onet.pl sport


ARTV Chicago




Przegląd Sportowy





   
BRK Gladiator

Patronat medialny





 

 

 

 

Ostatnio zarejestrowani

  • shryne11
  • shryne10
  • Shryne23
  • boxingfan88
  • tobac



<a href="https://www.ebilet.pl/sport/sporty-walki/boxing-night/" target="_blank"><img src="http://www.ringpolska.pl/images/banners/legionowo_2017_noflash.jpg"></a>

W kwietniu nowojorski sąd podejmie decyzję w sprawie apelacji złożonej przez obóz Aleksandra Powietkina (31-1, 23 KO). Wcześniej ława przysięgłych sądu w Nowym Jorku po zapoznaniu się z analizami biegłych z zakresu medycyny sportowej uznała, że rosyjski pięściarz złamał przepisy antydopingowe, sięgając po zakazane meldonium po 1 stycznia 2016 roku, kiedy to trafiło ono na listę środków zakazanych. 

Orzeczenie sądu było częścią procesu, jaki ekipie Powietkina wytoczyli reprezentanci mistrza WBC wagi ciężkiej Deontaya Wildera (38-0, 37 KO), żądając wypłaty gaży za walkę, którą odwołano z winy rosyjskiego challengera po tym, jak wykryto u niego meldonium. 

Stanowisko nowojorskich ławników w kwestii meldonium było dla federacji WBC jedną z przesłanek dla ukarania Powietkina zakazem boksowania o swoje tytuły i grzywną wysokości 250 tys. dolarów. Ze swoich rankingów Rosjanina usunęła także federacja IBF.

Andriej Riabiński, promotor Aleksandra Powietkina (31-1, 23 KO), nie załamuje rąk po ogłoszeniu przez federację WBC kary dla jego zawodnika. Rosjanin, który w ubiegłym roku dwukrotnie wpadał podczas kontroli antydopingowych, został ukarany bezterminowym zawieszeniem i grzywną wysokości 250 tysięcy dolarów. 

- Będziemy boksować w innych federacjach. A z WBC uporządkujemy sprawy - skomentował postanowienie World Boxing Council szef grupy Mir Boksa.

Aleksander Powietkin mimo sankcji ze strony WBC nie powinien mieć problemów z występami na rosyjskich ringach i z licencją bokserską rodzimej federacji. Warto przypomnieć, że już po ogłoszeniu w grudniu pozytywnych wyników badań Powietkina pod kątem ostaryny pięściarz Riabińskiego wyszedł do ringu na gali w Jekaterynburgu i znokautował Johanna Duhaupas.

Federacja WBC ukarała Aleksandra Powietkina (31-1, 23 KO), który w ciągu ostatnich miesięcy dwukrotnie był przyłapywany na stosowaniu niedozwolonych środków dopingujących. Rosjanin musi zapłacić 250 tys. dolarów kary oraz zawieszono go bezterminowo w prawach do walki o pasy mistrzowskie federacji WBC.

Jeśli Powietkin wyrazi chęć boksowania o tytuły World Boxing Council w przyszłości, będzie musiał poddać się rocznemu specjalnemu programowi badań antydopingowych, który sam sfinansuje. Jeśli po dwunastu miesiącach testy nie wykażą żadnych śladów przyjmowania zabronionych środków, Rosjanin będzie mógł poprosić o powrót do rankingów WBC.

W maju ubiegłego roku w organizmie Powietkina wykryto meldonium, przez co odwołano jego pojedynek z Deontayem Wilderem. W grudniu z kolei Powietkina przyłapano na stosowaniu nielegalnego prohormonu Ostaryny.

Kary nałożone przez WBC nie oznaczają, że Powietkin nie będzie mógł w ogóle boksować. Rosjanin pomimo całej sytuacji nie powinien mieć problemów z uzyskaniem bokserskiej licencji w swoim kraju.

Prezydent federacji WBC Mauricio Sulaiman zasugerował, że po wyroku nowojorskiego sądu, który orzekł, że Aleksander Powietkin (31-1, 22 KO) po zakazane meldonium sięgnął w okresie bezpośrednio poprzedzającym planowaną na maj 2016 walkę z Deontayem Wilderem (37-0, 36 KO), na rosyjskiego pięściarza może zostać nałożona kara.

