onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

1 grudnia w Los Angeles Tyson Fury (27-0, 19 KO) stanie do walki o pas WBC wagi ciężkiej z Deontayem Wilderem (40-0, 39 KO). Największym dotychczasowym sukcesem samozwańczego "Króla Cyganów" było zwycięstwo nad Władimirem Kliczką. Fury twierdzi, że pokonał legendarnego Ukraińca mimo fatalnej dyspozycji spowodowanej fizycznym wyczerpaniem po szybkim zrzuceniu wielu kilogramów. 

- Ludzie tego nie wiedzą, ale przed Kliczką byłem w bardzo, bardzo strasznej formie - przekonuje Brytyjczyk. - Na sali nie mogłem zrobić trzech rund sparingu, bo byłem bez sił. W baku było kompletnie pusto, jechałem na oparach. Usiadłem wtedy w gymie i pomyślałem sobie, że to kara za takie zrzucanie wagi. To był obóz odchudzający a nie treningowy.

- Jest wideo ze sparingu - sparuję na nim dwie czy trzy rundy i zbieram po twarzy od każdego. Mój tata mówi wtedy, żeby odpuścili mi, bo złapię jakieś rozcięcie. Ja odpowiadam, żeby nie przerywali. To było straszne - wspomina olbrzym z Wilmslow i dodaje: - W tamtej walce to było może 50 procent mnie, a mimo wszystko poradziłem sobie z wielkim czempionem.