Patronat medialny


 


MargaritoWśród osób, które oczekują na ostateczne wieści na temat zakończenia negocjacji w sprawie walki pomiędzy Mannym Pacquiao (51-3-2, 38 KO) i Floydem Mayweatherem Jr (41-0, 25 KO), jednym z najbardziej zniecierpliwionych przedłużającymi się rozmowami jest Antonio Margarito (38-6, 27 KO). Były trzykrotny mistrz świata wagi półśredniej cały czas zajmuje pierwsze miejsce na liście pięściarzy, którzy są brani pod uwagę do walki z Filipińczykiem w razie fiaska negocjacji "walki stulecia". Meksykanin i cały jego sztab szkoleniowy głęboko wierzą, że pojedynek z "Pacmanem" zakończy się ich wygraną.

- Antonio bardzo chciałby walczyć z Pacquiao w listopadzie. Ten pojedynek już był z nami konsultowany i cały czas go chcemy. Antonio od zawsze powtarzał, że wie jak pokonać Pacquiao i cały czas to podtrzymuje. - mówi członek sztabu Meksykanina.

Jeśli Pacquiao ostatecznie osiągnie porozumienie z Floydem Mayweatherem, to Margarito w grudniu skrzyżuje rękawice w rewanżowym starciu z Miguelem Cotto.

Add a comment

Demetrius HopkinsW piątek były pretendent do mistrzowskiego tytułu wagi junior półśredniej Demetrius Hopkins (30-1-1, 11 KO) odniósł drugie zwycięstwo w tym roku pokonując jednogłośnie na punkty Mike'a Arnaoutisa. Dla 29-letniego pięściarza z Filadelfii była to zarazem druga wygrana po przejściu do kategorii półśredniej. Teraz bratanek słynnego "Kata" chciałby po raz kolejny spróbować swoich sił na mistrzowskim poziomie i ma nadzieję, że uda mu się doprowadzić do starcia z czempionem WBC Andre Berto (26-0, 20 KO).

- Czuję się gotowy na walkę o mistrzostwo świata w wadze półśredniej. Wiem, że Berto szuka rywala na jesień więc chciałbym mu powiedzieć, że ja jestem gotowy na pojedynek i poszukiwanie może zostać zakończone. On jest bardzo dobry pięściarzem, ale jestem pewny, że mam wystarczająco duże umiejętności, żeby go pokonać. - deklaruje Hopkins.

Nie wiadomo co na temat tej propozycji sądzi obóz Andre Berto, jednak w ostatnich dniach zaczęło się mówić o możliwości skonfrontowania tego pięściarza w kolejnej obronie tytułu WBC z Kermitem Cintronem.

Add a comment

Julio Cesar Chavez Jr25 września, prawdopodobniej na gali w Meksyku, po raz kolejny wyjdzie do ringu posiadacz srebrnego pasa WBC wagi średniej Julio Cesar Chavez Jr (41-0-1, 30 KO).

W kontekście wrześniowego występu promotor Meksykanina Bob Arum mówi o jego starciu ze swoim innym podopiecznym - czempionem WBA kategorii junior średniej Miguelem Cotto (35-2, 28 KO). Chavez Jr wie, że jako syn bokserskiej legendy musi być gotowy na każde wyzwanie.

- Zdaję sobie sprawę, że nazywam się Chavez i zawsze w stosunku do  mnie oczekiwania będą duże. Czuję tę presję, bo po ostatniej walce wielu ludzi uwierzyło we mnie - przyznaje pięściarz z Meksyku, który tydzień temu rozbił w dziesięciu rundach Johna Duddy.

Add a comment

Lucian Bute15 października to według boxingscene.com pewna już data kolejnej obrony pasa IBF wagi super średniej w wykonaniu Luciana Bute (26-0, 21 KO). Tym razem rywalem Rumuna, tradycyjnie na gali w Montrealu, będzie Jesse Brinkley (35-5, 22 KO).

Najprawdopodobniej podczas tej samej imprezy w ringu zaprezentuje się niedawny przeciwnik Bute - Librado Andrade (29-3, 22 KO).

Czynione są również starania, by w Montrealu zaboksował Kelly Pavlik (36-2, 32 KO), co miałoby pomóc "zbudować" walkę "Ducha" z Bute, ale wysokie wymagania finansowe Amerykanina czynią jego występ w Kanadzie mało realnym.

