Patronat medialny


 

Władimir Kliczko w rozmowie z Przemysławem Osiakiem z "Przeglądu Sportowego" podzielił się swoimi wrażeniami z życia w atakowanych przez Rosjan Kijowie.

- Pierwsze dni były szokiem, ponieważ miało się wrażenie, że trwa jakiś straszny sen - przyznał były czempion wagi ciężkiej. - Ciągłe bombardowania, dźwięki eksplozji bomb, wystrzały... Wszystko wydawało się surrealistyczne. Teraz ten szok minął Część ludności wyjechała, część została. Spośród tych, którzy zawieźli swoje żony i dzieci w bezpieczne miejsca, niektórzy teraz wracają. Przyjeżdżają też ci, którzy mieszkali za granicami kraju. Losy, historie poszczególnych ludzi są zupełnie różne. Część niestety umarła, inni znajdują się w szpitalach.

- Na swoim przykładzie widzę, że niestety przywykam do zasypiania przy dźwiękach wybuchów. A sen jest bardzo ważny, ponieważ w pierwszych dniach wojny nie było go wcale. Sytuacja weszła w taką fazę, w której Ukraińcy się zjednoczyli, czują wzajemne wsparcie. Jestem z nich dumny jak nigdy. Jestem dumny, że jestem Ukraińcem! To wielki, zjednoczony, przyjazny i pokojowy naród. Nigdy nie byliśmy agresorami, lecz teraz przyszło nam agresywnie bronić własnego domu - mówi Kliczko.