onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 



Być może 1 czerwca swoją pierwszą walkę po podpisaniu kontraktu z telewizją ESPN stoczy Tyson Fury (27-0-1, 19 KO). Brytyjczyk wierzy, że nowy umowa pozwoli mu uniknąć takich sytuacji jak w grudniowym pojedynku z czempionem WBC Deontayem Wilderem (40-0-1, 30 KO), w którym - jak twierdzi - został skrzywdzony przez sędziów. 

- Zrobiłem wtedy wszystko, co mogłem, wygrałem wyraźnie, 10 rund do 2 - przekonuje Fury. - Jeśli w takim wypadku nie dostaje się zwycięstwa, to oznacza to, że wygrana za Oceanem jest wysoce nieprawdopodobna. 

- Może gdybym wygrał 12 z 12 rund, to znów dostałbym remis, kto wie? Wilder musi zrobić progres i to drastyczny. Ja się z nim w ringu dobrze bawiłem. Jeśli to miało być piekło [które zapowiadał], to nie jest to zbyt straszne miejsce. Oczywiście on bije najmocniej na świecie, ale podczas walki ciosów się nie czuje, ze względu na adrenalinę. Czuje się je dopiero następnego dnia - mówi niepokonany Wyspiarz i dodaje: - Jeśli jesteś skoncentrowany na rywalu, to widzisz wszystko. Zbieranie na głowę to część tej roboty. Dostajesz mocno, ale idziesz dalej, po prostu!