onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

Nie milkną echa sobotniego werdyktu w zakończonej niejednogłośnym remisem walce o pasy WBC wagi ciężkiej pomiędzy Deontayem Wilderem (40-0-1, 39 KO) i Tysonem Furym (27-0-1, 19 KO). Większość komentatorów krytykuje sędziego Alejandro Rochina, który pojedynek wypunktował 115-111 dla Wildera. Meksykańskiemu arbitrowi oberwało się m.in. od dziennikarza "The Ring" Michaela Woodsa.

"Alejandro Rochin popsuł ten weekend. Zła punktacja. Naprawdę zła. 115-111 dla Wildera jest nie do obrony, nie w moich oczach i nie jestem sam. Ta punktacja uwiarygadnia teorie spiskowe, które mówią, że remis był na rękę promotorom, by mogli zorganizować lukratywny rewanż. Tak jak Rochin widział tę walkę mało kto poza członkami ekipy Wildera. To kolejny arbiter, któremu niezbędna jest operacja oczu." - napisał na Twitterze ekspert "Biblii Boks".

W obronie swojego rodaka stanął szef federacji WBC Mauricio Sulaiman, który już wcześniej deklarował, że remis jest w jego opinii sprawiedliwym wynikiem sobotniej potyczki.

"Drogi przyjacielu, stać cię na lepsze rzeczy. Wilder prawie znokautował Fury'ego! Spisek, żeby wyszedł remis? Nie zgrywaj Sherlocka Holmesa. Rochin to porządny członek naszej rodziny, uczciwy i bardzo kompetentny. Może i przegapił rundę czy dwie, ale kilka było wyrównanych." - stwierdził Sulaiman.