onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 



Bryant Jennings (19-1, 10 KO) nie wystraszył się króla wagi ciężkiej Władimira Kliczki (64-3, 53 KO) i przez dwanaście rund pojedynku o pasy WBA, WBO i IBF robił wszystko, co mógł, by zaszokować bokserski świat. Ostatecznie jednak Amerykanin zszedł z ringu pokonany. Po walce jedyny pogromca Artura Szpilki skrytykował werdykt sędziów, którzy punktowali 116-111, 116-111, 118-109.

- Nie zgadzam się z tak wyraźną różnicą punktową - powiedział Jennings, podkreślając jednocześnie, że Kliczko utrudnił mu zadanie częstymi klinczami.

- Gdy tylko zaczynałem bić, on przytrzymywał. Wtedy biłem na korpus. Trafiłem go tam chyba ze sto razy, jednak na głowę niewiele - stwierdził filadelfijczyk, który dzięki dużej liczbie uderzeń na dół zdystansował rywala w oficjalnych statystykach ciosów pod względem tzw. "ciosów mocnych" (power punches).