Patronat medialny


 



Kliczko Haye2 lipca w Hamburgu dojdzie do najbardziej oczekiwanej konfrontacji w bokserskiej wadze ciężkiej ostatnich lat. W boju o pasy federacji WBO, IBF i WBA oraz prestiżowy tytuł czempiona magazynu "The Ring" Ukrainiec Władimir Kliczko (54-3, 49 KO) zmierzy się z Anglikiem Davidem Haye (25-1, 23 KO). Fakt, że do pojedynku dojdzie w mieście nad Łabą, wielu kibiców postrzega jako korzystny dla Kliczki, który większość swoich dotychczasowych walk toczył właśnie w Niemczech. Sam "Dr Stalowy Młot" przekonuje jednak, że to nie miejsce rozgrywania walki będzie kluczowe dla jej rozstrzygnięcia.

- To nie było ze strony Haye'a żadne ustępstwo, bo ring wszędzie jest taki sam. Są cztery narożniki i jeden sędzia między tobą i rywalem. Wszystko sprowadza się więc do tego, jak walczysz, jak realizujesz swoje założenia taktyczne - twierdzi Kliczko. - To dla mnie bardzo ważna walka, bo po tym jak wygram z Davidem Haye, wspólnie z moim bratem Witalijem znajdziemy się w posiadaniu wszystkich czterech pasów wagi ciężkiej. Teraz brakuje nam tylko jednego - WBA, który należy do Davida Haye.

Kliczko zapewnia, że nie spełni się proroctwo "Hayemakera", który kilka dni temu stwierdził, że gdy znokautuje w lipcu Władimira, starszy z Kliczków - Witalij - zrezygnuje z wrześniowej walki z Tomaszem Adamkiem, by jak najszybciej pomścić porażkę brata. Ukrainiec nie chce nawet odpowiadać na pytania o zapisy w kontrakcie na wypadek swojej przegranej, bo, jak przyznaje, nie bierze pod uwagę takiego scenariusza.

- Nie ma takiej opcji. Wszystkie pasy wagi ciężkiej będą nasze, wiem o czym mówię! - szybko ucina wszelkie spekulacje Władimir Kliczko.