Add a comment

Dokładnie we wczorajsze południe, ze sporym politowaniem odebrałem informację, która mówiła, iż największa nadzieja skryzysowanej amerykańskiej wagi ciężkiej, Deontay Wilder (11-0, 11 KO) swój kolejny, jedenasty pojedynek stoczy z kolejnym, równie słabym, jak dziesięciu poprzednich, przeciwnikiem.

"Obóz Deontaya Wildera wybiera mu bardzo starannie rywali, jednak oni są za słabi. Rozumiem, że on dopiero zapoczątkował swoją karierę, ale poprzez dobór takiej klasy przeciwników, Wilder niczego się nie nauczy. Jeśli chce robić postępy, powinien mieć już lepszych przeciwników" - grzmiał równo rok temu znany trener, ekspert stacji ESPN, Teddy Atlas. Wilder, wówczas o bilansie sześciu pojedynków i sześciu zwycięstw przed czasem, rzeczywiście, mierzył się z przeciwnikami słabymi. Łączny rekord jego oponentów wynosił 14-25-4, co samo przez siebie sugeruję ich klasę, a raczej jej brak. Obóz młodego prospekta, a więc trenujący go bardzo znany niegdyś profi Mark Breland oraz promujący Richard Schafer kontrargumentowali w postaci małego doświadczenia Deontaya, poprzez które niewymagający przeciwnicy są koniecznością w jego nabieraniu. I rzeczywiście, podobne stwierdzenie ma rację bytu. Deontay przygodę z boksem rozpoczął relatywnie późno, w wieku 20 lat, pięściarstwo początkowo traktując jako możliwość zarobku ku ewentualnej niezbędnej pomocy chorej na rozszczep kręgosłupa córce. Brązowy medalista olimpijski na amatorstwie stoczył zaledwie 17 pojedynków, w tym jedną przegraną, z Krzysztofem Zimnochem. Wspomniany Schaefer z kolei obiecał, iż wraz z postępem czasu, przeciwnicy jego podopiecznego będą coraz lepsi.

12 miesięcy po tych słowach przyszedł czas na ich weryfikację i dla dyrektora Golden Boy Promotions nie jest ona pozytywna. W przeciągu roku Wilder stoczył 5 pojedynków, każdy z nich z równie słabym, niewymagającym przeciwnikiem. Zbiorczy bilans rywali wprawdzie pozytywnie wzrosną (20-14-6) jednak sam poziom sportowy już nie - żaden z ostatnich przeciwników Wildera nie miał prawa mu w jakikolwiek sposób zagrozić. Tylko jeden z nich, a mianowicie obrzydliwie otyły Alvaro Morales wytrzymał z nim dłużej niż jedną rundę. Najlepszy oponent 25-letniego prospekta, przynajmniej według bilansu, Ty Cobb (8-2) wprawdzie ma niezłą statystykę zwycięstw, jednak tylko jedno z nich zostało osiągnięte z zawodnikiem o pozytywnym (1-0, 0 KO) bilansie. I gdzie tu poprawa, panie Richardzie?

Add a comment

Czytaj więcej...

W pojedynku w kategorii junior ciężkiej rozegranym na gali w Stuttgarcie Łukasz Rusiewicz (8-9, 1 KO) uległ jednogłośnie na punkty (60-64, 60-54, 60-55) Rachimowi Czakijewowi (6-0, 5 KO).

http://www.youtube.com/watch?v=0di8M32A5JA

Cała walka Czakijew - Rusiewicz >> Add a comment

Czytaj więcej...

W oczekiwaniu na finalną walkę wieczoru podczas ostatniego ESPN Friday Night Fights, pomiędzy Demetriusem Hopkinsem (30-1, 11 KO) a Mikiem Arnaoutisem (22-6-2, 10 KO) znużony brakiem snu, trochę od niechcenia postanowiłem obejrzeć poprzedzające to wydarzenie niezbyt ciekawie zapowiadające się pojedynki. Na pierwszy ogień poszła konfrontacja młodego prospekta kategorii lekkiej, Francisco Contrerasa (14-0, 13 KO), którego nazwisku było mi, szczerze powiedziawszy, wielce anonimowe.

Zaiste, w sieci nie sposób było odnaleźć jakiekolwiek fragmenty jego występów. Wpisanie, trochę w akcie rozpaczy, jego nazwiska w wyszukiwarce anglojęzycznej wikipedii również nie przyniosło rezultatów w postaci chociażby stopniowego przybliżenia sylwetki tego pięściarza. Po siermiężnych poszukiwaniach, za pośrednictwem zachodniego portalu eastsideboxing.com, jedyną zdobytą informacją na temat tego zawodnika był fakt, iż 26-letni Dominikańczyk promowany jest przez prężnie rozwijającą się grupę TKO Promotions.

