Patronat medialny


 


29 kwietnia w Londynie Władimir Kliczko (64-4, 53 KO) położy na szali swoją sportową przyszłość, krzyżując rękawice z niepokonanym Anthonym Joshuą (18-0, 18 KO). 40-letni "Dr Stalowy Młot" zdaje sobie sprawę, że w przypadku drugiej porażki z rzędu (poprzednią poniósł w listopadzie 2015 w boju z Tysonem Furym), jego dalsza pięściarska kariera stanie pod znakiem zapytania. Ukrainiec zapewnia jednak, że przed konfrontacją z dwumetrowym Brytyjczykiem nie zamierza dokonywać zmian w swoim sztabie. 

- Mój team pozostaje bez zmian - mówi Kliczko . - A jeśli ktoś ma wątpliwości co do którychś członków mojej ekipy, to ja te wątpliwości zniszczę!

- Wierzę w każdą osobę, która jest w mojej drużynie. Teraz przed nami wyzwanie, musimy coś udowodnić, przez tyle czasu nie wygrywaliśmy przecież bez powodu. Możemy poprawić błędy i wrócić do wygrywania. Popełniliśmy błędy, ponosząc porażkę, która okazała się bardzo motywująca - opowiada Kliczko, który od czasu śmierci swojego legendarnego trenera Emanuela Stewarda w 2012 trenuje pod okiem Johnathona Banksa. 

- Wiem, że to może dziwnie zabrzmieć, ale podczas treningu, sparingu czy walki, ja cały czas słyszę głos Emanuela. Wiem, co mi powie i czuję, jakby cały czas był ze mną. Nie jako duch - nazwijcie to jak chcecie - zdradza Władimir Kliczko, który przegrywając z Tysonem Furym poniósł pierwszą porażkę od ponad 11 lat.