onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 



Tyson Fury (27-0-1, 19 KO) "wyśmiał" rezolucję federacji WBC wyznaczającą jego i Dilliana Whyte'a (25-1, 18 KO) do walki eliminacyjnej o status obowiązkowego pretendenta do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej. Olbrzym z Manchesteru stanął przy okazji w obronie swojego rodaka, który jego zdaniem już dawno powinien zostać challengerem World Boxing Council.

- Ja nie potrzebuję żadnych eliminatorów. Ja już wcześniej walczyłem z Wilderem bez eliminatora - stwierdził Fury w rozmowie z Behind The Gloves. - Myślę, że WBC bardzo nieuczciwie traktuje Whyte'a. On już zaliczył kilka mocnych walk i wspiął się na szczyt drabiny rankingowej. Zaczynam wierzyć, że oni nie chcą, by on kiedykolwiek zaboksował o pas, bo nakazali mu pojedynek ze mną, a to dla niego gwarantowana porażka. 

Niepokonany Wyspiarz, dodał, że liczy, iż jeszcze w tym roku ponownie stanie w ringu z czempionem WBC Deontayem Wilderem (40-0-1, 39 KO).

- Myślę, że w grudniu 2019 dojdzie do naszego rewanżu i znów zobaczycie, jak spuszczam mu lanie - oznajmił Fury, który póki co 15 czerwca zmierzy się z Tomem Schwarzem (24-0, 16 KO).