Patronat medialny


 


Tak mówi Władimir Kliczko, który na ringu w Manchesterze potwierdził, że 29 kwietnia zmierzy się z Anthonym Joshuą. To był niesamowity, długi bokserski wieczór w wypełnionej do ostatniego miejsca Manchester Arena. 21 tysięcy widzów nie ma prawa narzekać, dostali to czego chcieli. Były świetne, emocjonujące walki, był Michael Buffer oraz zapowiadane przez niego grzmoty i pioruny.

Każdy pojedynek miał swoją historię. Hosea Burton stracił pas mistrza Wielkiej Brytanii w wadze półciężkiej w samej końcówce pojedynku z Frankiem Buglionim, a Callum Smith, moim zdaniem przyszły mistrz świata wagi super średniej, ciężko znokautował ambitnego Luke’a Blackledge’a.

Podobnie potraktował Meksykanina Jose Cayetano były czempion Scott Quigg. Emocji nie brakowało też w starciu nowego, brytyjskiego mistrza świata wagi super muszej Chalida Yafai, a już to co pokazali Dereck Chisora z Dillianem Whytem w wadze ciężkiej, to temat na osobne, epickie opowiadanie.

Dawno nie widziałem takiej ringowej wojny. Obaj się szczerze nienawidzą, do tego stopnia, że Chisora podczas konferencji prasowej rzucił w Whyte’a stołem, za co zapłaci 25 tysięcy funtów kary. Ale gdy przyszło do walki, bili się uczciwie, bez fauli, z szacunkiem lecz bez taryfy ulgowej. Była to wojna na śmierć i życie, ostatecznie sędziowie wypunktowali 2:1 wygraną Dilliana Whyte’a choć bardziej sprawiedliwy byłby remis.

Ale na koniec i tak było to co najważniejsze: występ mega gwiazdy brytyjskiego boksu Anthony’ego Joshuy, który bronił mistrzowskiego pasa IBF w wadze ciężkiej z Amerykaninem Erikiem Moliną. A wokół ringu między innymi Władimir Kliczko, David Haye, Tony Bellew.

Pełna treść artykułu na Polsatsport.pl >>