onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

Mistrz WBC wagi ciężkiej Deontay Wilder (40-0-1, 39 KO) z rezerwą podchodzi do spekulacji medialnych, jakoby pod koniec roku miałby zmierzyć się z szykującym się rzekomo do powrotu między liny Władimirem Kliczką (64-5, 53 KO). 

- On nadal jest kimś, nadal jest Kliczką, dokonywał w swojej karierze niesamowitych rzeczy i nie można mu tego odebrać. Ja sam wiele się od niego nauczyłem, jednak w boksie nie można tak po postu wrócić, trzeba się odbudować. Zwłaszcza przed walką z kimś takim jak ja, bo ja wychodzę do ringu, by wykończyć rywala. Ja w ringu się nie bawię - twierdzi "Bronze Bomber", którego menadżerem jest Shelly Finkel, swego czasu współpracujący z legendarnym "Dr Stalowym Młotem".

- Szczerze to nie sądzę, by on chciał tej walki. Kliczko mógł wiele razy zmierzyć się ze mną, ale nigdy nie wymienił mojego nazwiska, bo wiedział, że to byłaby dla niego niebezpieczna walka - przekonuje Amerykanin. 

Deontay Wilder kolejny pojedynek stoczy 18 maja na Brooklynie, mierząc się z obowiązkowym pretendentem WBC Dominikiem Breazealem (20-1 18 KO).