Wcześniej władze World Boxing Council odstąpiły od ukarania Powietkina, oceniając, że aktualna wiedza nie pozwala jednoznacznie potwierdzić, iż meldonium do organizmu pięściarza trafiło po 1 stycznia 2016 roku, kiedy to zostało wprowadzone na listę środków dopingujących. - Śledzimy przebieg procesu i jego wyniki i w najbliższym czasie wydamy oficjalną decyzję w sprawie tego dochodzenia - powiedział Sulaiman. 

Aktualnie WBC bada także drugą dopingową wpadkę Powietkina z ubiegłego roku - zawodnik grupy Mir Boksa miał stosować ostarynę przed grudniowym starciem z Bermanem Stivernem (walkę ostatecznie odwołano). Póki co Rosjanin został czasowo usunięty z rankingu wagi ciężkiej, tracąc pozycję pretendenta do tytułu.

Andriej Riabiński potwierdził w rozmowie z agencją Tass, że mimo ubiegłorocznych wpadek dopingowych Aleksander Powietkin (31-1, 22 KO) nie zawiesi rękawic na kołku. Rosjanin, u którego w ostatnich miesiącach wykrywano meldonium i ostarynę, zniknął niedawno z rankingu federacji WBC, któremu do tej pory przewodził jako oficjalny pretendent do tytułu mistrzowskiego.  

- Oczywiście będziemy organizować kolejne walki Aleksandrowi i będziemy boksować pasy innych federacji. Jego kariera się nie zakończy - oznajmił szef grupy Mir Boksa.

Ekipa Powietkina przegrała wczoraj przed nowojorskim sądem pierwszą część procesu w sprawie odwołania ze względu na pozytywny wynik testu dopingowego Rosjanina walki z Deontayem Wilderem (36-0, 37 KO) planowanej na maj 2016 roku. Porażka może kosztować Mir Boksa 4,5 miliona dolarów.

Przedstawiciele Riabińskiego zapowiadają jednak apelację i wniosek o zmianę składu ławy przysięgłych. Druga część procesu ma ruszyć w kwietniu. 

Już w poniedziałek może zapaść werdykt przed nowojorskim sądem w procesie, jaki obóz Deontaya Wildera (37-0, 36 KO) wytoczył ekipie Aleksandra Powietkina (31-1, 22 KO) w związku z odwołaniem zaplanowanej na maj ubiegłego roku walki o pas WBC wagi ciężkiej po tym, jak w organizmie Rosjanina wykryto ślady zakazanego meldonium. 

W piątek zakończyły się przesłuchania pięściarzy i członków ich ekip. O opinie poproszono także ekspertów, którzy nie byli zgodni co do tego, czy Powietkin sięgnął po meldonium przed czy po 1 stycznia 2016, kiedy to trafiło ono na listę środków dopingujących. 

Powietkin zeznał, że zażył meldonium za radą lekarza na przełomie sierpnia i września podczas górskiego obozu treningowego, by wzmocnić swoje serce w okresie intensywnego wysiłku. 

Przedstawiciele Deontaya Wildera żądają od promującej Aleksandra Powietkina grupy Mir Boksa odszkodowania wysokości 5 milionów dolarów. Równolegle toczy się proces, w którym Rosjanie zarzucają ekipie Amerykanina zniesławienie, domagając się zadośćuczynienia w kwocie 34,5 miliona.

Aleksander Powietkin (31-1, 22 KO) po tym jak po wpadce dopingowej  jak stracił miejsce w rankingach wagi ciężkiej federacji WBC i IBF może spróbować powalczyć o pas federacji IBO. To, że droga do tytułu International Boxing Organization stoi przed Rosjaninem otworem, potwierdził w rozmowie z agencją Tass przedstawiciel federacji. 

- Powietkin może być pretendentem do pasa IBO. Nie toczył walk pod egidą IBO, więc nie możemy go karać. W tej chwili znajduje się na trzeciej pozycji naszego rankingu - cytuje swoje źródło Tass.

Tytuł mistrzowski IBO w kategorii ciężkiej przez lata należał do Władimira Kliczki, który w listopadzie 2015 roku stracił go na rzecz Tysona Fury'ego, odpoczywającego aktualnie od boksu. 

