Patronat medialny


 


Lennox Lewis jest zdania, że śmierć Emanuela Stewarda była przełomowym momentem w karierze Władimira Kliczki (64-4, 53 KO). Legendarny pięściarz przekonuje, że strata wieloletniego szkoleniowca i zastąpienie go niemającym większego doświadczenia trenerskiego Johnathonem Banskem kosztowała Ukraińca przegraną w starciu z Tysonem Furym.

- Gdyby Manny żył, Kliczko nadal byłby mistrzem i byłby lepszym pięściarzem. Dla mnie z Mannym w narożniku byłby faworytem przeciwko Joshule - stwierdził Lewis w rozmowie z PA Sports. - To dla Kliczki duża strata, bo on potrzebował Emanuela, ciężko jest go zastąpić.

- Kliczko teraz w zasadzie sam siebie trenuje, a tak się nie da. Kto ma więcej doświadczenia [Kliczko czy Banks]? Kto może komu radzić, co trzeba zrobić? Dużo zależy od tego, czy Kliczko słucha Banksa. W swojej ostatniej walce Kliczko go nie słuchał, a Banks mu podpowiadał dobre rzeczy - ocenił były król wszech wag, również były podopieczny Stewarda, dodając: - To jest też kwestia szacunku. Fakt, że Kliczko trzyma Banksa przy sobie, wskazuje na to, że ten szacunek jest i może Kliczko czuje, że ostatnim razem nie słuchał Banksa i w kwietniu będzie już inaczej. 

Władimir Kliczko przed szansą odzyskania mistrzowskich pasów wagi ciężkiej federacji WBA i IBF stanie 29 kwietnia, krzyżując rękawice z niepokonanym Anthonym Joshuą (18-0, 18 KO).