Patronat medialny


 


Usyk obronił pas WBO, nokaut Gwozdyka

Michael Hunter (19-1-1, 13 KO) nie wróży Oleksandrowi Usykowi (18-0, 13 KO) wielkich sukcesów w kategorii ciężkiej. Amerykanin, choć sam w 2017 roku musiał uznać w ringu wyższość Ukraińca, uważa, że jego pogromca nie gwarantuje emocji, jakich kibice oczekują w królewskiej dywizji, a jednocześnie może być ogromnym wyzwaniem dla potencjalnych rywali. 

- Trudno mu będzie o duże walki - przekonuje Hunter w wywiadzie dla Sky Sports. - Myślę, że inni ciężcy nie postrzegają go jako ciężkiego. Poza tym fani chcą oglądać, jak bokserzy są nokautowani, jak wstają z desek, a w jego walkach nie ma o tym mowy. Ja na przykład jestem bardziej technikiem z ciosem. W ringu ryzykuję, idę do przodu, licząc się z możliwym nokautem, a nie tylko skupiam się na obronie. 

- On tego moim zdaniem nie potrafi, bo jest klasycznym technikiem. Takie podejście to przepis na klęskę w wadze ciężkiej. Dlatego walka z Joe Joycem może być dla niego dobrą ścieżką. Jedyną właściwą w zasadzie. Nie widzę dla niego innej opcji niż zmuszenie kogoś do obowiązkowej obrony, kogoś, kogo może łatwo wypunktować. Nie zyska sobie jednak w ten sposób szacunku. Nie dostanie tych dużych walk. Żaden z dużych facetów nie chce zostać wypykanym i nie wiedzieć, jak to potem naprawić w rewanżu - ocenia "The Bounty Hunter".

Zgodnie z postanowieniem federacji WBO Oleksandr Usyk ma zmierzyć się z Joe Joycem (12-0, 11 KO) w pojedynku o tymczasowe mistrzostwo świata. Data i miejsce walki nie są jeszcze znane.