Przed sądem w Nowym Jorku toczy się proces pomiędzy obozami mistrza świata WBC wagi ciężkiej Deontaya Wildera (37-0, 36 KO) i byłego pretendenta do tytułu Aleksandra Powietkina (31-1, 22 KO). Sprawa dotyczy konsekwencji odwołania planowanej na maj walki pięściarzy po tym, jak okazało się, że w organizmie challengera wykryto śladowe ilości zakazanego od stycznia 2016 roku meldonium. 

Amerykanie żądają od ekipy rywala odszkodowania finansowego wysokości 5 milionów dolarów za odwołanie pojedynku. Rosjanie w osobnym pozwie oskarżają oponentów o zniesławienie i inne straty domagając się zadośćuczynienia w kwocie 34,5 miliona.

W ramach postępowania obóz Powietkina przedstawił analizy holenderskiego eksperta, które dowodzą, że rosyjski bokser po meldonium sięgnął jeszcze w 2015 roku, gdy nie znajdowało się ono na liście środków dopingujących. Team Wildera pozwał na świadków dwóch specjalistów z USA, którzy z kolei zaprezentowali ekspertyzę stojącą w sprzeczności z opinią Holendra. 

Warto przypomnieć, że wcześniej federacja WBC odstąpiła od ukarania Powietkina, wyjaśniając że obecny stan wiedzy na temat metabolizmu meldonium nie pozwala na wydanie jednoznacznej opinii, że Rosjanin zabroniony środek zażył w 2016 roku.

Aleksander Powietkin (31-1, 22 KO), stracił miejsce w rankingu IBF wagi ciężkiej, w którym pojawił się w ubiegłym miesiącu. 

Usunięcie Rosjanina z listy International Boxing Federation ma związek z jego wpadką dopingową przed planowaną na grudzień walką o pas WBC Interim z Bermanem Stivernem. U zawodnika grupy Mir Boksa wykryto zakazaną ostarynę. 

Powietkin wcześniej został, przynajmniej czasowo, wykreślony z rankingu organizacji WBC, która jako zleceniodawca feralnych badań antydopingowych prowadzi w sprawie rosyjskiego pięściarza postępowanie wyjaśniające. 

W przeciągu najbliższych kilku dni zostanie podjęta ostateczna decyzja w sprawie wykrycia w organizmie Aleksandra Powietkina (31-1, 22 KO) zakazanej ostaryny - poinformował szef World Boxing Council Mauricio Sulaiman.

Badanie, które dało wynik pozytywny, przeprowadzono przed odwołaną ostatecznie walką Rosjanina o tymczasowe mistrzostwo świata wagi ciężkiej z Bermanem Stivernem. Dziś ujawniono, że wyniki pierwszej kontroli potwierdziła także analiza "próbki B".

Dla Aleksandra Powietkina grudniowa "wpadka" dopingowa była drugą w 2016 roku. Pierwszą zanotował w maju przed niedoszłym do skutku pojedynkiem z czempionem WBC Deontayem Wilderem. Wówczas w analizowanym materiale wykryto śladowe ilości meldonium, jednak w związku z mikroskopijnym stężeniem i brakiem precyzyjnych danych na temat metabolizmu tej substancji odstąpiono od ukarania Rosjanina.

Grigorij Drozd nie był ani trochę zaskoczony informacjami, że kontrola antydopingowa próbki B moczu pobranego od Aleksandra Powietkina (31-1, 12 KO) przed niedoszłą do skutku walką z Bermanem Stivernem dało wynik pozytywny. Były mistrz federacji WBC dodał jednak, że w jego opinii kariera jego rodaka nie jest zagrożona. 

- To było oczywiste, że skoro próbka A wykazała jakąś ilość zabronionej substancji to i próbka B to pokaże - powiedział "Krasawczik", dodając: - Osobną sprawą jest to, że próbki pobrane później były już czyste. To też trzeba wziąć pod uwagę. 

- A czy Powietkin będzie dalej boksował? Ja myślę, że będzie - oświadczył Grigorij Drozd, odnosząc się do spekulacji na temat ewentualnej dyskwalifikacji byłego czempiona WBA wagi ciężkiej.

