Patronat medialny


 


- Najpierw się rozwiodę, potem odzyskam tytuł mistrza świata - oświadcza w rozmowie z Weszlo.com dwukrotny mistrz świata wagi junior ciężkiej Krzysztof Włodarczyk (51-3-1, 37 KO), który w kolejnej walce zmierzy się z Leonem Harthem (14-1, 10 KO). 10 grudnia na gali "Królowie Nokautu" we Wrocławiu "Diablo" zaboksuje z Niemcem o pas IBF Inter-Continental.

Jak idą przygotowania do gali we Wrocławiu?
Krzysztof Włodarczyk: Bardzo dobrze, czuję się świetnie, waga właściwie już jest, forma coraz lepsza. Jestem gotowy. Rywal to twardy, solidny bokser, choć nie żaden czempion. Ale przez lata się nauczyłem, że w naszej kategorii wagowej nikogo nie można lekceważyć, bo jeden cios może zakończyć pojedynek.

Przez tyle lat byłeś mistrzem świata, jak żyje się bez pasa?
Pewne rzeczy po prostu się zmieniają. Ty też tyle lat pracowałeś w jednej gazecie, a potem wiesz: przychodzą zmiany, kończy się umowa i już nie pracujesz. Bywa. Coś się skończyło, trochę szkoda. Ale ja się zdrowo prowadzę, duże kontuzje na szczęście mnie omijają. Jestem na dobrej drodze to tego, żeby znów być mistrzem świata.

Plan na najbliższe lata: odzyskać tytuł i zarobić na emeryturę?
Dokładnie: odzyskać pas mistrza świata, obronić go kilka razy i podziękować. Potem zainwestować mądrze pieniądze i dobrze żyć. Pewnie pójdę w nieruchomości, mam już z tatą plan. On ma łeb na karku i teraz go na pewno posłucham.

Zastanawiasz się czasem, co byś chciał robić na emeryturze?
Może otworzę coś bokserskiego. Chciałbym szukać młodych, zdolnych chłopaków, może zostanę promotorem. Szkoda tylko, że tych młodych coraz mniej, boks amatorski zdycha. Przykro patrzeć. Tragedia, a nawet gorzej: patologia.

Niech będzie, zmieniam temat, choć to nie znaczy, że przechodzimy do łatwych pytań. Mówią, że jesteś seksoholikiem…
Nie, wcale tak nie jest. Jestem normalnym facetem, z normalnymi potrzebami. Jak masz obok siebie piękną kobietę, to powiesz coś miłego. Facet musi być sobą – zdobywcą.

To twoje zdobywanie doprowadziło do tego, że żona przyłapała cię z inną.
No, zdarzyło się. Dopadła mnie sytuacja z pewną panią. Gdyby nie to, dalej bym był mistrzem świata. To i wszystkie awantury później, zniszczyły mnie psychicznie. Ciągle się kłóciliśmy. Tak się nie dało żyć. Gośka wiedziała, albo podejrzewała, że są inne kobiety.

A ty nie potrafisz się oprzeć kobietom.
Teraz już potrafię.

Co się zmieniło?
Osoby. Tobie pierwszemu to powiem: rozstaję się z moją żoną. W końcu, po tych wszystkich perypetiach. Klamka zapadła: coś się skończyło, każdy idzie w swoją stronę.

Pełna treść artykułu na Weszlo.com >> 

Kup bilet na galę "Królowie Nokautu", zobacz walki "Diablo", Cieślaka, Runowskiego, Zyśka >>