onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 



Wiele szczęścia miał w sobotę Tyson Fury (29-0-1, 20 KO), który mimo bardzo poważnie wyglądających rozcięć nad okiem zdołał przetrwać do ostatniego gongu walki z Otto Wallinem (20-1, 13 KO), wygrywając ostatecznie na punkty.

W opinii jednego z najlepszych pięściarzy globu Terence'a Crawforda pojedynek nie został przerwany tylko dlatego, że Brytyjczyk był faworytem promotorów, a w lutym ma zmierzyć się w rewanżu z czempionem WBC Deontayem Wilderem (41-0-1, 40 KO). Gdyby rywalizację zastopowano na prośbę lekarza, zwycięzcą przez techniczny nokaut ogłoszony zostałby Wallin, a rewanżowe starcie Fury'ego z Wilderem, które przynieść ma ogromne zyski, straciłoby rację bytu.

- Gdyby taką kontuzję miał ktokolwiek inny, ta walka zostałaby przerwana z powodu rozcięć - napisał na Twitterze Crawford.

Tyson Fury po walce z Otto Wallinem prosto z szatni został przewieziony do szpitala. "Królowi Cyganów" założono 47 szwów, jednak zdaniem promotorów boksera pojedynek z Wilderem nie jest w żaden sposób zagrożony.