Patronat medialny


 


Jay Deas, trener i menadżer Deontaya Wildera (42-0-1, 41 KO), uważa, że jego podopieczny znokautowałby Tysona Fury'ego (29-0-1, 20 KO) w pierwszej walce, gdyby był nieco cięższy.

- To był wówczas jeden z problemów - Deontay był tak podekscytowany tym pojedynkiem, że nie odżywiał się odpowiednio - przekonuje w rozmowie ze Sky Sports Deas, który liczy, że tym razem "Bronze Bomber" wniesie na wagę około 100 kilogramów.

- On ważył wówczas w dniu walki 209 funtów [94,8 kg]. W momencie, gdy posyłał na deski Fury'ego w dwunastej rundzie miał już pewnie ze 200 funtów, czyli praktycznie był junior ciężkim. Teraz już tego nie chcemy. Chcemy, by Deontay był większy i silniejszy. - deklaruje opiekun niepokonanego Amerykanina.

Zdaniem Deasa Tyson Fury popełnił błąd, tuż przed zbliżającym się pojedynkiem zwalniając z funkcji trenera Bena Davisona i zastępując go SugarHillem Stewardem.

- Zawsze, gdy zawodnik rozstaje się z trenerem, z którym osiągnął tyle wspaniałych rzeczy, jest to przewaga dla jego przeciwnika. Chemia nie rodzi się w ciągu jednego wieczoru. Ben nie był dla Tysona tylko trenerem, był dla niego jak brat, powiernik, przyjaciel, terapeuta. Takich ludzi nie spotyka się codziennie. Steward to dobry trener, ma świetne korzenie, wywodzi się z Kronk Gymu, ale wskakuje od razu przed wielką walką - ocenia Jay Deas.