onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 



Współpromotor Tysona Fury'ego (28-0-1, 20 KO) Bob Arum za niedorzeczne uznał słowa Deontaya Wildera (41-0-1, 40 KO), który niedawno stwierdził, że może zrezygnować z planowanego na luty rewanżu z "Królem Cyganów" i stanąć do unifikacyjnej walki o cztery pasy wagi ciężkiej ze zwycięzcą starcia Andy Ruiz Jr (33-1, 22 KO) - Anthony Joshua (22-1, 21 KO).

- Wiem, że Wilder ma kontrakt na pojedynek z Furym i jest w nim klauzula rewanżowa, bez względu na to, kto wygra - stwierdził szef Top Rank w rozmowie z Behind The Gloves. - Te dwie walki są zaklepane. Poza tym nie ma co mówić o walce Ruiza z kimkolwiek - zakładam że Ruiz pokona Joshuę - bo on będzie potem musiał walczyć z [oficjalnym pretendentem IBF] Kubratem Pulewem.

Zdaniem Aruma realnym zagrożeniem dla boju Fury'ego z Wilderem jest natomiast listopadowa konfrontacja "Bronze Bombera" z Luisem Ortizem (31-1, 26 KO).

- To bardzo niebezpieczna walka. Robienie jej jest głupotą, ale oni muszą ją zrobić. Rozmawialiśmy [z Alem Haymonem] o odwołaniu jej i organizacji Fury - Wilder jesienią. Ale Al nie mógł się z pojedynku z Ortizem wykręcić, bo gdy Ortiz dostał propozycję walki z Joshuą [w czerwcu], to obiecano mu rewanż z Wilderem - zdradził Arum.