onet.pl sport



Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

Kubrat Pulew (28-1, 14 KO) nie chce już dłużej czekać a mistrzowską walkę z Anthonym Joshuą (23-1-1, 21 KO). Bułgar będący obowiązkowym pretendentem do pasa IBF kategorii ciężkiej miał boksować o tytuł już w zeszłym roku, gdy czempionem był jeszcze Andy Ruiz Jr. Pulew zgodził się jednak, by Ruiz stanął do rewanżu z Joshuą, pod warunkiem - co potwierdziła w swoim komunikacie International Boxing Federation - że zwycięzca starcia Ruiz - Joshua zmierzy się z nim do maja 2020 roku. 

Do konfrontacji bułgarskiej "Kobry" z AJ-em, który w grudniu udanie zrewanżował się Ruizowi, dojść miało 20 czerwca, ale walka została odwołana z powodu pandemii koronawirusa. Ostatnio pojawiły się spekulacje, że Joshua zamiast z Pulewem miałby skrzyżować rękawice z Tysonem Furym (30-0-1, 21 KO), płacąc jednocześnie challengerowi IBF tzw. odstępne za dodatkowych kilka miesięcy oczekiwania. Pulew w rozmowie z Yahoo Sports zdecydowanie wykluczył taki scenariusz.

- Nie zgodziłbym się na to - oświadczył Bułgar. - Raz już to zrobiłem dla Joshuy, godząc się na jego walkę z Ruizem. To było wbrew przepisom IBF, ale poszedłem na kompromis. Starczy tego! Nie wiem, dlaczego ciągle przesuwają termin, zamiast ustalić już datę i zabrać się do pracy. Chcę już wygrać tę walkę - widzę jak on się mnie boi, tak mistrzowie się nie zachowują!

- Nawet Mike Tyson i Evander Holyfield wracają na kolejny pojedynek, to są prawdziwi wojownicy, nie to co Joshua. Minął rok, a oni ciągle mają jakieś wymówki. Joshua ma teraz dwa wyjścia - albo walczy ze mną albo oddaje pas! - zakomunikował Kubrat Pulew.