Badanie próbki B Aleksandra Powietkina (31-1, 22 KO) potwierdziło obecność w organizmie rosyjskiego pięściarza obecność zakazanej ostaryny - zdradził promotor Andriej Riabiński. Kontrola została przeprowadzona w grudniu, przed odwołaną ostatecznie walką z Bermanem Stivernem o tymczasowe mistrzostwo WBC wagi ciężkiej.

Szef grupy Mir Boksa zdradził jednocześnie, że Powietkin został tuż po kolejnej dopingowej wpadce przebadany także w niezależnym laboratorium w Lozannie. Testy tam przeprowadzone dały wynik negatywny. 

Badaniem próbek A i B pobranych od Powietkina, którego rezultat był dla Stiverne'a powodem do wycofania się z pojedynku z Powietkinem, zajmowała się zatrudniona w tym celu przez World Boxing Council agencja VADA. Analizę dla VADA przeprowadziło laboratorium w Stanach Zjednocznych.

Federacja WBC na tę chwilę nie ustosunkowała się jeszcze do sprawy i nie podjęła żadnych decyzji w kwestii sportowej przyszłości Aleksandra Powietkina. Rosjanin mimo drugiej w przeciągu kilku miesięcy "wpadki" dopingowej (wcześniej wykryto u niego śladowe ilości meldonium) zadebiutował niedawno w rankingu federacji IBF.

Rosjanie najwyraźniej nie przywiązują zbyt dużej wagi do informacji z komisji antydopingowej VADA o pozytywnych wynikach testów pięściarzy. Aleksander Powietkin (31-1, 23 KO), który dwukrotnie w ciągu minionych dwunastu miesięcy był "łapany" przez VADA (w kwietniu na meldonium, w grudniu na ostarynie), nie tylko jest według internetowych ankiet zdecydowanie najbardziej lubianym pięściarzem w swojej ojczyźnie, ale także zbiera laury za dokonania ringowe. 

Podczas wtorkowej gali "Gwiazda Boksu" w Moskwie Powietkin otrzymał nagrodę za Nokaut Roku 2016. "Rosyjski Rycerz" został wyróżniony za rozstrzygającą akcję w grudniowym pojedynku z Johannem Duhaupas, którego zastopował w szóstej rundzie. Francuz w walce zastąpił Bermane'a Stiverne'a, gdy ten zrezygnował z wyjścia do ringu na wieść o wykryciu w organizmie Powietkina ostaryny.

Warto zaznaczyć, że federacja WBC, która zlecała badania antydopingowe u Aleksandra Powietkina, do tej pory nie wyciągnęła wobec niego żadnych konsekwencji. Sprawę o meldonium umorzono z braku bezdyskusyjnych dowodów, śledztwo w związku ze stwierdzeniem śladów ostaryny wciąż się toczy.

Podczas gali "Gwiazda Boksu" nagrodzono m.in. także Murata Gasijewa (24-0, 17 KO) i Denisa Lebiediewa (29-3, 22 KO), za Walkę Roku.

Trwa śledztwo federacji WBC w sprawie dopingu wykrytego u Aleksandra Powietkina (31-1, 22 KO) przed odwołaną walką z Bermanem Stivernem o "tymczasowe" mistrzostwo świata wagi ciężkiej. Jeden z najbardziej wpływowych promotorów Bob Arum zdaje się nie wierzyć w tłumaczenia ekipy Powietkina, która przekonuje, że zakazana ostaryna mogła się dostać do organizmu pięściarza po spożyciu mięsa z niewłaściwego źródła. 

- To nie jest normalna sytuacja, ale nie znam szczegółów. Nauczyłem się jednak ufać faktom. Jeśli człowiek, który już wcześniej był złapany na zakazanych preparatach, dostaje szansę i znów wpada, co tu jeszcze można więcej powiedzieć? - pyta retorycznie współpromotor czempiona WBO królewskiej dywizji Josepha Parkera.

Aleksander Powietkin w 2016 roku dwukrotnie był łapany na dopingu - w maju na meldonium, w grudniu na ostarynie. W obydwu przypadkach znalezione dawki zakazanych substancji były śladowe.

1 lutego zostanie ostatecznie otwarta próbka B materiału pobranego przez komisję antydopingową od Aleksandra Powietkina (31-1, 22 KO) w dniu 6 grudnia. 

