez nokaut z Oleksandrem Gwozdykiem (16-0, 13 KO) trafił do szpitala, został wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej. U 41-letniego "Supermana" stwierdzono obrzęk i krwiak mózgu.

- Nie chcę zbyt dużo mówić na ten temat. Jestem teraz w szpitalu, chcę być przy nim i go wspierać - powiedziała "Montreal Journal" narzeczona Stevensona Simone God, która na początku listopada urodziła pięściarzowi córeczkę Adonię.

- Jesteśmy dla siebie partnerami w życiu i w biznesie. Adonis teraz odpoczywa, są dobre znaki i mamy nadzieję na najlepsze. Wierzę, że wyzdrowieje. Adonis bardzo kocha Adonię i będzie dla nie walczył - dodała.

Adoni Stevenson czempionem World Boxing Council był przez pięć lat. W swojej karierze dwukrotnie wygrywał z Andrzejem Fonfarą.

W pojedynku wieczoru gali w Quebecu Oleksandr Gwozdyk (16-0, 13 KO) zdetronizował mistrza świata WBC kategorii ciężkiej Adonisa Stevensona (29-2-1, 24 KO).

Niepokonany Ukrainiec w trzeciej rundzie posłał czempiona na deski, jednak sędzia ringowy nokdaunu nie zaliczył, interpretując go jako poślizgnięcie. Stevenson wrócił do gry i miał swój dobry moment w odsłonie dziewiątej, kiedy to wyraźnie zamroczył rywala. 

Gwozdyk zdołał jednak przetrwać kryzys i w jedenastym starciu znokautował słynnego "Supermana", kończąc jego panowanie na tronie World Boxing Counicl trwające od 2013 roku.

Trzech polskich pięściarzy zostało sklasyfikowanych w zaktualizowanych rankingach federacji WBA. Najwyżej plasuje się Kamil Szeremeta, który na liście challengerów wagi średniej jest czwarty.

W czołowych piętnastkach swoich kategorii wagowej zmieścili się ponadto Mateusz Masternak (dziesiąty w junior ciężkiej) i Maciej Sulęcki (dziesiąty w średniej). 

Pełne rankingi WBA - wszystkie kategorie wagowe >>

1 grudnia w Quebecu Adonis Stevenson (29-1-1, 24 KO) stanie do dziesiątej obrony pasa WBC wagi półciężkiej. Krytykowany do niedawna przez wielu za dobór średniej klasy rywali "Superman" po majowej konfrontacji z Badou Jackiem po raz kolejny podejmie się trudnego wyzwania, krzyżując rękawice z faworyzowanym Oleksandrem Gwozdykiem (15-0, 12 KO). 41-letni Haitańczyk zapewnia, że w boju z brązowym medalistą olimpijskim z Ukrainy da z siebie wszystko.

- Nie czuję na sobie żadnej presji, jestem stabilny finansowo i mógłbym zakończyć już karierę, gdybym tylko chciał. Nadal jednak czuję głód treningu i motywację, by być najlepszym. Mój cel to zostać bezdyskusyjnym mistrzem świata! - deklaruje Stevenson, który na rozkładzie ma m.in. Tony'ego Bellew, który niedawno dał dobrych kilka rund królowi dywizji junior ciężkiej Oleksandrowi Usykowi.

- Adonis za pokonanie Bellew nikt tak nie chwalił jak Usyka - zwraca uwagę trener "Supermana" Javan Hill i dodaje: - Teraz Adonis jest w pełni skoncentrowany na Gwozdyku, to będzie kolejny krok w jego sportowym dorobku.

Najnowsze komentarze