onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

Mistrz świata WBC wagi ciężkiej Deontay Wilder (40-0-1, 39 KO) nie ma żadnych wątpliwości, że w sobotniej walce z Tysonem Furym (27-0-1, 19 KO) zasłużył na zwycięstwo. Pojedynek, w którym w większości rund przewagę miał Fury ale to Wilder dwukrotnie posyłał rywala na deski, zakończył się remisem. 

- Żeby pokonać mistrza, musisz go zdominować - przekonuje "Bronze Bomber". - A to ja byłem bardziej agresywny i zadawałem efektywniejsze ciosy. Zobaczyliście Fury'ego w najlepszej formie, ja nie pokazałem się najlepiej, a mimo to i tak zrobiłem robotę!

Wilder w przeciwieństwie do większości swoich fanów nie chce roztrząsać tematu liczenia Fury'ego w ostatniej rundzie, które zdaniem niektórych trwało zbyt długo.

- Jack Reiss to niesamowity sędzia, z którym miałem przyjemność współpracować przy kilku okazjach i spisywał się wtedy świetnie. Prawdziwymi zwycięzcami są tutaj kibice. Nie mogę doczekać się walki Fury - Wilder 2, by zakończyć wszystkie kontrowersje raz na zawsze - deklaruje olbrzym z Alabamy, który w sobotę po raz ósmy obronił pas World Boxing Council.