W próbce A wykryto wcześniej obecność zakazanej ostaryny, co było powodem odwołania walki Powietkina z Bermanem Stivernem o tymczasowe mistrzostwo świata WBC wagi ciężkiej. 

Federacja WBC, która zleciła grudniowe badanie agencji VADA, prowadzi aktualnie śledztwo dotyczące dopingowej wpadki Powietkina. Póki co Rosjanin zachował swoją pozycję w rankingu World Boxing Council, a  w tym tygodniu dodatkowo zadebiutował top-15 "ciężkich" IBF.

Szef WBC Mauricio Sulaiman zapewnił, że mimo przełożenia terminu otwarcia próbki B (z 5 stycznia na bliżej nieokreślony) federacja nie zatrzymała śledztwa w sprawie dopingu wykrytego u Aleksandra Powietkna (31-1, 22 KO). O zmianę terminu otwarcia poprosiła wcześniej ekipa rosyjska.

- Próbka B zostanie otwarta później, ale World Boxing Council nadal prowadzi swoje dochodzenie. Na razie jest jeszcze zbyt wcześnie, by mówić o tym, kiedy zostanie ono zakończone - powiedział Sulaiman. 

Ostarynę - zakazaną substancję z grupy SARM - wykryto u Aleksandra Powietkina w trakcie badania antydopingowego przeprowadzonego 6 grudnia, przed odwołaną ostatecznie walką o pas WBC Interim z Bermanem Stivernem. 

Mimo wpadki dopingowej Aleksander Powietkin (31-1, 23 KO) zadebiutował w rankingu wagi ciężkiej federacji IBF.

W najnowszym zestawieniu pretendentów do pasa wszech wag International Boxing Federation Powietkin zajmuje dziewiątą pozycję. Mistrzem IBF jest od kwietnia ubiegłego roku  Anthony Joshua (18-0, 18 KO), który 29 kwietnia zmierzy się z Władimirem Kliczką (64-4, 53 KO). 

U Aleksandra Powietkina przed planowaną na 17 grudnia walką o pas WBC Interim z Bermanem Stivernem wykryto śladowe ilość ostaryny. Ekipa Rosjanina zażądała otwarcia próbki B, co miało nastąpić 5 stycznia. Team Powietkina poprosił jednak o przełożenie terminu.

Dziennikarz ESPN Dan Rafael podał, powołując się na dobrze poinformowane źródła, że nie zostanie dziś przeprowadzone badanie pod kątem dopingu "próbki B" pobranej w grudniu od Aleksandra Powietkina.

Analiza "próbki A" wykazała obecność ostaryny, co stało się przyczyną odwołania pojedynku o pas WBC Interim wagi ciężkiej z udziałem Powietkina i Bermane'a Stiverne'a (25-2-1, 21 KO). Kontrolę "próbki B" miało przeprowadzić laboratorium uniwersyteckie UCLA w Los Angeles, jednak podobno obóz Rosjanina poprosił o zmianę daty badania.

"Ludzie Powietkina chcą przełożenia terminu, bo twierdzą, że teraz są niedostępni. Źródło mówi, że oni czekają teraz na alternatywne terminy, w których laboratorium mogłoby otworzyć próbkę." - napisał Dan Rafael.

Władze World Boxing Council wydały komunikat informujący o statusie dochodzenia w sprawie wykrycia u Aleksandra Powietkina (31-1, 22 KO) zakazanej ostaryny przed niedoszłą do skutku grudniową walką z Bermanem Stivernem o pas WBC Interim wagi ciężkiej. 

"Otwarcie próbki B zaplanowane na dzień 5 stycznia 2017 odbędzie się w laboratorium University of California w Los Angeles. WBC cały czas bada sprawę pozytywnego testu pana Powietkina. Ostateczny wyrok zapadnie po zakończeniu śledztwa i zapoznaniu się z wynikami badania antydopingowego próbki B." - czytamy w informacji prasowej rozesłanej dziś przez federację.

Ostarynę u Aleksandra Powietkina wykryto w trakcie badania materiału pobranego do analizy w dniu 6 grudnia. Dwie inne kontrole przeprowadzone u Rosjanina w niewielkim odstępie czasowym dały rezultat negatywny.

