Patronat medialny


 


Obóz Władimira Kliczki (64-4, 53 KO) oczekuje od WBA i WBO podjęcia stanowczych działań po tym, jak dzierżący mistrzowskie pasy wagi ciężkiej tych federacji Tyson Fury (25-0, 18 KO) po raz drugi odwołał rewanż z Ukraińcem, tłumacząc się kontuzją. Do walki miało dojść najpierw w lipcu, a potem 29 października.

- Władimir jest totalnie rozczarowany, że ten facet znów się wycofał. Władimir jest jego zakładnikiem. Chce walczyć, trenuje. Pierwsza walka odbyła się prawie rok temu. Niech teraz federacje podejmą decyzję w sprawie tytułów, to już nie zależy od nas. Mamy nadzieję, że Władimir wkrótce zaboksuje - powiedział w rozmowie z EPSN.com menadżer "Dr Stalowego Młota" Bernd Boente.

Oficjalne pismo do władz federacji skierował natomiast prawnik Kliczki John Hornewer. Czytamy w nim m.in.: "W imieniu Władimira Kliczki i K2 Promotions prosimy o zbadanie sprawy pana Fury'ego w zgodzie z waszymi zasadami i przepisami oraz informowanie obozu Kliczki o postępach w sprawie i swoich decyzjach."

W pierwszej walce, do której doszło w listopadzie ubiegłego roku, Tyson Fury pokonał Władimira Kliczkę. Stawką pojedynku były należące wówczas do Ukraińca pasy IBF, WBA i WBO. Pierwsze z trofeów Brytyjczyk stracił, odmawiając walki z obowiązkowym challengerem IBF Wiaczesławem Głazkowem. Pozostałych dwóch tytułów olbrzym z Wilmslow miał bronić w rewanżu z Kliczką. Jest całkiem prawdopodobne, że Fury za brak ringowej aktywności może zapłacić odebraniem mu pasów WBA i WBO.