Patronat medialny


 



Kliczko Haye

W październiku ubiegłego roku jeden z najbarwniejszych pięściarzy wagi ciężkiej ostatnich lat Shannon Briggs podjął nieudaną próbę zdetronizowania czempiona WBC Witalija Kliczki. "Cannon" przed walką tradycyjnie mówił dużo i ciekawie, jednak w ringu dostał surową dwunastorundową lekcję wschodnioeuropejskiego boksu zakończoną dłuższym pobytem w szpitalu. 

Już za 11 dni w Hamburgu inny wielki "pyskacz" królewskiej dywizji David Haye (25-1, 23 KO) skrzyżuje rękawice z drugim z braci Kliczko - Władimirem. Jak przekonuje Briggs, który na własnej skórze przekonał się o sile jednego z mistrzów o nazwisku Kliczko, "Hayemaker" ma szanse na wygraną, ale powinien boksować bardzo mądrze taktycznie.

- Rozmawiałem z Davidem o tej walce. On widział, jak boksowałem z Witalijem, mając tylko jedną sprawną rękę. Powiedziął mi, że uważa, iż goście, których Kliczkowie nokautowali, to byli leszcze. Przyzanał, że mój występ przeciw Witalijowi zainspirował go. Poradziłem mu, by nie może pozostawał w dystansie na odległość długiego lewego prostego Władimira. Musi skracać dystans, omijać lewy prosty i dążyć do nokautu. On to wszystko już wie - zdradził Briggs w rozmowie ze znanym amerykańskim dziennikarzem Michaelem Marleyem.

Wszystko o walce Kliczko - Haye: materiały video, wywiady >>

-  Nie chcę wskazywać zwycięzcy walki, ale czuję, że zapowiada się wojna. David zdaje sobie sprawę, że wygrana w tym pojedynku może odmienić jego życie. Jest naprawdę naładowany - dodał "Cannon".