W styczniu przed sądem w Nowym Jorku odbędzie się przesłuchanie Aleksandra Powietkina (31-1, 22 KO) w sprawie, jaką promotor Rosjanina Andriej Riabiński wytoczył w czerwcu obozowi mistrza świata WBC wagi ciężkiej Deontaya Wildera (37-0, 36 KO). 

Szef grupy Mir Boksa oskarżył obóz "Bronze Bombera" o zniesławianie i zażądał rekompensaty wysokości 34,5 milionów dolarów w związku z wypowiedziami i działaniami Amerykanów po tym, jak tuż przed planowaną na 21 maja walką Powietkin - Wilder okazało się, że u Rosjanina wykryto śladowe ilości zakazanego od stycznia meldonium. Pojedynek ostatecznie nie doszedł do skutku. 

- To będzie wstępne przesłuchanie. Obie strony będą zadawać pytania kluczowym świadkom. My przesłuchamy ich świadków, a oni naszych. Z naszej strony przesłuchani będą Aleksander Powietkin i Andriej Riabiński. To standardowa procedura - tłumaczy w rozmowie z agencją Tass prawnik rosyjskiego teamu Aleksiej Karpienko.

Aleksander Powietkin dopingową "wpadkę" zaliczył także w grudniu, przed niedoszłą do skutku walką z Bermanem Stivernem. Tym razem stwierdzono u niego obecność ostaryny.

Promotorzy Aleksandra Powietkina (31-1, 22 KO) poprosili o otwarcie przez laboratorium antydopingowe VADA próbki B materiału pobranego do analizy przed zaplanowaną na 18 grudnia a ostatecznie odwołaną walką o pas WBC Interim wagi ciężkiej z Bermanem Stivernem (25-2-1, 21 KO).

W próbce A materiału z dnia 6 grudnia wykryto niewielką ilość zakazanej ostaryny, co było przyczyną skasowania pojedynku. Jednocześnie dwie inne kontrole antydopingowe Rosjanina dały wynik negatywny.

"Ekipa Powietkina zażądała badania próbki B. Prawdopodobnie będzie ona otwarta w styczniu przyszłego roku." - czytamy w oficjalnym komunikacie promującej pięściarza grupy Mir Boksa.

Na razie nie wiadomo, jakie konsekwencje grożą Aleksandrowi Powietkinowi w przypadku potwierdzenia się zarzutów o doping. Federacja WBC, która zleciła badania antydopingowe, sprawą ma się zająć w najbliższych tygodniach.

Bermane Stiverne (25-2-1, 21 KO) uważa, że bez znaczenia jest, jak niskie było stężenie zakazanej ostaryny wykrytej u Aleksandra Powietkina (31-1, 22 KO) przed niedoszłą do skutku a zaplanowaną na 18 grudnia walką pięściarzy o pas WBC Interim wagi ciężkiej. 

Jak wynika z informacji rosyjskiego obozu, w organizmie Powietkina wykryto zaledwie 0,00000000001 grama zakazanego specyfiku. Rosjanie przekonują, że substancja mogła być zawarta w spożywanym przez boksera mięsie. Co ciekawe, dwa inne testy antydopingowe Powietkina, wykonane zarówno po jak i przed badaniem kontrolnym z pozytywnym wynikiem, były "czyste".

- To jak olimpiada, nieważne, ile zakazanego środka u ciebie znajdą. Nawet jak przed cyfrą znaczącą jest dziesięć zer, jeśli zostałeś złapany, jest dyskwalifikacja - stwierdził Stiverne w rozmowie z BaylorIC TV.

Aktualnie federacja WBC prowadzi śledztwo w sprawie dopingu wykrytego u Powietkina. Na przełomie maja i czerwca, również tuż przed walką (z Deontayem Wilderem), zawodnik grupy Mir Boksa wpadł na meldonium, jednak wówczas nie został ukarany, bo nie można było udowodnić, że po zabroniony specyfik Rosjanin sięgnął już w okresie gdy był on na liście środków dopingujących (od stycznia 2016).

Warto przypomnieć, że także Bermane Stiverne przed pojedynkiem z Powietkinem zanotował dopingową "wpadkę" (DMAA). Pięściarza ukarano grzywną wysokości 75 tysięcy dolarów. 

Andriej Riabiński, promotor Aleksandra Powietkina (31-1, 22 KO), twierdzi, że wkrótce może zażądać szczegółowych wyjaśnień od agencji antydopingowej VADA w sprawie pozytywnych wyników testów u swojego podopiecznego. 

