Patronat medialny


 


Deontay Wilder uważa, że przegrana z Tysonem Furym wpłynęła mobilizująco na Władimira Kliczkę, który w sobotę w starciu z Anthonym Joshuą (18-0, 18 KO) spróbuje odzyskać pasy WBA i IBF wagi ciężkiej.

- On potrzebował też porażki, bo zapomniał już o pokorze - mówi czempion WBC. - Gdy ciągle wygrywasz przez ponad dekadę, zaczynasz się czuć niezwyciężony. Porażka go zdruzgotała, spadł na samo dno. A teraz się odbudowuje. Odzyskał głód walki. Ma inspirację, więc zobaczymy. 

- I tak najistotniejsze będzie to, co wydarzy się w ringu. Może znów pokazać się tak jak z Furym albo zaboksować jak Kliczko, którego znamy - używający lewego prostego i ustawiający rywala pod prawą rękę, tego nauczył go Emanuel Steward. Zobaczymy, co się wydarzy - analizuje Wilder, który wcześniej kilka razy deklarował, że wolałby, aby wygrał Joshua, choć rozum podpowiada mu, że zwycięży Kliczko.