Patronat medialny


 



Stacja BT Sport oficjalnie anonsowała dziś, że będzie brytyjskim nadawcą zaplanowanej na 9 października trzeciej walki Tysona Fury'ego (30-0-1, 21 KO) z Deontayem Wilderem (42-1-1, 41 KO) o pas WBC kategorii ciężkiej. Transmisja dostępna będzie w systemie PPV. Cena nie została jeszcze ogłoszona. 

Tymczasem w pojedynek, który pierwotnie odbyć miał się w lipcu, nadal nie wierzy Eddie Hearn. Promotor Anthony'ego Joshu twierdzi, że walka nie ma racji bytu bez brytyjskich fanów, którzy nadal nie mogą swobodnie podróżować do USA.

- Nie sprzedano żadnych biletów i nie ma absolutnie żadnej reklamy tej walki. Jestem pewien, że jeśli pojedynek się odbędzie, to ludzie obejrzą go w telewizji, ale nikt nie poleci do Vegas. Według mnie 75 procent widzów na rewanżu to byli Brytyjczycy, którzy przylecieli zza Oceanu. Teraz nie mogą - tłumaczy Hearn i dodaje, że w przypadku ponownego odwołania walki Fury powinien stracić pas WBC.

- Rozumiem, że dwuletnia absencja to skutek Covidu, ale gdy mijają dwa lata i wszyscy inni jakoś boksują, to trzeba na to jakoś zareagować! - apeluje szef Matchroom Boxing.