Powietkin w tym roku dwukrotnie tuż przed walkami, najpierw z Deontayem Wilderem a później z Bermanem Stivernem, wpadał na zakazanych specyfikach (odpowiednio meldonium i ostarynie), co było przyczyną odwołania pojedynków. W obydwu przypadkach doping wykrywano u Rosjanina tylko w jednym z kilku wyrywkowych testów i w obydwu przypadkach po teście z wynikiem pozytywnym kolejny nie wykazywał już obecności zabronionej substancji. 

- Mamy kilka pytań do VADA, to jest okazja do poważnej dyskusji z laboratorium - stwierdził w rozmowie z agencją Tass szef grupy Mir Boksa, który nie ukrywa, że nie wyklucza takiej wersji wydarzeń, że Powietkin mógł paść ofiarą jakiegoś spisku.

Wbrew wcześniejszym doniesieniom Aleksander Powietkin (31-1, 22 KO) nie został poddany kontroli antydopingowej po sobotniej walce z Johannem Duhaupas (34-4, 21 KO) - podała agencja R-Sport, powołując się na szefową agencji VADA Margaret Goodman. 

- Pojedynek Powietkin - Duhaupas nie był sankcjonowany przez federację WBC, a strona rosyjska i organizator gali nie zwrócili się z prośbą o testy po walce - wyjaśniła Goodman. 

Duhaupas z Powietkinem boksował w zastępstwoe Bermane'a Stiverne'a (25-2-1, 21 KO), który wycofał się z boju po tym jak na kilkanaście godzin przed pierwszym gongiem okazało się, że w organizmie Rosjanina wykryto zakazaną ostarynę. 

Na razie nie wiadomo, jakie konsekwencje wobec Aleksandra Powietkina wyciągną władze World Boxing Council, które w stawce potyczki ze Stivernem położyły tytuł tymczasowego mistrza świata wagi ciężkiej. Wobec dopingowej wpadki rosyjskiego boksera WBC wycofała się ostatecznie z sankcjonowania walki i wszczęła śledztwo w sprawie dopingu. 

Andriej Riabiński, promotor Aleksandra Powietkina (31-1, 22 KO), zapowiada, że niezależnie od śledztwa prowadzonego przez federację WBC sam chce uruchomić dochodzenie w sprawie dopingu wykrytego u jego zawodnika przed planowaną na sobotę, a ostatecznie odwołaną, walką o pas WBC Interim wagi ciężkiej z Bermanerm Stivernem.

Szef grupy Mir Boksa przekonuje, że wierzy w czystość Powietkina i zdradza, że zamierza poddać testom na wykrywaczu kłamstw wszystkich członków ekipy swojego pięściarza.

- Wszystkie odżywki, jakie stosował Aleksander będą poddane badaniom - zadeklarował Riabiński, dodając, że wykryty organizmie rosyjskiego boksera środek o nazwie ostaryna mógł znajdować się w mięsie, jakie sportowiec spożył.

- Nie chcę budować teorii spiskowych, ale może tak być, że w niektórych gospodarstwach podaje się zwierzętom takie specyfiki - powiedział opiekun Aleksandra Powietkina.

Do końca roku obóz Aleksandra Powietkina (31-1, 22 KO) może poprosić o zbadanie próbki "B" - poinformował Itar-Tass przedstawiciel VADA, agencji antydopingowej, która przed planowaną na minioną sobotę, a ostatecznie odwołaną, walką z Bermanem Stivernem stwierdziła w organizmie rosyjskiego pięściarza obecność zakazanej ostaryny. 

Promotor Powietkina Andriej Riabiński tuż po upublicznieniu przez federację WBC komunikatu o dopingowej wpadce jego zawodnika stanowczo stwierdził, że będzie zabiegał o ponowne badanie, jednak według VADA do tej pory taka prośba ze strony Rosjan się nie pojawiła. 

Federacja WBC, która miała sankcjonować starcie Powietkina ze Steivernem jako bój o "tymczasowy" pas mistrzowski kategorii ciężkiej, stanowisko w sprawie zająć ma na początku 2017 roku.

ISSN: 2082-9760

Najnowsze komentarze