onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

Dominic Breazeale (20-1, 18 KO) postara się 18 maja zafundować pierwszą porażkę czempionowi WBC wagi ciężkiej Deontayowi Wilderowi (40-0-1, 39 KO). "The Trouble" jest jednak przekonany, że już po walce z Tysonem Furym w rekordzie "Bronze Bombera" figurować powinna jedna przegrana.

- Nie mam co do tego wątpliwości. Nie chciało mi się zostawać w hali po tamtym pojedynku - wspomina challenger World Boxing Council. - Gdy ogłoszono remis, wszyscy czekali na wywiady. Ja byłem tak zdegustowany, że musiałem wyjść. Nie ma mowy, by tam można było wypunktować remis!

- Oczywiście rozumiem, że to Wilder był mistrzem, że posłał Fury'ego na deski i że trudno się pogodzić ze zmianą właściciela pasa. Ale przecież Fury dal tam Wilderowi szkołę boksu. Facet o jego wzroście i wadze robiący takie rzeczy.... szacunek! Czapki z głów. Dla mnie Fury zdecydowanie wygrał tamten pojedynek, wyraźnie - dodaje "The Trouble".