Patronat medialny


 


Choć dziś rusza oficjalnie wielka promocja zaplanowanej na 29 kwietnia walki o pasy WBA i IBF wagi ciężkiej pomiędzy Władimirem Kliczką (64-4, 53 KO) i Anthinym Joshuą (18-0, 18 KO), wielu kibiców i bokserskich ekspertów powątpiewa, czy kończący w marcu 41 lat Ukrainiec rzeczywiście wyjdzie do ringu z niepokonanym Wyspiarzem. Do grona sceptyków zalicza się m.in. Janusz Pindera, który swoją opinię wygłosił w poniedziałkowym "Puncherze". 

- Wydaje mi się, że jest jeszcze jeden wariant, którego nie bierzecie pod uwagę. Mianowicie taki, że do tej walki w ogóle nie dojdzie - stwierdził ekspert bokserski w rozmowie z innymi gośćmi magazynu Polsatu Sport. - Zachęta jest oczywiście duża, bo w grę wchodzą ogromne pieniądze, a Kliczko trochę zapomniał już o porażce z Tysonem Furym. Ja rozmawiałem jednak z jednym ze sparingpartnerów Władimira z przygotowań do rewanżu z Furym i on powiedział, że Kliczko nie boksował dobrze. Wszyscy koledzy, którzy z nim sparowali też mówili, że już go łapie rdza, jest zdecydowanie gorszy niż wcześniej.

- I teraz wyobraźmy sobie taką sytuację: Kliczko będzie przygotowywał się jak zwykle perfekcyjnie - świetnie zorganizowane obozy, dobrani najlepsi sparingpartnerzy pod kątem Joshuy. On sam będzie widział, że nie jest w najwyższej formie. Inna sprawa to kontuzje, bo w tym wieku częściej się je łapie i może się coś wydarzyć. Ale gdyby Kliczko nie czuł się najlepiej, to nie wiem czy by zaryzykował... A nawet jeśli dojdzie do tego pojedynku to jestem przekonany, że górą będzie młodość, czyli Joshua - dodał Janusz Pindera.

Cała rozmowa na stronie polsatsport.pl >>