Zasiadając więc przed ekran monitora, sam nie wiedziałem, czego tak naprawdę się spodziewać po występie młodego prospekta, jednak nie oczekiwałem  fajerwerków. Contreras większość walk kończył szybko przed czasem, 11 spośród 13 zwycięstw przez nokaut zanotował w przeciągu dwóch pierwszych rund. W bilansie trudno doszukać się było jakiś olśniewających nazwisk. Chyba najbardziej znanym spośród wszystkich dotychczasowych przeciwników Dominikańczyka był Marteze Logan, znany, twardy tester dla młodych prospektów, który w przeciągu trwającej 8 lat kariery mierzył się z wieloma utytułowanymi zawodnikami tj. Steve Forbes czy Paul Williams. Logan, którego znakiem rozpoznawczym jest odporność na ciosy, był wówczas również jedynym, który wytrzymał na dystansie sześciu rund z Contrerasem.

Wstępnie anonsowanym jako przeciwnik Conterasa był dosyć znany, twardy Noe Bolanos (20-5-1). Jednak problemy zdrowotne uniemożliwiły Meksykaninowi występ na gali w Ontario. Zastępstwem dla 24-letniego Bolanosa był więc Portorykańczyk Eric Cruz (7-3, 7 KO), który, nieodzownie sprawdzając na boxrecu, przegrał jedynie poprzez niejednogłośną decyzję sędziów ze znanym ze sparingów z samym Manny'm Pacquiao, solidnym Davidem Rodelą.

Pojedynek odbyć miał sie na dystansie 8 rund. Osobiście liczyłem na to, iż walka nowo poznanego prospekta odbędzie się właśnie na całym dystansie. Miałem nadzieję bowiem, że chociażby częściowo zweryfikowana zostanie kondycja Contrerasa, gdyż wielokrotnie w podobnego rodzaju przypadkach zawodników kończących swoje pojedynku bardzo szybko, stoi ona na niskim poziomie.

Add a comment

Czytaj więcej...

31 lipca na ringu w Las Vegas Juan Manuel Marquez (50-5-1, 37 KO) po raz drugi zmierzy się z Juanem Diazem (35-3, 17 KO). Sequel pojedynku wybranego na walkę roku 2009 może okazać się dla Meksykanina przepustką do trzeciej walki z Mannym Pacquiao (51-3-2, 38 KO). Oscar De La Hoya - prezes Golden Boy Promotions zapewnia, że jeżeli Marquez wygra to on postara się zorganizować mu najlepszą z możliwych walk - to jest grudniowe starcie z Amirem Khanem (23-1, 17 KO) o mistrzostwo świata WBA w kategorii lekko półśredniej i trzecia walka z Pacquiao, jeżeli ten nie dogada się z Mayweatherem.

- On zawsze chciał Pacquiao. On zawsze marzył o kolejnej walce z Pacquiao. Jeżeli pokona Diaza, czego oczywiście nikt nie może zagwarantować, to będzie możliwość walki z Pacquiao, będzie możliwość walki z Amirem Khanem, będzie też wiele innych możliwości. Trzeba po prostu wygrać pojedynek z Diazem w dobrym stylu i wtedy będziemy się zastanawiać co dalej. Nie można sięgać za daleko w przyszłość. 31 lipca wcale nie będzie łatwo - powiedział De La Hoya.

Add a comment

Erik MoralesMarcowe zwycięstwo nad Jose Alfaro dodało Erikowi Moralesowi (49-6, 34 KO) pewności siebie. Były mistrz świata w trzech kategoriach wagowych, który właśnie kilka miesięcy temu powrócił do boksu z trwającej ponad dwa lata emerytury chciałby na początku przyszłego roku skrzyżować rękawice z Juanem Manuelem Marquezem (50-5-1, 37 KO).

- Bardzo chciałbym walki z Marquezem, może uda się w przyszłym roku. Będę starał się doprowadzić do tej walki. Na razie mam przed sobą jednak inną walkę i skupiam się na niej. Będę walczył w Meksyku, nie wiem jeszcze dokładnie gdzie. Miałem walczyć w Tijuanie, ale doznałem kontuzji dłoni i teraz myślimy nad innym rozwiązaniem. Mam ciekawe propozycje na sierpień i wrzesień. Zobaczymy którą z nich wybiorę. - powiedział w rozmowie z Edgarem Solorzano z boxingcommunity.org Meksykanin.

Add a comment