Miasto Mrągowo

Patronat medialny


 

Tyson Fury (32-0-1, 23 KO) jest przekonany, że jeśli kiedykolwiek doszłoby do jego walki z Anthonym Joshuą (24-2, 22 KO), jej wynik byłby z góry przesądzony. "Król Cyganów" jest pewien, że łatwo rozprawiłby się ze swoim rodakiem. 

- On nie pobiłby mnie nawet kijem baseballowym, gdy ja bym spał - stwierdził w rozmowie z IFL TV czempion WBC wagi ciężkiej, dodając przy okazji, że w przeszłości wielokrotnie próbował doprowadzić do konfrontacji z AJ-em. 

- Chciałem zrobić tę walkę co najmniej sześć razy w ciągu pięciu lat i zawsze bezskutecznie, bo miałem do czynienia z divą, która nie chce walczyć - oświadczył Fury. - Przed laty, gdy AJ był jeszcze niepokonanym królem nokautu, ludzie mówili: "może byłby w stanie wygrać z Furym". Ale potem leżał na deskach z Andym Ruizem Jr i ludzie zaczęli mówić: "Tyson miał rację, to kulturysta, jest bez szans". Potem wyglądał jak gów** w rewanżu z Ruizem, który zamiast trenować imprezował w Meksyku, a na koniec został pobity przez junior ciężkiego Usyka.

- Ten pociąg już odjechał. To ja teraz jestem królem wagi ciężkiej! - podsumował "Gypsy King", który jednak ma już podobno za sobą wstępne rozmowy w sprawie boju o cztery pasy ze zwycięzcą starcia Joshua - Usyk. Miałoby dojść do niego w grudniu.